Gry symulacyjne uczą myślenia
Komunikację w firmie można usprawnić za pomocą klocków lego
UBEZPIECZENIE: Symulacje uczą, jak postępować w złożonych sytuacjach, np. podczas kryzysu wywołanego przez media. W sztucznie stworzonej rzeczywistości uczestnicy szkolenia muszą zaplanować swoje działania. Podczas prawdziwego kryzysu może nie być na to czasu — twierdzi Rafał Szczepanik, wiceprezes firmy Communication Partners. fot. MP
Gry symulacyjne to jedna z najskuteczniejszych technik rozwijających umiejętności analitycznego myślenia, planowania i podejmowania decyzji. Wykorzystuje się je zwłaszcza podczas szkoleń dla menedżerów. Symulacje są przeważnie droższe od tradycyjnych treningów. Ich koszt waha się od kilku do kilkudziesięciu tys. zł za grupę.
Symulacje polegają na postawieniu uczestników szkolenia przed złożonym problemem, który muszą oni rozwiązać samodzielnie. Wymaga to zaplanowania i podjęcia określonego działania.
— W najczęściej stosowanych symulacjach uczestnicy tworzą zarząd przedsiębiorstwa i kierują nim, np. przez cały rok budżetowy. Muszą zaplanować bilans otwarcia, przychody i wydatki. Oczywiście, każdy ich ruch na fikcyjnym rynku — wykreowanym przez trenera, komputer lub innych uczestników szkolenia — pociąga za sobą określone konsekwencje — nawet przejęcie firmy za długi, jeśli nie są w stanie spłacić zaciągniętego kredytu. Symulacja musi bowiem być zgodna z regułami rzeczywistego rynku, matematyki i prawa. Powinna też zawierać konsekwencje podjętych decyzji. Nie można np. wziąć kredytu, jeśli brak optymistycznych prognoz sprzedaży — tłumaczy Rafał Szczepanik, wiceprezes firmy Communication Partners.
Szef podwładnym
Celem symulacji może być np. zaktywizowanie pracowników do samodzielnego rozwiązywania problemów, sprawdzenie posiadanych oraz nabycie nowych umiejętności organizacyjnych i kierowniczych. Gry symulacyjne dobrze uczą strategicznego zarządzania, planowania finansowego, organizacji produkcji czy komunikacji wewnątrz firmy. Takie szkolenia kierowane są głównie do menedżerów, którzy muszą posiadać umiejętność spojrzenia na firmę jako spójną całość.
— Zaletą symulacji jest nie tylko ich aspekt dydaktyczny. Gry pozwalają także na precyzyjne określenie wiedzy i umiejętności uczestników, we wszystkich obszarach funkcjonowania przedsiębiorstwa: marketingu, finansach, produkcji itd. Dlatego celowe jest realizowanie symulacji na początku dużego cyklu szkoleń, który można potem lepiej zaplanować. Dużą zaletą symulacji jest również wartość integracyjna. Gry mocno angażują ludzi i budzą ich emocje — ocenia Eugeniusz Gosiewski, prezes firmy Kursor.
Najbardziej kształcącym elementem symulacji są błędy. Dlatego najlepiej, gdy uczestnicy odgrywają role, w których mają najmniej doświadczenia. Popełniają wtedy najwięcej błędów, a tym samym więcej się uczą.
— Szkolenie nie powinno powtarzać hierarchii stanowisk obowiązującej w danym przedsiębiorstwie. Rzeczywistemu szefowi można dać w symulacji rolę podwładnego. Jednak jeśli nadal próbuje być przełożonym i przez to utrudnia pracę innym, trener musi delikatnie interweniować — uważa Rafał Szczepanik.
Komputer i klocki
Poza tradycyjnymi symulacjami, w których wykorzystuje się papier i ołówek, na polskim rynku dostępne są także symulacje komputerowe oraz skonstruowane na zasadzie gier planszowych. Zdaniem specjalistów, tradycyjne symulacje można łatwo modyfikować do potrzeb danej firmy, natomiast komputery są lepszym narzędziem do ukazywania złożonych zależności przyczynowo- -skutkowych. Niebezpieczeństwem symulacji komputerowych jest natomiast możliwość uzyskania takiego efektu, jak w przypadku gier komputerowych, czyli zabawy bez nauki. Dlatego trenerzy często wykorzystują jeden komputer na kilka osób, co zmusza uczestników szkolenia do dyskusji i współpracy. W symulacjach można wykorzystywać również inne narzędzia.
— Do symulacji usprawniających komunikację wewnątrz firmy wykorzystujemy klocki lego. Uczestnicy szkolenia budują z nich konstrukcje, którymi muszą się wymieniać w sztucznie stworzonym systemie komunikacyjnym — opowiada Rafał Szczepanik.
Karolina Guzińska