Grzanie będzie droższe

Barbara Warpechowska
23-08-2018, 22:00

Kurczą się inwestycje i spada rentowność branży. Należy się spodziewać, że ceny ciepła systemowego pójdą w górę

Urząd Regulacji Energetyki (URE) opublikował kolejną już, piętnastą edycję raportu „Energetyka cieplna w liczbach”. W 2017 r. koncesje prezesa URE na prowadzenie działalności w zakresie wytwarzania, przesyłania i dystrybucji oraz obrotu ciepłem posiadało 412 przedsiębiorstw.

TRZEBA DZIAŁAĆ:
Wyświetl galerię [1/2]

TRZEBA DZIAŁAĆ:

Ciepło systemowe ma duże znaczenie w walce ze smogiem, a konieczność uwzględnienia przez Polskę rozwiązań unijnego pakietu zimowego zmusi rząd do uruchomienia rozwiązań, które wzmocnią rentowność sektora. Dlatego bardzo ważne jest podjęcie w 2018 r. prac nad nowym modelem regulacji ciepłownictwa, odpowiadającym realiom rynkowym i wymaganiom inwestycyjnym — uważa Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. Fot. Marek Wiśniewski

W badaniu wzięło udział 429 firm (w kilku przypadkach raportowały też oddziały, dlatego jest ich więcej niż przedsiębiorstw). W pierwszym badaniu w 2002 r. uczestniczyło 849 firm. Systematyczne zmniejszanie się liczby koncesjonowanych przedsiębiorstw wynika głównie z przekształceń własnościowych i organizacyjnych w ciepłownictwie. Nie wpłynęło to jednak na wielkość rynku ciepła.

Przedsiębiorstwa ciepłownicze były, w większości przypadków, zintegrowane pionowo i zajmowały się zarówno wytwarzaniem ciepła, jak i jego dystrybucją, a także obrotem. Dotyczyło to prawie 81 proc. badanych.

Dominuje węgiel

W 2017 r. produkcją ciepła zajmowało się prawie 90 proc. wszystkich badanych przedsiębiorstw. Wyprodukowały łącznie z ciepłem odzyskanym w procesach technologicznych 431,7 tys. TJ, co oznacza wzrost o 3,5 proc. w stosunku do roku wcześniejszego.

Zmiana paliw postępuje bardzo powoli. Głównym paliwem jest nadal węgiel, który w 2017 r. miał 74-procentowy udział. Kolejne miejsce zajęły biomasa — 7,42 proc., gaz ziemny wysokometanowy — 6,87 proc. i ciężki olej opałowy — 4,85 proc.

Z raportu URE wynika, że wśród wytwórców przeważają źródła małe, o mocy do 50 MW, które stanowiły 53,8 proc. Tylko 11 koncesjonowanych przedsiębiorstw dysponowało mocą osiągalną swoich źródeł przekraczającą 1000 MW, co stanowiło jedną trzecią mocy wszystkich źródeł.

Zainstalowana moc nieznacznie wzrosła — o 1,2 proc., do 59,912 GW. Również długość sieci ciepłowniczych była większa (o 1,6 proc.) i wynosiła 21,085 tys. km. Ale, jak zaznacza URE, od 2004 r. długość sieci obejmuje również zewnętrzne instalacje odbiorcze.

Sprzedaż ciepła w ubiegłym roku wyniosła 380,2 tys. TJ i był to wynik lepszy od osiągniętego w 2016 r. o 2,8 proc.

Średnia cena ciepła sprzedawanego ze wszystkich źródeł wyniosła 37,86 zł/GJ i była niższa o 1,1 proc. niż w 2016 r. Ceny ciepła wytwarzanego w kogeneracji były zdecydowanie niższe niż z innych źródeł. Z opracowania URE wynika, że w 2017 r. wzrosło tylko ciepło produkowane z gazu ziemnego zaazotowanego (o 3,1 proc.). Natomiast zdecydowanie najwyższe ceny odnotowano w przypadku ciepła wytwarzanego w źródłach opalanych olejem opałowym lekkim, a także gazem ziemnym wysokometanowym.

Maleje rentowność

Przychody z działalności ciepłowniczej, biorących udział w badaniu URE przedsiębiorstw, wyniosły w 2017 r. 18,942 mld zł i były wyższe niż rok wcześniej o 1,6 proc. Ich koszty wzrosły jednak o 4,9 proc., do 17,671 mld zł. Łączny wynik finansowy brutto firm wyniósł prawie 1,271 mld zł i był niższy niż rok wcześniej o 30 proc., a ich rentowność spadła o 3 punkty procentowe, do 6,71 proc.

Taka polityka powoduje wydrenowanie spółek z kapitału. Ogranicza to możliwość ich inwestowania w nowe sieci ciepłownicze, co przyniosłoby oszczędności, wpisywało się w wymagania Unii Europejskiej, a przy okazji poprawiło jakość powietrza w miastach — wskazuje Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie.

— W ostatnich miesiącach nastąpił gwałtowny wzrost kosztów niezależnych. Ceny węgla rok do roku wzrosły o 30 proc., uprawnień do emisji CO 2 o 300 proc., energii elektrycznej o około 50 proc. Z kolei koszty usług zdrożały o 40-50 proc., a pracy o ponad 7 proc. Stosowany przez URE model regulacji (przy zatwierdzaniu taryf ) nie uwzględnia (w praktyce nie ma możliwości) przenoszenia tych kosztów na taryfy, co powoduje spadek rentowności. Firmy nawet nie wnioskują o pełne uwzględnienie niezależnych kosztów, ponieważ wtedy same ceny wytwarzania (bez przesyłu) wzrosłyby o ponad 25 proc. W praktyce regulacyjnej bardzo trudne jest uzyskanie nawet kilkuprocentowej podwyżki cen ciepła — wyjaśnia Jacek Szymczak, prezes Izby.

Według Izby, spadająca rentowność branży będzie miała najprawdopodobniej charakter systemowy, choć URE stara się prezentować ten problem w dość zawoalowany sposób. Otóż po kilku kolejnych latach obniżania kosztów paliwa w 2017 r. zanotowano ich wzrost o 4,5 proc. A stanowią one 42 proc. kosztów wytwarzania ciepła. Chodzi oczywiście o węgiel, który dominuje, oraz spadek cen ciepła produkowanego z gazu czy oleju opałowego. Na dodatek trzeba się liczyć z dalszym wzrostem kosztów czarnego złota oraz uprawnień do emisji CO 2, które ostatnio przekroczyły 19 euro.

— Nieunikniona jest zmiana struktury paliwowej. Widać to wyraźnie choćby przez wzrost cen uprawnień do emisji CO 2. Pakiet zimowy, a dokładnie rewizja dyrektywy o OZE, nakłada obowiązek wzrostu udziału OZE ogólnie do 32 proc. do 2030 r., natomiast dla ciepłownictwa wzrost udziału OZE w latach 2021-30 ma następować w tempie 1.3 pp rocznie. W 2020 r., zgodnie z aktualnymi unijnymi wymaganiami, ten udział ma wynieść około 17 proc. — uważa Jacek Szymczak. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Grzanie będzie droższe