GTV mierzy w miliard

opublikowano: 12-12-2018, 22:00

Przychody największego polskiego dystrybutora akcesoriów meblowych sięgną w tym roku 400 mln zł, ale za pięć lat mają być 2,5 razy większe

Spółka GTV z Pruszkowa, z branży akcesoriów meblowych, działa podobnie jak giełdowe LPP, właściciel takich marek odzieżowych jak Reserved, Cropp i House. Też nie ma własnych fabryk, a towary — według własnego wzoru — zamawia przede wszystkim u azjatyckich, ale także u europejskich producentów.

Przemysław Szpojankowski, menedżer ds. eksportu w GTV, podkreśla, że to firma
wyłącznie z polskim kapitałem i to się nie zmieni w dającej się przewidzieć
przyszłości. Nie ma planów pozyskania funduszy z emisji akcji ani obligacji.
Bazuje wyłącznie na dostępnych na rynku instrumentach finansowania zewnętrznego.
Zobacz więcej

NIE NA SPRZEDAŻ:

Przemysław Szpojankowski, menedżer ds. eksportu w GTV, podkreśla, że to firma wyłącznie z polskim kapitałem i to się nie zmieni w dającej się przewidzieć przyszłości. Nie ma planów pozyskania funduszy z emisji akcji ani obligacji. Bazuje wyłącznie na dostępnych na rynku instrumentach finansowania zewnętrznego. Fot. ARC

Miliard w rozumie

Oprócz asortymentu GTV różni od LPP skala działalności. Jeśli jednak firma zrealizuje strategiczny cel na 2023 r., zmniejszy dystans do giganta — chce mieć wtedy 1 mld zł przychodów. To ambitny plan, bo zeszłoroczna sprzedaż GTV wyniosła około 375 mln zł, a w tym roku ma przekroczyć 400 mln zł. Na 2019 r. firma planuje skok.

— Zakładamy wzrost sprzedaży o 18-20 proc., a najbardziej mamy zwiększyć udziały w rynku iberyjskim i francuskim, a także w Rumunii i innych krajach na Bałkanach — mówi Przemysław Szpojankowski, menedżer ds. eksportu w GTV.

Obecnie te państwa nie należą do głównych rynków zbytu przedsiębiorstwa z Pruszkowa — dlatego właśnie tam chce się umocnić. Z myślą o rynku iberyjskim GTV uruchamia biuro i magazyn w hiszpańskiej Walencji.

— Połowa naszej sprzedaży przypada na Polskę, druga na zagranicę, przede wszystkim na Rosję, Białoruś i Ukrainę — mówi menedżer z GTV.

Na początku były czasomierze

Firma GTV została założona przez Wojciecha Piłkę w 1997 r. Na początku nazywała się Werkpol i zajmowała sprowadzaniem do Polski mechanizmów do zegarów. Tego typu sprzęt był wtedy montowany w meblach kuchennych. Kooperacja z ich producentami pozwoliła menedżerom pruszkowskiego przedsiębiorstwa poznać branżę meblarską i rozszerzyć asortyment — najpierw o uchwyty, prowadnice do szuflad, zawiasy, a potem pełna gamę akcesoriów.

Na całą Europę

Trzy kraje na Wschód od Polski odpowiadają za około 25 proc. łącznych przychodów spółki, a państwa bałkańskie — za kolejne 15 proc. Na resztę świata — głównie Niemcy, Francję, Wielką Brytanię, Włochy, Hiszpanię i Portugalię oraz krajów skandynawskich — a także Brazylię — przypada pozostałe około 10 proc. przychodów. Centrum dystrybucyjne GTV mieści się w Pruszkowie, są tam trzy magazyny o powierzchni 27,5 tys. mkw. Spółka ma też placówki w Zagrzebiu, Moskwie, Ostrawie i Kurytybie (w Brazylii) — dzięki temu na większości głównych rynków zamówienia jest w stanie realizować w ciągu 48 godzin.

Jedwabnym szlakiem

Na wszystkich rynkach GTV sprzedaje towary sygnowane własnymi markami, choć nie jest ich producentem.

— Ponad 90 proc. naszych produktów powstaje w Chinach kontynentalnych oraz na Tajwanie, ale korzystamy również z usług firm polskich, czeskich, słowackich, niemieckich i francuskich. Wszystkie ściśle realizują zlecenia opracowane w naszym centrum badawczym, w którym pracuje ponad 20 inżynierów — mówi Przemysław Szpojankowski.

Pod tym względem GTV również przypomina LPP. Różnica polega na tym, że podwarszawska firma nie ma sieci własnych salonów — i to się raczej nie zmieni.

— Nie zamierzamy wchodzić na rynek B2C. Pozycja dystrybutora, który ma najszerszą gamę akcesoriów meblowych i największą w kraju ofertę w segmencie oświetlenia LED, bardzo nam odpowiada — twierdzi Przemysław Szpojankowski.

Obecnie prawie trzy czwarte przychodów spółki pochodzi ze sprzedaży zawiasów, prowadnic i innych tego typu akcesoriów, które kupują zarówno małe zakłady stolarskie, jak i wielkie fabryki mebli. Jak wyjaśnia Mateusz Strzałkowski, rzecznik prasowy GTV, firma oferuje produkty ze średniej półki, które dobrze sprzedają się zarówno w krajach Europy Zachodniej, jak i na Wschód od Polski. Główni konkurenci firmy w tym segmencie rynku to firmy z Niemiec i z Austrii.

— Nasze akcesoria są też powszechnie wykorzystywane przez rodzimych stolarzy. Myślę, że są przynajmniej w co drugim polskim domu — mówi Mateusz Strzałkowski.

Około 20 proc. sprzedaży GTV przypada obecnie na segment oświetleniowy, w którym firma jest obecna od 2007 r. Tu dystrybutor konkuruje m.in. z polskimi spółkami notowanymi na GPW, jak LUG, Lena-Light i ES-System. Resztę przychodów przedsiębiorstwa z Pruszkowa generuje najnowsza gałąź jego działalności, czyli narzędzia dla firm stolarskich. Jego marka Högert Technik jest obecna na rynku od 2015 r. Zwiększenie udziału w rynku oświetlenia i narzędzi ma być kolejnym sposobem na skokowy wzrost przychodów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / GTV mierzy w miliard