GUC ZNOSI OPŁATY CELNE
Do końca 2000 roku Główny Urząd Ceł zamierza przeznaczyć na inwestycje 116 mln zł, głównie na komputeryzację, co ma usprawnić odprawę celną na granicach
WOC W NIEŁASCE: Solą w oku szefa GUC są wolne obszary celne. Działa ich siedem. Zbigniew Bujak jest ich zdecydowanym przeciwnikiem i zapowiada, że na pewno nie wyrazi zgody na powstanie kolejnych. Jego zdaniem, są to pralnie brudnych pieniędzy. fot. Borys Skrzyński
Dzięki zwiększonemu finansowaniu z budżetu państwa w tym roku ponad dwukrotnie wzrosną nakłady na inwestycje w GUC. Niemal 60 proc. ze 116 mln zł przeznaczone będzie na komputeryzację. Do końca roku urząd zniesie większość opłat manipulacyjnych pobieranych przez celników.
Od początku tego roku zmienia się sposób finansowania służb celnych. W budżecie na 2000 rok zapisano dodatkowe 274 mln zł na uregulowanie systemu płac i małych inwestycji w GUC. Dotychczas połowa płac celników pochodziła z opłat wnoszonych przy odprawach celnych.
— Opłaty celne będą od kwietnia znoszone. Do końca roku chcemy je niemal całkowicie zlikwidować — zapowiada Zbigniew Bujak, prezes GUC.
Z opłat, które w tym roku jeszcze będą wnoszone, powstanie fundusz inwestycyjny.
Po pierwsze komputery
— W poprzednich latach służby celne miały na inwestycje do 60 mln zł. W 2000 roku fundusz inwestycyjny wyniesie do 116 mln zł — mówi Zbigniew Bujak.
W ubiegłym roku na inwestycje GUC przeznaczył tylko 33 mln zł.
— Najważniejsze było uruchomienie sieci komputerowej WAN na przełomie lipca i sierpnia 1999 r. Sieć pozwala na wymianę informacji między urzędami celnymi i oddziałami — tłumaczy Zbigniew Bujak.
Urząd uruchomił też bazę danych, pozwalająca śledzić zmiany ruchu towarów w obrocie z innymi krajami.
— W tym roku na informatykę przeznaczymy 63 mln zł. Wdrożymy system finansowo-księgowy Zefir, będą kontynuowane prace nad programem tranzytowym NCTS i programem elektronicznego zgłoszenia — zapewnia prezes GUC.
Nowych nie będzie
Na granicy polsko-ukraińskiej kończona jest budowa terminalu na przejściu w Korczowej. W tym roku urzędy wojewódzkie nie planują oddania kolejnych terminali.
— Finansowanie budowy terminali z budżetu lub ze środków pomocowych jest zbyt czasochłonne. Terminale powinny być współfinansowane przez środowiska gospodarcze. Dotychczas błędnie uważano, że jest to zbyt korupcjogenne — twierdzi Zbigniew Bujak.
Prezes zapowiada stopniowe rozwiązywanie problemów lokalowych trapiących celników. W tym roku ruszy budowa urzędu celnego w Katowicach.
— Przygotowujemy lokale laboratoriów w Gdyni, Białymstoku, Koroszczynie, Przemyślu i Wrocławiu. W 2001 roku uzyskamy z programu PHARE środki na ich wyposażenie — informuje Zbigniew Bujak.
Nie chciał jednak sprecyzować, jak duże one będą.
Sposób na mrówkę
Najczęściej przemycanymi towarami przez polską granicę są alkohol i papierosy. Według informacji operacyjnych GUC, w ubiegłym roku do kraju próbowano wprowadzić około 400 tirów (20-50 tys. litrów każdy) spirytusu. Prezes GUC szacuje, że w 1999 r. roku udało się przechwycić o 50 proc. wiecej nielegalnego alkoholu niż w roku poprzednim.
Alkohol przywożą tiry z Zachodu lub tzw. mrówki ze Wschodu.
— W ruchu turystycznym wpływa rocznie do kraju 50 mln litrów piwa, do 30 mln l alkoholi mocnych, 15-17 mln l wina. Zatrzymać tego nie jesteśmy w stanie — przyznaje Zbigniew Bujak.
Wypełnienie standardowego kwitu odprawy w ruchu turystycznym zajmuje średnio celnikowi godzinę. Efektywna kontrola „mrówek” jest więc niemożliwa. Szef GUC proponuje wprowadzenie zryczałtowanej opłaty.
— Osoba wwożąca alkohol wnosiłaby opłatę rosnącą wraz z liczbą butelek. Liczymy, że po wprowadzeniu takiej uproszczonej procedury w ruchu turystycznym bylibyśmy w stanie dostarczyć dodatkowo do budżetu 1 mln zł rocznie — twierdzi Zbigniew Bujak.
Kłopotliwe tekstylia
Najczęstszym oszustwem celnym jest zaniżanie wartości przewożonego towaru.
— Zaniżanie wartości ma największe skutki budżetowe przy tekstyliach. Ograniczyliśmy liczbę posterunków i oddziałów celnych odprawiających tekstylia, licząc, że otrzymamy środki na ich wyposażenie, co pozwoli na specjalizację i usprawnienie kontroli. Żadnych środków nie otrzymaliśmy. Skutek jest więc odwrotny — powstały kolejki, spadła jakość kontroli — podkreśla szef GUC.
Przeciw zwiększeniu liczby punktów odpraw tekstyliów oponują krajowi producenci.
Więcej uproszczonych
Procedury uproszczone są przywilejem uczciwie płacących cło. Są też wygodne dla celników — przedsiębiorca sam oblicza wartość cła i podatki, pakuje towar, nawet zakłada zabezpieczenia celne. Celnicy sprawdzają tylko dwa razy w roku, czy w dokumentach wszystko jest w porządku.
— W 1999 roku sprawdziliśmy wszystkie firmy korzystające z uproszczeń. Nie natrafiliśmy na przypadek istotnego naruszenia procedur i zasad — uważa Zbigniew Bujak.
Od początku 2000 roku nastąpiło uproszczenie procedur. Firmy, bojąc się drobiazgowych kontroli, nie korzystały z nich chętnie (w 1999 roku prawo do stosowania uproszczonych procedur uzyskało jedynie 650 firm).
Ułatwieniem dla firm ma być wydłużenie z siedmiu dni do miesiąca okresu płatności należności celnych.