Lej słabnie obecnie o 2,1 proc. do 5,0852 za euro. To gwałtowny ruch, bo kurs rumuńskiej waluty zmieniał się wobec wspólnej waluty minimalnie w ostatnich latach w ramach mechanizmu nadzorowanego przez bank centralny. Osłabienie leja to efekt kryzysu politycznego. Spowodował go wynik pierwszej tury przeprowadzonych w niedzielę wyborów prezydenckich oraz będące jego konsekwencją podanie się do dymisji premiera i upadek koalicyjnego rządu. Ostatnie wydarzenia polityczne zminimalizowały szansę na działania prowadzące do redukcji deficytu budżetowego Rumunii, największego wśród państw Unii Europejskiej. W 2024 roku wynosił 8,65 proc. PKB i planowano jego zmniejszenie w tym roku do 7,0 proc.
Oprócz leja tanieją również inne rumuńskie aktywa. Rentowność obligacji 10-letnich denominowanych w krajowej walucie wzrosła w tym tygodniu już o ponad 50 pkt bazowych i przekroczyła 8 proc. Główny indeks giełdy w Bukareszcie traci w tym tygodniu ponad 3 proc.
Druga runda wyborów prezydenckich odbędzie się w Rumunii 18 maja. Zmierzą się w niej zwycięzca pierwszej tury, lider radykalnie prawicowej partii AUR George Simion i burmistrz Bukaresztu, centrysta, Nicusor Dan.
