Dzięki budowie specjalistycznych konstrukcji Crist staje się coraz bardziej rozpoznawalną w Europie i na świecie marką. Stocznia działa na rynku już od ponad 20 lat. Założyło ją dwóch inżynierów-architektów morskich z Gdańska. Od tamtej pory Crist budował swoją pozycję jako wiarygodny partner biznesowy na europejskim rynku, bo właśnie za granicą ta polska firma jest bardziej rozpoznawalna niż w kraju.
![Stocznia Crist produkuje nowoczesne statki i specjalistyczne konstrukcje stalowe. Firma stała się dzięki temu rozpoznawalna w Europie i na świecie. [FOT. ARC] Stocznia Crist produkuje nowoczesne statki i specjalistyczne konstrukcje stalowe. Firma stała się dzięki temu rozpoznawalna w Europie i na świecie. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/25a2be3c-3673-435c-93e2-ba03fb8e42f2/e808463b-19eb-52d7-8293-445b582f3823_w_830.jpg)
— To wynika ze specyfiki naszej działalności. W Polsce brak jest kapitału tego typu — tłumaczy Krzysztof Kulczycki, prezes Crist.
— Najczęściej współpracujemy z kontrahentami z Niemiec i krajów skandynawskich. Mamy też zamówienia z Wysp Brytyjskich i Francji — dodaje prezes.
Biznes potrzebuje kapitału
Spółka uczestniczy w realizacji wielu projektów w dziedzinie specjalistycznych konstrukcji przybrzeżnych, transportu morskiego i infrastruktury do eksploatacji zasobów morskich. Produkuje m.in. statki transportowe, pełnomorskie barki, stalowekonstrukcje hydrotechniczne, jednostki typu „offshore’’.
Jest to biznes niezwykle kapitałochłonny, a inwestycje weń zawsze wiążą się z wielkimi pieniędzmi, ryzykiem i odpowiedzialnością. — Każdy projekt wymaga limitów gwarancyjnych i koniecznej uwagi. Każda jednostka jest inna, każda wymaga takiej samej pasji, zaangażowania i odpowiedzialności.
Właśnie dlatego nasza praca jest tak fascynująca. Crist lubi takie wyzwania — im trudniejsza jednostka, tym większa satysfakcja z jej ukończenia. Dlatego z optymizmem patrzymy w przyszłość i mamy nadzieję na realizację jak największej ilości wymagających i rozwijających projektów — zapowiada Krzysztof Kulczycki.
Pomoc partnerów finansowych
Jednym z takich wyzwań jest kontrakt z armatorem zagranicznym na budowę specjalistycznej jednostki pływającej typu jack-up. Jest to rodzaj samopodnoszącej się platformy mobilnej, która może być wykorzystywana do budowy morskich farm wiatrowych. Jednostka NB 130, wyprodukowana w stoczni Crist, będzie stawiać takie stalowe giganty na Morzu Północnym. Statek wyposażony jest w bardzo drogi i specjalistyczny sprzęt: dźwigi, system hamulcowy, zaawansowaną elektronikę. Kontrakt w około 80 proc. był zaliczkowany przez kupującego, a jako zabezpieczenie zwrotu zaliczek zamawiający wymagał gwarancji bankowych lub ubezpieczeniowych.
W sprawie udzielenia gwarancji Crist zwrócił się do banku BNP Paribas, z którym współpracuje od wielu lat. Ze względu na dużą kwotę (ponad 100 mln EUR) przy obsłudze gwarancji pracowała grupa, złożona z BNP Paribas i innych instytucji finansowych. — Kwota limitów gwarancyjnych wymagana dla sfinansowania kontraktu wynosiła prawie 120 mln EUR.
BNP Paribas udzieliło nam częściowego limitu na gwarancje na finansowanie jednostki NB 130. Bank jest ponadto gwarantem zapłaty za zakup urządzeń niezbędnych do budowy statku. W naszej ocenie BNP Paribas to bank w pełni profesjonalny i doskonale rozumiejący potrzeby nawet tak trudnej branży jak stoczniowa. Dlatego przy kolejnych projektach również decydujemy się na współpracę z tym samym — już zaufanym — partnerem — zapewnia Krzysztof Kulczycki.
Zaangażowanie i zapał
Oczywiście, pieniądze to nie wszystko — liczą się także unikalne kompetencje, wykwalifikowani pracownicy czy zaplecze produkcyjne. Tymi wszystkimi atutami może się pochwalić stocznia Crist, która po pierwszych sukcesach nie spoczęła na laurach. Nieustannie się rozwija, otwiera nowe zakłady i zdobywa kolejne rynki.
Jej dewizą jest elastyczność. Kiedy było zapotrzebowanie na łodzie rybackie, produkowała kutry i traulery, gdy popyt zaczął spadać, przerzuciła się na hydrotechnikę, statki offshore i platformy. Z analiz przeprowadzonych przez Crist wynika bowiem, że do 2020 r. tego typu konstrukcje stanowić będą 85 proc. produkcji stoczni.
— Kiedy mówimy o sukcesie firmy, nie można również pominąć zaangażowania, zapału i pasji — bez nich realizacja tak ambitnego projektu również mogłaby się nie udać. Jednakże dopiero suma wszystkich czynników, również finansowych, decyduje o sukcesie. Dlatego bez zaplecza finansowego, bez banku finansującego, realizacja ambitnych kontraktów w ogóle nie miałaby szans na powodzenie — dodaje Krzysztof Kulczycki.
OKIEM EKSPERTA
Partnerstwo zmniejsza ryzyko
GRZEGORZ POJNAR
Departament Finansowania Handlu BNP Paribas Bank Polska
Wysokość zapotrzebowania na limity gwarancyjne wzrasta wraz ze wzrostem wartości kontraktów. Gdy kontrakt dotyczy eksportu zaawansowanych technologicznie maszyn bądź urządzeń, ich wartość może okazać się znaczna, nawet kilkudziesięciomilionowa. W związku z tym niezbędny jest niekiedy udział kilku instytucji finansowych zarówno po stronie kupującego, jak i sprzedającego. Taka współpraca między instytucjami ma głównie na celu podział ryzyka. Nie jest powiedziane, że tylko banki mogą brać udział w takich projektach i wspólnie zabezpieczać interesy swojego klienta, np. udzielając gwarancji bankowych. Przykład spółki Crist wspaniale obrazuje współpracę pomiędzy czterema instytucjami finansowymi, z których jedynym bankiem jest BNP Paribas. Głównym zadaniem ubezpieczycieli w przypadku takich kontraktów jest udzielanie gwarancji ubezpieczeniowych, natomiast rola banku polega na udzielaniu gwarancji bankowych, kontroli przepływów finansowych, a niekiedy rozliczaniu składek należnych ubezpieczycielom z wpływów otrzymanych przez eksportera. Istotne jest, by instytucje finansowe porozumiały się co do wymaganych w ramach linii gwarancyjnych zabezpieczeń. Z punktu widzenia eksportera idealne rozwiązanie to takie, gdzie zabezpieczenia są oparte wyłącznie na realizowanym kontakcie i podzielone proporcjonalnie między instytucje finansowe. W omówionym schemacie najczęściej udzielane są gwarancje zabezpieczające należyte wykonanie kontraktu oraz zwrot zaliczek, gdyż zabezpieczają one wysoki poziom zobowiązań eksportera.