Gwiazda reklamy łowi start-upy

Pomysł na biznes: Tomasz Wileński z powodzeniem budował branżę reklamową. Teraz stawia na technologie

Kody CAPTCHA to przeżytek — twierdzi spółka Interactions Europe. Mało czytelne ciągi znaków, które trzeba odczytać i potem wpisać w okienko weryfikujące, czy wysyłający wiadomość przez internetowy formularz jest człowiekiem, chce zastąpić przekazem reklamowym.

KIERUNEK TGV:
Zobacz więcej

KIERUNEK TGV:

Interesują nas spółki z minimum dwuletnim stażem na rynku, posiadające unikalny produkt lub usługę i potencjał do odniesienia sukcesu nie tylko na rodzimym rynku — mówi Tomasz Wileński, założyciel Tech Gravity Ventures. [FOT. ARC]

Internauta miałby zamiast takiego kodu wpisywać hasło z wyświetlonego klipu, animacji czy statycznego obrazu. Internauci nie irytowaliby się pomyłkami w odczytywaniu niewyraźnych kodów CAPTCHA, a reklamodawcy zyskaliby nową formę przekazu.

Całość bazuje na technologii amerykańskiej firmy Solve Media, na którą spółka uzyskała wyłączność na osiem krajów Europy Wschodniej, Niemcy, Austrię i Szwajcarię. Milion złotych na rozwój biur w Czechach i na Węgrzech oraz otwarcie nowych w Niemczech i Szwecji wyłożył fundusz Tech Gravity Ventures (TGV). Kolejna transza dofinansowania ma trafić do spółki jeszcze w pierwszym kwartale 2015 r.

— TGV to mój prywatny kapitał, który uzyskałem ze sprzedaży Interactive Solutions — mówi Tomasz Wileński. Tomasz Wileński to postać dobrze znana w środowisku reklamowym mediów elektronicznych. Do kwietnia 2014 r. był szefem Reprise Media Polska, należącego do Interpublic Group (po połowie udziałów w Reprise mają Universal McCann i Initiative Media).

Swoją firmę Interactive Solutions sprzedał w 2013 r. Publicis Group, która przemianowała ją na polski oddział Saatchi & Saatchi. Samą Interactive Solutions rozkręcał za pieniądze z Clickadu, sprzedanego w 1999 r. 3TS Capital Partners (w portfolio ma m.in. Expandera i TMS Brokers).

Doprosi partnerów

TGV ma jednak nie być utożsamiane z reklamą, ale nowymi technologiami. Drugą inwestycją funduszu jest T-Teleport, firma pracująca nad systemem przekładającym ruchy rąk i gałek ocznych jednej osoby na to, co widzi w trakcie telekonferencji ktoś znajdujący się w innym miejscu. — Mam plan inwestycji na następne pół roku — deklaruje Tomasz Wileński. Jaką kwotą dysponuje TGV, pozostaje tajemnicą.

— Mam doświadczenie w inwestowaniu 1-2 mln zł i wychodzeniu z inwestycji na poziomie 20-40 mln zł. Taki też jest mój cel w TGV — zaznacza Tomasz Wileński.

Podkreśla, że TGV po jakimś czasie będzie dopraszał do poszczególnych przedsięwzięć kolejnych inwestorów, dysponujących większym kapitałem. W założeniu — do każdej spółki innego. Komitet inwestycyjny TGV mają tworzyć Dariusz Kazalski, wiceprezes Secus Asset Management, Łukasz Zalewski, wspólnik w kancelarii Matczuk Wieczorek i Wspólnicy, oraz Michał Cytrycki, były dyrektor departamentu rozwoju kadr w Deutsche Bank PBC, prywatnie syn byłego ministra skarbu w rządzie Leszka Millera, a obecnie szefa gabinetu Marka Belki, prezesa Narodowego Banku Polskiego.

— Nie uczestniczę w radzie nadzorczej ani żadnych organach spółki, ale zadeklarowałem pomoc w wyborze potencjalnych inwestycji — przyznaje Dariusz Kazalski.

Ze spółki w fundusz

Pozostałych dwóch dystansuje się od TGV. — Nie ma żadnego formalnego organu, którego byłbym członkiem. Znam Tomka i po koleżeńsku pomagam — zastrzega Michał Cytrycki.

— Nazywanie tego komitetem inwestycyjnym jest na wyrost. Żadna formalna relacja nas nie łączy. Można to nazwać luźnym doradztwem koleżeńskim. Tomek jest na tyle wytrawnym biznesmenem, że sam sobie poradzi. Ja dokumentów tych spółek nie widziałem. Bardziej rozmawialiśmy o tym, jak usytuować ten podmiot [TGV — red.], by później łatwiej było mu wyjść po kapitał na rynek finansowy — informuje Łukasz Zalewski.

Tomasz Wileński nie ukrywa, że za dwa lata chciałby powołać fundusz inwestycyjny zamknięty aktywów niepublicznych, do którego będzie dopraszał kolejnych inwestorów.

— Może nawet fundusz otwarty. Ale krótko mówiąc, moim długoterminowym celem jest powołanie instytucji finansowej — deklaruje Tomasz Wileński. Na razie TGV działa w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Nie inwestuje poprzez zakup udziałów. Udziela pożyczek pod ich zastaw. W Interactions Europe przedmiotem zastawu jest 40 proc. udziałów.

— Przede wszystkim szukam menedżerów. Wolę, by oni budowali swoje życie, swoje spółki i zarabiali. Wtedy ja przy nich też zarobię — podkreśla Tomasz Wileński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Gwiazda reklamy łowi start-upy