Gwiazdy inwestują w produkty bez marki

Amerykański start-up, który oferuje niemarkowe produkty z wyższej półki, jako inwestorów przyciągnął plejadę znanych postaci

Paczka kawy — trzy dolary. Torebka wypełniona ciasteczkami — trzy dolary. Tubka z szamponem — trzy dolary. W sklepie są produkty z różnych działów: od artykułów spożywczych poprzez środki do pielęgnacji, na wyposażeniu biura skończywszy. Każdy produkt kosztuje trzy dolary. Błąd systemu? Nie w tym przypadku.

SKLEP JAK KLUB:
Zobacz więcej

SKLEP JAK KLUB:

Brandless oferuje też członkostwo z opłatą roczną wynoszącą 36 USD. Za jego wykupienie klient otrzymuje darmową wysyłkę zakupów. Start-up pod wodzą szefowej Tiny Sharkey tnie koszty, m.in. zawężając ofertę do 250 produktów. Od inwestorów pozyskał już w sumie 50 mln USD. [FOT. BLOOMBERG]

Spółka Brandless ogłosiła, że pozyskała 35 mln USD w ramach emisji akcji serii B. Pieniądze wyłożyły gwiazdy sportu, znani menedżerowie i przedsiębiorcy. Na liście nowych inwestorów są m.in. Stephen Curry, jeden z najlepszych graczy NBA, Randi Zuckerberg, siostra założyciela Facebooka, Scooter Braun, menedżer muzyczny, który opiekuje się takimi artystami, jak Ariana Grande, Jessica Seinfeld, pisarka, oraz Jennifer Aaker, profesor Uniwersytetu Stanforda.

— Na boisku, kiedy każdy dotknie piłkę, zaczynają się dziać dobre rzeczy. W życiu, gdy wszyscy się zaangażują, mamy moc czynienia dobrych rzeczy. Inwestuję w Brandless, żeby pomóc w tworzeniu dobra — mówi Stephen Curry, dwukrotny mistrz NBA z zespołem Golden State Warriors. Brandless to start-up założony w połowie 2017 r. przez Tinę Sharkey i Ido Lefflera.

Koncepcja internetowego sklepu opiera się na oferowaniu różnych produktów codziennego użytku po jednakowej cenie. Nie jest to jednak bazar z tanią „chińszczyzną” w rodzaju popularnych sklepów „wszystko po 5 złotych”, ale butik oferujący towary z wyższej półki. Spółka stworzyła pojęcie „brandtax”, którym określa wszystkie ukryte koszty, które konsument płaci, kupując markowe produkty. Następnie te koszty ścina.

„Szacujemy, że przeciętna osoba płaci co najmniej 40 proc. więcej za produkty o porównywalnej jakości do naszych. W przypadku produktów kosmetycznych, m.in. kremu do twarzy, jest to nawet o 370 proc. więcej” — czytamy na stronie sklepu Brandless.

Produkty oferowane przez start-up nie mają logotypów, tylko nazwę opisującą ich zawartość. Wszystkie opakowania są tak zaprojektowane, że kuszą prostotą. Towary pochodzą od partnerów, z którymi Brandless nawiązał współpracę — wszystko odbywa się bez pośredników. Firma bez marki staje się poniekąd marką samą w sobie i stawia na produkty modne wśród nowoczesnych konsumentów, czyli żywność organiczną, pozbawioną glutenu, bez cukru, produkowaną zgodnie z zasadami „fair trade”, a nawet koszerną. To wszystko kochają milenialsi, czyli pokolenie osób urodzonych w latach 80. i 90. poprzedniego wieku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Gwiazdy inwestują w produkty bez marki