Hakerzy obnażyli słabość państwa

opublikowano: 24-01-2012, 00:00

STARCIE O ACTA

Ścieżka dochodzenia do podpisania przez Polskę konwencji ACTA (Anti Counterfeiting Trade Agreement) jest drugą w ostatnim czasie wizerunkową wpadką rządu Donalda Tuska. Pierwszą okazała się ustawa refundacyjna, która jeszcze w sylwestra była ponoć idealna — wtedy premier piętnował lekarzy — a już po kilkunastu dniach została znowelizowana pod wpływem uderzenia pieczątkowego. Wspólnym mianownikiem obu wpadek jest okoliczność, że ekipa traktująca PR jako absolutny priorytet wszelkich działań rozegrała trudny problem beznadziejnie i zbudziła się z ręką…

Łagodzący starcie z niewątpliwie rozhisteryzowaną społecznością internetową minister Michał Boni przyznał, że „trochę tego wysiłku konsultacyjnego zabrakło”. Zupełnie niepojęta jest sprzeczność w wyjaśnieniach organów państwa. Minister kultury Bogdan Zdrojewski ubolewa, że w zwykłych uzgodnieniach międzyresortowych od maja 2010 r. odpowiedziało zaledwie kilka podmiotów. Tymczasem wczorajszy komunikat GIODO (fragment czytaj poniżej) stwierdza, że treść umowy ACTA nie była z nim konsultowana!

Inną kwestią jest obnażenie dzięki starciu o ACTA porażająco niskiego poziomu zabezpieczenia serwerów instytucji państwa. DoSS (Distributed Denial of Service), czyli masowe jednoczesne natarcie internautów zatykające system, dowodzi braku mechanizmu filtracji pakietów, odrzucającego spam i monitorującego ruch na łączach. Ale bezproblemowe wdarcie się hakerów do decyzyjnego serca państwa, czyli na portal premiera, jeży włos na głowie. Jeden z ekspertów oceniających ten skandal postawił tezę, że proste hasła tymczasowe, przeznaczone na czas instalacji i rozruchu systemów, w wielu instytucjach pozostają potem… niezmienione.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane