Prawdopodobnie w kwietniu halę Vistalu Gdynia opuści pierwsza zmontowana konstrukcja. Obiekt, w którym mają m.in. powstawać wielkogabarytowe elementy dla przemysłu wydobycia ropy i gazu spod dna morskiego, osiągnie pełną zdolność produkcyjną w czwartym kwartale 2014 r. W trzecim kwartale zaplanowano uruchomienie hali antykorozyjnej i placów montażowych.
— Ze 102 mln zł, jakie przeznaczyliśmy na inwestycję, do wydania zostało jeszcze 14 mln zł — tłumaczy Ryszard Matyka, prezes Vistalu Gdynia. Osiągnięcie pełni mocy w Gdyni zbiegnie się z rozpoczęciemrozbudowy zakładu w Czarnej Białostockiej. Na Podlasiu firma chce na większą skalę produkować elementy, które wymagają dużej pracochłonności. W rozbudowę Vistal zainwestuje 5 mln zł.
— Jesteśmy w trakcie uzyskiwania decyzji środowiskowej. Na rozpoczęcie prac trzeba poczekać jeszcze kilka miesięcy — mówi Ryszard Matyka. Portfel zamówień Vistalu na 2014 r. obejmuje kontrakty za 222 mln zł.
W finalnej fazie negocjacji są zamówienia na kolejne 173 mln zł. — Inwestycje koncernów wydobywających ropę i gaz będą znacząco rosnąć, bo poszukiwania złóż wymagają coraz większych nakładów — zaznacza Michał Krajczewski, analityk Raiffeisen Bank Polska. W 2013 r. Vistal miał 20,4 mln zł zysku netto (13,6 mln zł bez zdarzeń jednorazowych)przy 283,4 mln zł przychodów. Udział tych z rynku polskiego spadł do 47,1 proc., wobec 57,6 proc. w 2012 r. To zasługa ekspansji na rynek norweski, który wygenerował 31,4 proc. sprzedaży firmy. Prezes nie wyklucza jednak, że w Polsce znów będzie generował ponad połowę sprzedaży, gdy wrócą duże inwestycje infrastrukturalne (Vistal jest znany z konstrukcji mostowych).
— Bierzemy udział w przetargach publicznych finansowanych z nowej unijnej perspektywy finansowej. Każdy kontrakt będzie zaś zmieniał naszą strukturę sprzedaży pod względem geograficznym. Trudno jednak powiedzieć, jak będzie się ona kształtowała w przyszłości. Podpisując umowy, zwracamy uwagę przede wszystkim na ich rentowność — mówi Ryszard Matyka.