Po miesiącach przyspieszenia w deweloperce przyszedł czas na hamowanie. W listopadzie 2023 r. spółki ruszyły z budową niespełna 11 tys. mieszkań. To o 11 proc. mniej niż w październiku - podaje Główny Urząd Statystyczny (GUS).
Zdaniem Jarosława Jędrzyńskiego, eksperta portalu RynekPierwotny.pl, nie jest to tempo, którym można zaspokoić popyt, jaki w ostatnich miesiącach spowodował program Bezpieczny kredyt 2 proc.
Hamowanie widać też w przypadku nowych pozwoleń na budowę, których spółki pozyskały w listopadzie 14 tys. To o ponad 17 proc. mniej niż miesiąc wcześniej.
Jarosław Jędrzyński uważa jednak, że w kolejnych miesiącach deweloperzy najprawdopodobniej zwiększą tempo pozyskiwania decyzji administracyjnych.
– Będzie to spowodowane perspektywą zmiany rozporządzenia o warunkach technicznych, które wejdzie w życie od II kw. 2024 r. – mówi Jarosław Jędrzyński.
Naturalna kolej rzeczy
Listopadowe spadki w statystykach GUS nie rozczarowały analityków. Ich zdaniem wynikają one z sezonowości na rynku mieszkań.
– Nie powinny zapowiadać odwrotu deweloperów od poprawiającej się dotychczas aktywności inwestycyjnej. Praktycznie bez większych wyjątków ostatnie dwa miesiące każdego roku charakteryzują się wyraźnym spadkiem w danych GUS dotyczących budownictwa mieszkaniowego. W tym kontekście wyniki uzyskane w listopadzie należałoby uznać za całkiem satysfakcjonujące jak na obecne czasy. Pytanie, czy należy oczekiwać ich wyraźnej poprawy już od stycznia nowego roku – mówi Jarosław Jędrzyński.
Podobne obserwacje ma Bartosz Turek, główny analityk HRE Investment Trust.
- Pod koniec roku deweloperzy są bardziej skłonni do kończenia prowadzonych dotychczas budów niż do rozpoczynania kolejnych. Chodzi tu nie tylko o aurę za oknem, ale też o koniec roku, który sprzyja podsumowaniom – także takim, którymi firma może się chwalić przed swoimi udziałowcami. Jest więc ważne, że zgodnie ze standardami rachunkowości przychody ze sprzedaży mieszkań można księgować dopiero po oddaniu lokalu do użytkowania - mówi Bartosz Turek.
Wielka niewiadoma
Eksperci nie mają wątpliwości, że to, co będzie się działo na rynku mieszkań w nadchodzących miesiącach, zależeć będzie przede wszystkim od decyzji nowego rządu w sprawie tanich kredytów.
– Na razie nowa koalicja rządowa nie przedstawiła konkretnych założeń swojej polityki mieszkaniowej. Wciąż nie wiadomo na przykład, co dalej z programem Bezpieczny kredyt 2 proc., którego perspektywy mają decydujące znaczenie dla przyszłych relacji popytowo-podażowych w mieszkaniówce, a więc i decyzji inwestycyjnych deweloperów - mówi Jarosław Jędrzyński.
Według Marcina Krasonia, eksperta rynku mieszkaniowego w Otodom Analytics, najbliższe kwartały na rynku to tak naprawdę wielka niewiadoma, głównie z uwagi na nieznany jeszcze dalszy los rządowego programu wsparcia dla mieszkalnictwa.
– Nie znamy też założeń polityki mieszkaniowej nowego rządu oraz strategii Rady Polityki Pieniężnej na kolejne lata. Na razie popyt i podaż są we względnej równowadze. Uspokajają się też ceny nieruchomości, mimo dużych wzrostów notowanych rok do roku – mówi Marcin Krasoń.
Zdaniem Patryka Kozierkiewicza, eksperta Polskiego Związku Firm Deweloperskich, potencjalne przedłużenie programu Bezpieczny kredyt 2 proc. powinno ustabilizować rynek w przyszłym roku.
– Oczywiście dużo zależy od tego, na jakich warunkach ten program będzie oferowany. Duża odpowiedzialność za wyniki sektora mieszkaniowego będzie spoczywać więc na nowej koalicji rządzącej i zależeć od przyjętego przez nią kursu w zakresie polityki mieszkaniowej. Jeśli teraz na szczeblu rządowym nie zapadną decyzje mające wpływ na zwiększenie dostępności mieszkań poprzez np. uwolnienie gruntów spółek skarbu państwa, nie możemy spodziewać się zwiększenia liczby rozpoczynanych budów. Przełoży się to na mniejszą liczbę mieszkań, które będziemy mogli oddawać nabywcom do użytku w przyszłości - tłumaczy Patryk Kozierkiewicz.

