Akcja kredytowa w Polsce wyraźne hamuje we wszystkich obszarach – dla gospodarstw domowych i firm, na inwestycje i konsumpcję, a także na zapasy i bieżącą działalność. Ponieważ zadłużenie rośnie wolniej, słabszy jest też przyrost ilości pieniądza w gospodarce, bo pieniądz powstaje przez dług. Może to być wskazówka, że czeka nas hamowanie inflacji.
Zacznijmy od podaży pieniądza, czyli ilości gotówki, rachunków i depozytów w gospodarce. Podaż wzrosła w listopadzie o 5,4 proc. wobec 6,6 proc. w październiku. Był to najwolniejszy przyrost od kwietnia 2018 r. Ilość pieniądza rośnie już wyraźnie wolniej niż wartość polskiego PKB, co oznacza, że na każdą jednostkę produktu krajowego przypada coraz mniej złotych. Z punktu widzenia teorii monetarnej powinno to oznaczać, że presja inflacyjna będzie się zmniejszała, choć oczywiście ta teoria nie jest jedynym sposobem patrzenia na przyczyny inflacji.
Pieniądz rośnie wolniej, ponieważ następuje ograniczenie akcji kredytowej przez banki. Warto przypomnieć, jak powstaje w gospodarce pieniądz. Bank, udzielając kredytu, tworzy jednocześnie wartość na rachunku/depozycie. Ten rachunek/depozyt pełni rolę pieniądza, ponieważ można nim regulować zobowiązania finansowe – płacić za produkty, regulować podatki, spłacać zadłużenie itd. Dlatego pieniądz powstaje jako efekt akcji kredytowej. Narodowy Bank Polski, pokazując co miesiąc dane o podaży pieniądza, przedstawia obie strony całego procesu. Z jednej strony jest to ilość pieniądza w podziale na gotówkę, rachunki i depozyty. Z drugiej strony są to czynniki kreacji pieniądza w podziale na rodzaje kredytów, obligacje i inne zobowiązania.

Akcja kredytowa zwalnia we wszystkich obszarach – najmocniej w przypadku kredytów dla gospodarstw domowych, ale ostatnio coraz mocniej również w przypadku kredytów dla firm. Na wykresie pokazana została roczna zmiana złotowego zadłużenia. Liczba nowo udzielanych miesięcznie kredytów zmienia się jeszcze szybciej niż stany zadłużenia.
Roczna zmiana zadłużenia z tytułu kredytów gospodarstw domowych na nieruchomości jest ujemna po raz pierwszy od ponad 20 lat. Liczba nowo udzielanych kredytów spada w tym obszarze o ok. 70 proc. r/r. Hamuje też od wielu miesięcy kredyt konsumpcyjny.
To, co zwraca uwagę w ostatnich danych, to wyraźne hamowanie kredytu obrotowego dla firm. Zadłużenie z tego tytułu jeszcze niedawno było na ponad 20-procentowym plusie w ujęciu r/r, a dziś rośnie już w tempie ok. 15 proc. Z miesiąca na miesiąc zadłużenie z tego tytułu się obniża. Mogą być za to odpowiedzialne trzy zjawiska. Po pierwsze dynamika przychodów firm może zaczynać się obniżać. Po drugie ceny kupowanych półproduktów i produktów rosną coraz wolniej. Po trzecie firmy starają się zmniejszać poziom zapasów w magazynach.
To wszystko tworzy obraz gospodarki znajdującej się pod stopniowo coraz większą presją popytową. Hamulec monetarny jest zaciągnięty prawie na full.
