Handel czeka na rewolucję

Kamil Kosiński
opublikowano: 03-06-2009, 00:00

Coraz częściej można wybrać i opłacić zakupy bez udziału kasjera. Może to spowodować istotne zmiany na rynku urządzeń fiskalnych.

Samoobsługa i sieci handlowe pomogą zarobić producentom drukarek

Coraz częściej można wybrać i opłacić zakupy bez udziału kasjera. Może to spowodować istotne zmiany na rynku urządzeń fiskalnych.

Z początkiem lutego 2009 r. firma Jantar uruchomiła dwie kasy samoobsługowe IBM w Supersamie Nadodrze, należącym do Społem Powszechnej Spółdzielni Spożywców Północ we Wrocławiu. W ramach eksperymentu zastąpiły jedną z sześciu zwykłych kas. W nowym systemie klient sam skanuje kody paskowe towarów i płaci. Działanie obu kas nadzoruje, co prawda, pracownik sklepu, ale — po pierwsze — jest jeden na dwie kasy, a po drugie — do akcji wkracza tylko w wyjątkowych przypadkach.

— Kody paskowe alkoholu i papierosów są oznaczone w bazie produktów dostępnych w sklepie w taki sposób, że transakcja na kasie samoobsługowej nie może zostać zakończona bez weryfikacji wieku nabywcy. Asystent sprzedaży, obsługujący kasy samoobsługowe, może się zajmować także innymi sprawami, np. układać towar na półkach. Ma przy sobie niewielki terminal, na który drogą radiową dostaje informacje o takich sytuacjach, jak zakup alkoholu lub papierosów. Wtedy podchodzi do kasy i sprawdza wiek potencjalnego nabywcy. Jeśli nie budzi on wątpliwości, to asystent może zaakceptować transakcję zdalnie, przy pomocy przenośnego terminalu — wyjaśnia Jarosław Bogusz, menedżer rozwiązań dla sieci handlowych w IBM Polska.

Sklep za sklepem

Amerykański koncern nie jest pionierem ani liderem rynku systemów samoobsługi kasowej w Polsce. Pierwsze kasy bez kasjerów pojawiły się w supermarketach Auchan już w 2006 r. Do dziś firma ST zainstalowała systemy kasowe Fuijtsu w 20 placówkach tej sieci. Z kolei Wincor Nixdorf wprowadził swoje kasy samoobsługowe do dziewięciu sklepów sieci Carrefour i Carrefour Express. Trzy sklepy, korzystające z technologii tej firmy, noszą szyld Simply Market. Urządzenia IBM poza wrocławskim Supersamem Nadodrze były dotychczas tylko w częstochowskim Carrefourze. Dzisiaj ruszają w częstochowskim Realu.

Zdaniem Lecha Stefańskiego, wiceprezesa ds. ekonomicznych wrocławskiej Społem PSS Północ, tą drogą będą podążały wszystkie sieci handlowe. Właściciel Supersamu Nadodrze już rozważa wprowadzenie samoobsługowych kas do kolejnych sklepów.

— Nasze czteromiesięczne doświadczenie wskazuje, że nakłady na utworzenie tych stanowisk zwrócą się po 270 dniach. Takie kasy są, co prawda, droższe od tradycyjnych, ale pozwalają zredukować osobowe koszty obsługi o połowę. A praca ludzi to nasz największy wydatek. Kasy samoobsługowe to zatem najlepsze rozwiązanie — podkreśla Lech Stefański.

Upowszechnienie takich kas może wpłynąć na rynek urządzeń fiskalnych. Bo to, co dla człowieka robiącego zakupy jest kasą, w rzeczywistości jest całym systemem. Jeden z jego elementów to drukarka fiskalna, drukująca paragony i rejestrująca wszystkie transakcje w specjalnym układzie elektronicznym. Od kasy fiskalnej różni się tym, że nie ma zakodowanej w pamięci bazy produktów. Pobiera ją z komputera. Dlatego z drukarek korzystały dotychczas głównie supermarkety. W małych sklepach nie opłacało się kupować osobno drukarki fiskalnej i komputera do jej obsługi. Przeciętna kasa fiskalna, choć droższa od przeciętnej drukarki, jest jednak tańsza od zestawu: drukarka i komputer.

Z tego powodu sklepowych kas fiskalnych sprzedaje się w Polsce prawie trzy razy więcej niż drukarek fiskalnych. Jeśli uwzględnić tzw. bileterki i urządzenia używane w taksówkach, to udział drukarek w rynku sprzętu fiskalnego jest jeszcze mniejszy. Ale to właśnie sprzedaż drukarek ewidentnie rośnie. Wciąż poprawiane parametry łącz telekomunikacyjnych sprawiają bowiem, że coraz więcej niewielkich, ale sieciowych sklepów, zastępuje kasy fiskalne drukarkami podłączonymi do centralnego komputera.

Posnet na króla?

Upowszechnianie drukarek fiskalnych widać po wynikach sprzedaży producentów urządzeń fiskalnych. Jeszcze w 2004 r. warszawski Posnet Polska, mający od lat około 40 proc. udział ilościowy w sprzedaży drukarek, notował 15-proc. udział w rynku urządzeń fiskalnych ogółem. W 2007 r. było to już 21 proc., a w 2008 r. — 23 proc. Dzięki temu ex aequo z nowosądeckim Novitusem firma stała się liderem w sprzedaży sprzętu fiskalnego.

— Jeśli Posnet zyskuje, to nie kosztem Novitusa, bo przy stabilnym rynku co roku zwiększamy liczbę sprzedanych urządzeń — podkreśla Bogusław Łatka, prezes Novitusa.

A Jerzy Biernat, wiceprezes zabrzańskiego Elzabu, który przez ekspansję Posnetu spadł na trzecie miejsce wśród dostawców sprzętu fiskalnego, dodaje, że przetasowania na rynku były i będą. Ale nawet jeśli w procentach wydają się znaczące, to w sztukach jest to niewiele urządzeń i zmiany w sprzedaży często wynikają tylko z promocji.

Jeśli jednak stanowiska samoobsługowe trafią do sklepów na stacjach benzynowych (na co liczy np. IBM) i placówek handlowych, w których robi się niewielkie zakupy, to może to spowodować dalsze umocnienie pozycji producentów drukarek fiskalnych. A wśród nich dominuje Posnet. Na dodatek umacnia też pozycję w segmencie sklepowych kas fiskalnych. W 2006 r. miał w nim 11 proc. udziału ilościowego. Rok później już 15 proc., a w ubiegłym roku — 19 proc. Czy wkrótce będzie samodzielnym liderem rynku sprzętu fiskalnego? Czy może inni dostawcy mocniej wejdą w segment drukarek?

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy