Handel i usługi piszą do prezydenta

Związek zrzeszający firmy, których biznes stanął wskutek wirusowej profilaktyki, liczy na pomoc w negocjacjach z rządem.

„Przyszłość rdzennie polskich firm, znanych i cenionych marek budowanych mozolnie od podstaw przez ostatnie dziesięciolecia, dziś rysuje się w czarnych barwach” - tak Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) przekonuje prezydenta, by ten przekonał rząd do pomocy przedsiębiorcom. Organizacja zrzesza liczne branże, które w okresie epidemii musiały zamknąć podwoje dla klientów, w tym odzieżową.
„Nasze firmy i kooperanci to ponad pół miliona miejsc pracy. Głęboko wierzymy, że zechce Pan wsłuchać się w nasz głos i nie pozostanie obojętny wobec realnej groźby utraty miejsc pracy przez setki tysięcy rodaków. Jesteśmy pełni obaw, że będziemy mieli do czynienia z ogromem ludzkich tragedii” - napisał ZPPHiU.
Postulaty związek podzielił na trzy grupy: ochrona miejsc pracy, zachowanie płynności i kwestie społeczne. Liczy na abolicję czynszową w zamkniętych galeriach handlowych i sklepach, zapewnienie finansowania na bieżącą działalność oraz dopłaty do wynagrodzeń. Podkreśla, że każdy dzień pogłębia straty.
List podpisało ponad 100 polskich firm, w tym twórcy takich marek jak Reserved, Kazar, Lancerto i Tatuum. [DM]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane