Barter to najstarsza forma handlu. Najstarsza ale nie przestarzała. Przy braku wolnych środków rynek bezgotówkowej wymiany usług i towarów rośnie.
Jednym z sukcesów Anny, specjalistki od marketingu w małym regionalnym tygodniku, była umowa, jaką podpisała z miejscową firmą remontową. Ta, w zamian za miesięczną całostronnicową reklamę, odnowiła redakcyjne pomieszczenia sanitarne i kuchnię. Pracownicy tygodnika nie posiadali się z radości, szef był zadowolony, bo nie wydał ani złotówki.
Barter nie musi być koniecznością, może być wybrany celowo. Dziś to przede wszystkim szansa na pozyskanie całkiem nowych kontrahentów.
Złoty barterowy
W barterze — zdaniem ekspertów Światowej Organizacji Handlu (WTO) — odbywa się niemal 15 proc. międzynarodowego obrotu. To zasługa coraz popularniejszych również w Polsce tzw. platform wymiany barterowej, swego rodzaju klubów biznesowych, w ramach których następuje przepływ towarów i usług. Zdaniem Dariusza Brzozowca, dyrektora ds. rozwoju Barter Clearing & Information (BCI) Poland, polskiego operatora takiej platformy z Gliwic, barter wielostronny to doskonała forma zwiększenia obrotów. Szczególnie dla małych i średnich firm.
— Tradycyjny barter działa na zasadzie prostej wymiany towarów lub usług. Ten mechanizm bywa skuteczny — pod warunkiem, że obie strony potrzebują nawzajem swoich produktów, co zdarza się rzadko. Barter wielostronny daje możliwość uzyskania towarów lub usług nie tylko od firmy, której coś sprzedajemy, ale również z innych przedsiębiorstw należących do platformy. Wymiana odbywa się w przeliczeniu na tzw. złotówki barterowe. Operator kojarzy klientów i księguje obrót — mówi Dariusz Brzozowiec.
Każdy z podmiotów obecnych na platformie ma założone konto barterowe, na które wpływają środki za towary czy usługi sprzedane innym firmom, które zgłosiły akces do platformy. Jak to w praktyce wygląda, pokazuje nasza infografika.
Bardziej dla MSP
Działająca ponad dwa lata platforma BCI przyciągnęła 300 firm. Śląska sieć wymiany barterowej połączona jest m.in. z podobnymi organizacjami w Austrii, Niemczech, Czechach, Słowacji, na Węgrzech, dzięki czemu uczestnicy wielostronnego barteru mogą handlować również z zagranicznymi partnerami.
— Platforma przeznaczona jest głównie dla małych i średnich przedsiębiorstw. Coca-Coli nie przyjmiemy, ale lokalnego producenta wody mineralnej — tak. Dzięki temu właściwie wspieramy rozwój tego sektora — reklamuje swoją firmę Dariusz Brzozowiec.
W gliwickiej sieci są m.in. hydraulicy, budowlańcy, restauratorzy i fryzjerzy.
Koszt przystąpienia do systemu to prawie 2 tys. zł. Od barterowej części transakcji operator sieci pobiera 3,5-proc. prowizję. W zamian brokerzy operatora kojarzą strony, organizują spotkania uczestników platformy, czuwają, by barterowe pule pieniężne były odpowiednio rozliczane i w pełni zasilały konta uczestników.
Lepsza płynność
Zdaniem Dariusza Brzozowca, opłata wstępna i prowizja to nie są duże kwoty. W końcu zakup towarów czy usług w systemie barteru wielostronnego pozwala „zachomikować” żywą gotówkę.
— Poprawia to płynność finansową przedsiębiorstwa. Zaoszczędzony pieniądz może zostać wykorzystany na bieżące potrzeby firmy, których nie pokryje wymiana barterowa, opłacenie rachunków czy wypłata wynagrodzeń. Producentom i usługodawcom barter pozwala spożytkować niewykorzystane moce produkcyjne — przekonuje nasz rozmówca.
— Oczywiście barter nie może stanowić całości obrotów firmy, a jedynie ich pewien procent. Choć nietrudno wyobrazić sobie sytuację, kiedy niektóre firmy za pomocą barteru regulują składki ZUS za pracowników, a nawet opłacają podatki... — dodaje Dariusz Brzozowiec.



