Handlowcy oczekują świątecznego ruchu
Pośrednicy z rynku towarowego narzekają na ograniczone zainteresowanie wyrobami mięsnymi. Jednocześnie podkreślają niewielki wzrost sprzedaży wywołany nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia.
— Dostaję sporo ofert sprzedaży: między innymi szynki oraz boczku, czyli tych elementów mięsa, które tradycyjne przed świętami były rozchwytywane. Obecnie popyt na nie jest niewielki i zupełnie nie przypomina okresu gorączkowych zakupów przed Bożym Narodzeniem, choć jeszcze ostatnie dni listopada zapowiadały poprawę koniunktury — zaznacza Robert Kaczyński z łódzkiej Agro Giełdy.
W DODATKU to nie pierwszy rok, w którym zakłady przetwórcze narzekają na wielkość sprzedaży w grudniu. Z reguły w tym miesiącu notowały wyraźny wzrost zapotrzebowania na własne produkty. Jednak po załamaniu się wschodnich kanałów zbytu, ta reguła przestała obowiązywać. Przetwórcy przekonali się o tym już w1998 roku. Część zakładów, która z myślą o wzmożonym popycie nagromadziła w magazynach większe ilości wyrobów mięsnych, nie mogła się ich pozbyć przez długie miesiące.
— Po tamtych przykrych doświadczeniach obecnie mało kto robi zapasy z myślą o lepszym zbycie z powodu świąt — podkreśla Robert Kaczyński.
ANALITYCY rynków towarowych podkreślają, że załamanie rosyjskie nie jest jedynym powodem zapaści sprzedaży w kraju. Również zwracają uwagę na import taniego mięsa z krajów Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych. Wcześniej ich eksport ukierunkowany był bardziej pod kontem Rosji i państw z nią sąsiadujących. Od połowy ubiegłego roku kraje byłego Związku Radzieckiego nie są w stanie wchłonąć, a raczej zapłacić zbyt wiele.
TYMCZASEM rząd zaproponował podniesienie stawek celnych na importowane wyroby mięsne. Według nowych stawek, cło na szynkę wieprzową wzrośnie z 40 do 102 proc., a na kiełbasy z 35 proc. do 89 proc. Jednak ten rozmiar podwyżek wydaje się niewielki w porównaniu z proponowanymi zmianami opłat za podroby wieprzowe oraz wołowe. W tym przypadku szykuje się wzrost blisko 160 punktów procentowych z 20 do 268 proc.
WZROST ceł ma zapewnić rodzimym producentom poprawę opłacalności produkcji. Jednak nie zawsze to się udaje. Przypomnijmy chociażby podwyżkę ceł na początku roku na zboża. Jej skala również była wysoka i z pewnością ograniczyła rozmiary importu ziarna do Polski. Jednak nie miało to bezpośredniego przełożenia na poprawę kondycji finansowej naszych rolników.