Hausner nie chce zmian w konstytucji dot. progów Paweł Sobczak WARSZAWA (Reuters) - Wicepremier Jerzy Hausner opowiedział się w środę przeciwko
propozycjom prawnym, które zmieniałyby zasady i skutki przekraczania progów
ostrożnościowych zapisanych w konstytucji. W ustawie o finansach publicznych zawarte są procedury dotyczące kształtowania się
relacji długu publicznego do Produktu Krajowego Brutto (PKB). Gdyby dług przekroczył
progi ostrożnościowe - na poziomie 50, 55 i 60 procent, rząd jest zobowiązany do podjęcia
zapisanych w prawie działań mających na celu zahamowanie dalszego jego wzrostu. Aktem pierwotnym wobec ustawy o finansach publicznych jest konstytucja, gdzie
przewidziano, iż dług publiczny nie może przekroczyć 60 procent PKB i zakazano
podejmowania działań grożących przekroczeniem tego pułapu. Oznaczałoby to konieczność
zbilansowania budżetu. "Próg 60 procent jest wpisany w konstytucję, a ja uważam, że dyskusje tego rodzaju,
iż zignorujemy konstytucję, albo po prostu zmienimy ustawę konstytucyjną, są według mnie
postawą niepoważną, nieodpowiedzialną, podważającą ład konstytucyjny" - powiedział na
środowej konferencji prasowej Jerzy Hausner. Opracowana przez Hausnera i przyjęta przez rząd strategia zakłada redukcje wydatków.
Ma ona w latach 2004-2007 przynieść oszczędności do 32 miliardów złotych. Kluczowe w
programie są także działania mające na celu utrzymanie długu publicznego na takim
poziomie, aby nie przekroczył progów ostrożnościowych. Według założeń rządu, w 2004 roku relacja długu do PKB ma wynieść 54,8 procent, czyli
poniżej progu 55 procent. Jednak zdaniem niektórych ekonomistów i przedstawicieli Rady
Polityki Pieniężnej (RPP) utrzymanie długu w ryzach ustawy o finansach publicznych
może się jednak nie udać. "Wcześniejsze progi (na przykład 55 procent) mają inny charakter. Ja nie twierdzę, że
trzeba je zmieniać. Sytuacja jest do pewnego stopnia zdeterminowana. Nie da się łatwo
odwrócić tego, co zostało ukształtowane przez parę lat" - powiedział wicepremier. Dodał jednak, że na wprowadzanie planowanych reform nie jest jeszcze za późno. Im
szybciej działania zostaną podjęte, tym ryzyko przekroczenia progów będzie niższe. "Ja nie traktuję roku 2004 jako przegranego. Im więcej zrobimy w roku 2004, tym
większa szansa uniknięcia przekroczenia progów ostrożnościowych" - powiedział Hausner. DEBATA NAD PROGRAMEM W środę wicepremier rozpoczął publiczną debatę nad swoim programem. Zaczął od dyżuru
telefonicznego - każdy Polak mógł dziś zadzwonić do Jerzego Hausnera i uzyskać
odpowiedź na nurtujące go pytania. W przyszłym miesiącu do pracy ruszy pięć zespołów eksperckich, które zajmą się
poszczególnymi założeniami programu. Mają też znaleźć sposób na wprowadzenie ich w życie. Na przełomie listopada i grudnia Hausner chce się spotkać z przedstawicielami
ugrupowań politycznych obecnych w Sejmie i poza nim, aby przedstawić im swoje propozycje.
Wicepremier zadeklarował, że jest gotowy do dyskusji, ale tylko na temat szczegółów
programu. "Pośpiech, z jakim ugrupowania polityczne sformułowały swe oceny na temat programu,
bez pełnej o nim wiedzy, oceniam negatywnie" - powiedział w środę wicepremier. Jak dotąd opozycja negatywnie oceniła plan Hausnera. W samym Sojuszu Lewicy
Demokratycznej (SLD) pojawiły się też głosy krytyczne, a koalicjant SLD - Unia Pracy
również zgłosiła swe zastrzeżenia. Wprowadzenie planu wicepremiera w życie jest postrzegane przez rynki finansowe jako
kluczowe dla uzdrowienia finansów państwa. Dlatego też wszelkie negatywne informacje na
ten temat powodują nerwowe reakcje rynków. ((Autor: Paweł Sobczak; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected];
Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))