Rynek bakalii w Polsce jest wart 3,2 mld zł i wciąż rośnie – według prognoz 6Wresearch ma zwiększać wartość w tempie niemal 10 proc. rocznie co najmniej do 2029 r. Zyskują na tym najwięksi gracze, jak Atlanta Poland, Helio i FoodWell (dawny Bakalland), ale też wiele mniejszych firm. Wśród nich kierowany przez rodzinę Pychów Hebar, który planuje w ciągu pięciu lat niemal pięciokrotnie zwiększyć sprzedaż.
Choć obecnie obroty firmy to zaledwie ułamek przychodów rynkowych liderów, liczonych już w setkach milionów złotych, właściciele mierzą wysoko. Zapowiadają rozwój sprzedaży w Polsce, rozbudowę struktur handlowych oraz inwestycje w nowe obszary działalności, takie jak e-commerce, kontrola jakości czy zarządzanie kluczowymi klientami.
– Do 2030 r. chcemy zwiększyć skalę biznesu o blisko 380 proc. i osiągnąć 100 mln zł rocznych przychodów. To cel ambitny, ale realny – mówi Konrad Pych, członek zarządu Hebaru odpowiedzialny za sprzedaż i marketing.
Bakaliowe inwestycje
Realizację planów firmy wpierają inwestycje. Firma wdrożyła nowe linie do pakowania nie tylko bakalii, ale również produktów spoza głównej kategorii, takich jak warzywa suszone, kawa czy słodziki. Pozwalają one na optymalizację kosztów i dywersyfikację zarówno asortymentu, jak i kanałów sprzedaży. W zeszłym roku spółka wydała na maszyny produkcyjne i rozwiązania IT około 400 tys. zł. W 2025 r. planuje co najmniej podwoić ten budżet.
– Rozpoczęliśmy samodzielny import maszyn pakujących oraz przygotowania do zakupu linii do konfekcjonowania opakowań typu doypack ze struną, co znacząco zwiększy naszą konkurencyjność w przetargach oraz wydajność operacyjną – podkreśla Konrad Pych.
Firma nie ogranicza się jednak do rozwoju organicznego. Rozważa również przejęcia firm o przychodach rzędu 3–7 mln zł, które mają ustabilizowaną bazę klientów.
– Widzimy, że wiele rodzinnych biznesów może w najbliższych latach mierzyć się z wyzwaniami sukcesyjnymi i spadkiem rentowności. Rynek dojrzewa do konsolidacji, a my jesteśmy przygotowani, by aktywnie w niej uczestniczyć – zaznacza członek zarządu Hebaru.
Rodzinny biznes
Firma z ponad 30-letnią historią, trafiła w ręce rodziny Pychów w 2015 r., po tym, jak jej poprzedni właściciel nie znalazł następcy. Przejęcia podjął się Józef Pych, ówczesny pracownik jednego z klientów spółki, wspólnie z synami, Konradem i Kacprem. Gdy obejmowali stery, roczne przychody firmy nie przekraczały 800 tys. zł. Działała lokalnie, dostarczając bakalie do sklepów tradycyjnych na Mazowszu, zatrudniała kilka osób. Dziś dostarcza produkty do takich sieci jak E.Leclerc, Społem, Lewiatan czy Topaz, a także sprzedaje online przez Frisco.pl, marketplace i własny sklep internetowy.
- Sprzedaż przez marketplace’y przekroczyła już 40 proc. naszej całkowitej sprzedaży. E-commerce stanowi jeden z filarów naszego wzrostu. Po uruchomieniu sprzedaży w tym kanale już w ciągu pierwszego roku osiągnęliśmy wynik 3 mln zł. Na koniec 2025 r. prognozujemy wzrost do poziomu 7,5 mln zł – komentuje Konrad Pych.
Menedżer podkreśla, że traktuje e-commerce nie tylko jako dystrybucję, ale także jako pole do testowania nowych produktów, zbierania insightów konsumenckich i budowania rozpoznawalności marki w sposób komplementarny wobec sprzedaży stacjonarnej.
W roku obrotowym 2024/25, zakończonym w czerwcu, Hebar wypracował 18,6 mln zł przychodu. Firma pozostaje rentowna, choć ostatnie kwartały przyniosły presję marżową związaną z drożejącymi surowcami. W odpowiedzi spółka rozwija niezależny model importu z kluczowych rynków – Turcji, Iranu, USA czy Ameryki Południowej. Budowanie bezpośrednich relacji z plantatorami ma zapewnić większą przewidywalność cen i kontrolę nad jakością.
W wielu kanałach
Hebar dostarcza produkty pod swoja marką do sklepów tradycyjnych, sieci handlowych i rozwija produkcję pod markami własnymi partnerów handlowych. Te ostatnie odpowiadały w 2024 r. za 18 proc. sprzedaży.
– Według szacunków Foodwell marki własne stanowią już około 70 proc. rynku bakalii. Trudno oczekiwać dalszego dynamicznego wzrostu, bo wszystkie duże sieci mają już takie produkty w ofercie. Nie celujemy w określony udział, tylko staramy się zwiększać skalę działalności we wszystkich segmentach – podsumowuje Konrad Pych.
Segment bakalii to atrakcyjny segment rynku spożywczego z perspektywy inwestycyjnej. W 2024 r. wartość sprzedaży tej kategorii w Polsce wzrosła dwucyfrowo i wszystko wskazuje na kontynuację trendu. Choć branża jest podatna na czynniki zewnętrzne – w tym warunki pogodowe wpływające na zbiory czy wahania kursu dolara – wpisuje się w megatrendy konsumenckie i dobrze poradziła sobie w ostatnich wymagających latach. Impulsem do dalszego wzrostu może być produktowa innowacyjność: od klasycznych mieszanek bakalii po batony, musli czy granole. Choć rynek zdominowany jest przez liderów takich jak Foodwell, Atlanta i Helio, e-commerce oraz rozwój marek własnych otwierają przestrzeń dla małych i średnich firm. Obserwujemy dynamiczny wzrost przychodów w segmencie MŚP w tej kategorii. Nie brakuje też dowodów na inwestycyjną atrakcyjność branży – niedawno, z udziałem naszych ekspertów, sfinalizowaliśmy transakcję pozyskania inwestora dla OneDayMore. W planach mamy kolejne tego typu projekty w powiązanych segmentach.
