Heinz inwestuje w Pudliszkach

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2014-10-15 00:00

Spółka ubiega się o rządowy grant na projekt za prawie 200 mln zł

Pogłoski o wycofaniu z Polski były mocno przesadzone. Choć fundusz 3G Capital and Berkshire Hathaway, od ubiegłego roku właściciel grupy Heinz, restrukturyzuje spożywczy koncern, w Polsce właściciel planuje dużą inwestycję w jednej z dwóch fabryk — w Pudliszkach.

POLSKA WYBRAŃCEM KONCERNU:
POLSKA WYBRAŃCEM KONCERNU:
H.J. Heinz, którym kieruje Bernardo Hees, zadeklarował inwestycje w Ameryce Północnej oraz zamykanie fabryk lub zwolnienia w Europie Zachodniej. Projekt w Polsce to wreszcie dobra wiadomość dla Starego Kontynentu.
Bloomberg

— Spółka ubiega się o rządowy grant na inwestycję za niemal 200 mln zł. Międzyresortowy komitet ds. inwestycji zagranicznych podejmie w najbliższym czasie pozytywną decyzję — twierdzi źródło „PB”.

Nie udało się potwierdzić tej informacji w spółce H.J. Heinz Polska. W dwóch fabrykach i biurze w Warszawie firma zatrudnia ponad 700 osób. Produkuje sosy zimne marki Heinz oraz produkty pomidorowe, sosy, warzywa i makarony pod marką Pudliszki. Większość zatrudnionych pracuje właśnie w zakładzie w Pudliszkach, który znajduje się w gminie Krobia (woj. wielkopolskie).

— To najważniejsze przedsiębiorstwo w naszej gminie, która ma charakter rolniczy — mówi Sebastian Czwojda, burmistrz gminy Krobia.

Gmina na tak

W czerwcu gmina wydała pozytywne decyzje środowiskowe dotyczące rozbudowy przez spółkę Pudliszki hali produkcyjnej majonezów i sosów. W wakacje w mediach pojawiły się też informacje o budowie centrum dystrybucyjnego.

— Nie jestem upoważniony do udzielania informacji o firmie — zaznacza burmistrz Czwojda.

Chętnie opowiada natomiast o wspólnej inwestycji firmy i gminy.

— Budujemy przystosowaną dla ciężkich samochodów drogę w Pudliszkach. To poprawi prowadzenie działalności przez zakład. Koszt inwestycji to 2,2 mln zł. W projekcie partycypować chce Heinz — mówi Sebastian Czwojda.

Strefa na nie

O inwestycji w Pudliszkach nie wie Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna.

— Nie dostaliśmy listu intencyjnego od firmy — mówi Roman Dziduch, wiceprezes strefy. Przy poprzedniej inwestycji zapowiedzianej w 2011 r. K-SSSE objęła zakład w Pudliszkach. Spółka obiecała wówczas 26,6 mln zł nakładów i budowę hal do produkcji konserw mięsno-warzywnych oraz zwiększenie zatrudnienia z 750 do 780 etatów. Trudno powiedzieć, jak ze spełnieniem tego kryterium, skoro teraz cała grupa ma w Polsce ponad 700 pracowników. Wiadomo natomiast, że Pudliszki są najlepszą fabryką na świecie ze wszystkich 70 zakładów grupy Heinz — ten tytuł zdobyły na początku tego roku.

Polski przyczółek

Eksperci sugerują, że inwestycje w Polsce mogą oznaczać stworzenie w naszym kraju hubu produkcyjnego.

— Na zwrot z inwestycji 200 mln zł w tej branży trzeba czekać 10-15 lat. Biorąc więc pod uwagę właściciela, czyli fundusz, decyzja ta może mocno dziwić. Właściciele finansowi wycofują się przecież po 5-7 latach. Dodatkowo rynek sosów i majonezów w Polsce nie może się pochwalić jakimiś szczególnymi wynikami — to stabilizacja albo małe jednocyfrowe wzrosty. Ponadto panuje tu ostra konkurencja wśród graczy markowych i zdobycie kolejnego procenta udziałów rynkowych oznacza konieczność ogromnych wydatków na reklamę. Być może Heinz myśli po prostu o uczynieniu z Polski przyczółka produkcyjnego na region, zamknięciu niektórych mniej rentownych fabryk w innych krajach i stąd decyzja o tej inwestycji — mówi Marek Sypek, prezes Agros Novy, lidera na rynku sosów.

Polski rynek sosów mokrych jest wart 310 mln zł, ketchupów — 470 mln zł, a majonezów — 670 mln zł. W H.J. Heinz trwa restrukturyzacja. W lutym tego roku spółka zapowiedziała, że zamknie zakład w Belgii i Niemczech, a produkcję przeniesie m.in. do Wielkiej Brytanii. Zapowiedziała też „konsolidację produkcji i eliminację nadmiernych mocy”. Wcześniej zamknęła zakłady w Ameryce Północnej i zwalniała pracowników w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Jednocześnie inwestowała w pięciu zakładach w USA i Kanadzie.

Inwestycyjna śmietanka

O rządowe granty na inwestycje mogą ubiegać się firmy z pięciu sektorów priorytetowych, do których należy również rolno-spożywczy. Wartość projektu to co najmniej 160 mln zł, należy też utworzyć 50 miejsc pracy (w przypadku innych branż wartość inwestycji musi być wyższa; można też dostać dofinansowanie na miejsca pracy — trzeba ich utworzyć 250 i zainwestować 40 mln zł). W tym roku do lipca Ministerstwo Gospodarki podpisało umowy na granty z 16 firmami, m.in. VW na projekt we Wrześni, General Motors w Tychach czy Michelin w Olsztynie. W 2013 r. programy wieloletnie kosztowały państwo 51,9 mln zł, ale w ramach wspieranych inwestycji powstało prawie 16 tys. miejsc pracy, a firmy zainwestowały 5,1 mld zł. W tym roku rząd kontynuuje wsparcie dla 20 projektów, które przyniosą 16,7 tys. miejsc pracy i 7,6 mld zł nakładów. Firmy otrzymają łącznie 305 mln zł wsparcia.