Henkel, globalny koncern specjalizujący się w detergentach (ma w portfelu m.in. takie marki, jak Persil, E, Perwoll, Silan), kosmetykach (Taft, Schauma, Gliss Kur, Syoss) oraz produktach klejących nie planuje zwalniać tempa w 2015 r.

— Co nie będzie łatwe, szczególnie że 2014 r. był dla nas w Polsce rekordowy. Po raz pierwszy udało się nam przekroczyć 2 mld zł przychodów ze sprzedaży. W 2015 r. w trzech działach [detergenty, kosmetyki, produkty klejące — red.] planujemy rosnąć szybciej niż rynek — mówi Janusz Gołębiowski, prezes Henkel Polska.
Motorem wzrostu wyników były m.in. przejęcia. W 2014 r. spółka sfinalizowała nad Wisłą zakup dwóch marek środków piorących i czystości — E oraz Kokosal (warunkiem zakupu była jednak sprzedaż marki Rex).
— Widzimy duży potencjał rozwoju obu marek, nie tylko w Polsce. Rozważamy wyjście z nimi za granicę. Na razie trwają analizy różnych scenariuszy, o których zadecyduje ostatecznie nasza centrala — informuje Janusz Gołębiowski.
Na rynku polskim Henkel ma powody do świętowania. Janusz Gołębiewski informuje, że w zeszłym roku marka Persil stała się liderem rynku, wyprzedzając należącą do koncernu Procter & Gamble markę Ariel. Jest o co walczyć. Według danych firmy badawczej Nielsen, w 2013 r. rynek detergentów był wart 1,37 mld zł. Z pomocą w zdobywaniu kolejnych udziałów rynkowych — we wszystkich trzech obszarach — mogą przyjść kolejne przejęcia. Na celowniku jest w Polsce jedna firma.
— Generalnie interesują nas podmioty i marki z trzech sektorów,na których już dzisiaj jesteśmy obecni. Nie mamy konkretnych wymagań co do skali działania. Wszystko zależy, czy podmiot/marka jest ciekawa oraz czy i jaki ma potencjał rozwoju — wyjaśnia Janusz Gołębiowski.
W tym roku spółka nie planuje inwestycji w moce produkcyjne. Z dwóch powodów. Po pierwsze, zakończyła właśnie inwestycję w moce produkcyjne w raciborskim zakładzie. Po drugie, nie sprzyjają im też trendy rynkowe. Klienci coraz chętniej przerzucają się na bardziej skondensowane formy produktów, co powoduje, że produkcja w skali całego rynku ilościowo się kurczy.
— Jednak dzięki temu nasze produkty są bardziej przyjazne środowisku. Wszystkie nowe detergenty, nad którymi pracujemy, muszą ograniczać negatywny wpływ na środowisko. Skoncentrowaliśmy już produkty marek przejętych w ubiegłym roku — mówi Janusz Gołębiowski.