Hipoteki idą jak woda

PAP
opublikowano: 2020-12-02 07:03

Polacy szukają sposobu już nie na zarobek, ale na ochronę oszczędności przed wysoką inflacją - informuje w środę "Rzeczpospolita".

Jak podaje gazeta, "banki udzieliły w październiku gospodarstwom domowym kredytów mieszkaniowych za 5,7 mld zł". "To o prawie 19 proc. więcej niż rok temu i o 13 proc. niż we wrześniu. Tak duże odbicie częściowo wynika z odłożonego popytu, bo w połowie roku niepewność dotycząca rynku pracy przełożyła się na mniejszą chęć do zaciągania długu, a wzrost ryzyka skłonił banki do zwiększenia wymogów wobec kredytobiorców, co negatywnie wpłynęło na sprzedaż. Mimo tych zawirowań po dziesięciu miesiącach sprzedaż hipotek jest większa niż w tym samym okresie 2019 r., który był przecież rekordowy pod tym względem" - napisano.

"Rz" zwróciła uwagę, że jest "jeden główny powód dużego wzięcia tych kredytów: ścięcie wiosną przez Radę Polityki Pieniężnej stóp procentowych w Polsce niemal do zera". "To oznacza nie tylko tańsze kredyty – średnie oprocentowanie nowych hipotek w październiku wyniosło niecałe 3 proc. wobec 4,4 proc. tuż przed pandemią – ale i wyższą zdolność kredytową klientów" - wyjaśniono.

Kolejny skutek cięcia stóp to - jak zaznaczono - topnienie lokat. "Zakładane w październiku najpopularniejsze, na jeden–trzy miesiące, miały oprocentowanie sięgające tylko 0,55 proc. w skali roku, co po uwzględnieniu ponad 3-proc. inflacji i podatku od zysków kapitałowych oznacza realną stratę. Nie dziwi więc, że Polacy wycofują pieniądze z lokat – od początku roku ubyło z nich 78 mld zł, czyli jedna czwarta – i część tych środków przeznaczają na zakup mieszkań, wspierając się przy tym kredytem" - podano.

fot. Marek Wiśniewski
fot. Marek Wiśniewski

Cytowani przez "Rz" eksperci firmy JLL podkreślają, że "wciąż silny jest popyt inwestycyjny, ale zmieniły się pobudki". "Mieszkanie kupowane jest nie po to, by przynosić zwrot z najmu, lecz by przechować wartość kapitału" - czytamy.