Hipoteki jak za dawnych lat

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 16-07-2010, 00:00

Po srogiej zimie w hipotekach mamy gorące lato. Średnia temperatura na rynku jest całkiem przyjemna.

Po srogiej zimie w hipotekach mamy gorące lato. Średnia temperatura na rynku jest całkiem przyjemna.

Kiedy ciężka zima zmroziła w tym roku hipoteki, bankowcy zastanawiali się, czy spadek popytu na kredyty mieszkaniowe wynika właśnie z tego, że nabywcom nieruchomości nie chce się wychodzić na mróz, czy po prostu nie będzie spodziewanego odbicia rynku po słabym 2009 r. Marcowa odwilż sugerowała, że czarny scenariusz się nie zrealizuje. Po połowie roku branża bankowa znowu pełna jest optymizmu.

— Podtrzymujemy prognozy z początku roku, że sprzedaż w 2010 r. wyniesie około 50 mld zł — mówi Tomasz Molewski, szef kredytów hipotecznych w Deutsche Bank PBC.

Przed rokiem banki sprzedały kredytów za 42 mld zł. Zanosi się na to, że, podobnie jak w 2007 r., nie będzie sezonowego, wakacyjnego spadku popytu na rynku hipotecznym. Nie znaczy to, że na rynek wrócił popyt z szalonych lat przed kryzysem. Tomasz Molewski ocenia, że klienci, którzy zimą nie zaciągnęli kredytu, decyzję o zadłużeniu się na kupno mieszkania przełożyli na miesiące cieplejsze.

Marże raczej w miejscu

Piotr Zawadzki, odpowiedzialny za hipoteki w Nordei, mówi, że dołek sezonowy rzeczywiście będzie nieco spłaszczony, właśnie ze względów, o których wspomina kolega po fachu z DB PBC. Zastrzega jednak, żeby nie przesadzać z oceną wielkości popytu na rynku.

— 50 mld zł jest do zrobienia, lecz nie spodziewałbym się więcej — mówi Piotr Zawadzki.

Rynek może istotnie przyspieszyć dopiero w przyszłym roku — bankowcy oczekują, że przyniesie sprzedaż na poziomie 60 mld zł, czyli prawie jak przed kryzysem. Wtedy też dopiero może dojść do wyraźniejszej przeceny na rynku hipotek. Kilka tygodni temu bankowcy uważnie patrzyli sobie na ręce, czy ktoś nie rzuci na stół oferty z niskimi marżami. Nic takiego się nie stało.

— Marże mają swoje ograniczenia po stronie kosztów pozyskania pieniądza. A te wciąż są relatywnie wysokie — mówi Piotr Zawadzki.

Uwaga ta raczej odnosi się do euro i franka, które po kryzysie greckim są trudno dostępne, niż do złotego. Depozyty w rodzimej walucie na tyle potaniały, że banki mogłyby pozwolić sobie na obniżki. Spodziewa się ich Wojciech Widenka z wydziału zarządzania kredytami hipotecznymi ING BSK, który uważa, że przyjdą one na fali jesiennych promocji, jakie zwykle o tej porze roku pojawiają się na rynku.

— Banki będą schodziły z cenami. Jednak większych obniżek można spodziewać się dopiero przyszłym roku — mówi Wojciech Widenka.

Podkręcanie sprzedaży

Banki na razie starają się konkurować przede wszystkim szybkością procesowania kredytowego niż ceną. Szybko nie obsłużony klient pójdzie do konkurencji. Właśnie dlatego DB PBC mocno inwestuje w systemy, żeby decyzje kredytowe zapadały jak najszybciej. Tomasz Molewski szacuje, że już od IV kw. bank zwiększy miesięczną sprzedaż z 300 do 500 mln zł. Od jesieni w ofercie znajdzie się też "Rodzina na swoim". Obecnie DB PBC sprzedaje kredyty głównie w walucie klientom nieco lepiej uposażonym, a chce też kredytować osoby, które bez rządowego programu mogą mieć problemy z zaciągnięciem długu na kupno mieszkania. Będzie je oferował w placówkach działających dotąd pod szyldem DB Kredyt, które dotąd oferowały kredyty gotówkowe. Od jesieni zatrudnienie znajdą w nich również specjaliści od hipotek.

Nordea również nie zapisała się do "Rodziny na swoim". Piotr Zawadzki wyjaśnia, że wśród klientów banku nie ma większego zainteresowania tym programem. Podobnie jak DB PBC, również planuje zwiększenie miesięcznej sprzedaży. Dzisiaj jest to około 350 mln zł.

ING BSK dopiero kończy żniwa po wiosennej kampanii kredytów hipotecznych, która pozwoliła mu zająć siódme miejsce w branży. Podtrzymuje deklaracje z wiosny, że zamierza zająć trzecie-czwarte miejsce w bieżącej sprzedaży.

Po I półroczu najwięcej kredytów sprzedał PKO BP, który miesięcznie udziela ich za około 1 mld zł. Drugi był Getin Noble ze sprzedażą 400 mln zł. Kolejne banki to Nordea, Pekao, DB PBC, Millennium i ING BSK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu