Telekomunikacja Kablowa, pełnomocnik syndyka Poland Telecom Operators, konsoliduje działalność operacyjną podmiotów z grupy PTO. Doprowadziło to do dwuwładzy w Telefonach Brzeskich i protestów m.in. Elektrimu, jednego z wierzycieli PTO.
Telekomunikacja Kablowa (TK), która niedługo zmieni nazwę na Telnet Polska, konsoliduje operacyjną działalność operatorów telefonii stacjonarnej, należących do upadłej grupy Poland Telecom Operators (PTO). Nieoficjalnie wiadomo, że nie jest pierwszym chętnym do przejęcia oddłużonego majątku spółek holdingu, które dysponują łącznie 80 tys. abonentów. Tradycyjnie taki zamiar wzbudza sporo emocji wśród samych zainteresowanych spółek, jak też wierzycieli holdingu, do których należy Elektrim i NFI Fortuna.
Samej potrzeby połączenia sił niezależnych operatorów wchodzących w skład PTO nikt nie kwestionuje.
— Na pierwszy ogień poszła szybka koordynacja. Formalne łączenie w jeden podmiot trwa i pewnie ten proces zyska na dynamice po walnych zgromadzeniach akcjonariuszy spółek z grupy — mówi Wojciech Kamieniecki, prezes niektórych spółek z grupy PTO oraz członek zarządu TK.
— Zastanawiamy się, jak te spółki skonsolidować. Może dojść do ich połączenia w jeden podmiot, ale ten wariant na razie nie jest rozpatrywany — dodaje Andrzej Rogowski, prezes Telekomunikacji Kablowej.
Zdaniem Wojciecha Kamienieckiego, generowane przez grupę przychody są wystarczająco duże, aby na bieżąco regulować warunki postępowań układowych oraz przeprowadzać niewielkie inwestycje. Potrzeba jednak ściślejszej współpracy.
Przeciwko narzuconej przez TK formie konsolidacji głośno protestuje jedynie największy operator z grupy — Telefony Brzeskie (TB), mimo że spółka podpisała umowę w tej sprawie z TK. Pozostali czterej operatorzy nie mają zastrzeżeń. Trudno jednak, żeby było inaczej, skoro w ich zarządach są osoby reprezentujące Telekomunikację Kablową.
— Konsolidacja jest nieunikniona. Nie można jednak przeprowadzić jej w sposób narzucony przez TK, która chce zająć się działalnością operacyjną, ale odpowiedzialność, np. za losy postępowania układowego i ponad 100 mln zł długu wobec Skarbu Państwa, zostawić w gestii zarządu Telefonii Brzeskiej — mówi Małgorzata Olszewska, jeden z dwóch prezesów TB.
Kwestia współpracy z Telefonią Kablową doprowadziła do rozłamu w spółce.
— Rada nadzorcza podzieliła się, jeśli chodzi o opinię na temat umowy z TK. Dlatego też poprosiliśmy dwie niezależne kancelarie prawne o jej zbadanie. Obie opinie kwestionowały jej ważność i wykazały negatywne konsekwencje jej podpisania. Umowa wygasła, więc zwróciliśmy się do TK o przywrócenie stanu sprzed podpisania umowy — dodaje Małgorzata Olszewska.
Jej zdaniem, TB mogą wrócić do rozmów na temat konsolidacji, ale tylko na nowych warunkach.
Obecnie TB mają dwie rady nadzorcze i dwa zarządy. Na czele drugiego stoi Wojciech Kamieniecki. Sprawę ostatecznie powinien wyjaśnić sąd rejestrowy. Jutro odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy TB. Emocji pewnie nie zabraknie, bo TK prowadząc działalność konsolidacyjną powołuje się na pełnomocnictwo od syndyka PTO.
— O tym, czy pełnomocnictwo syndyka jest ważne, rozstrzygnie sąd. Jutro mamy walne zgromadzenie. Na pewno wezmą w nim udział uprawnione osoby, czyli prawnie reprezentujące akcjonariuszy, którzy figurują w księdze akcyjnej — twierdzi Małgorzata Olszewska.
— Kwestionowanie pełnomocnictwa jest pozbawione podstaw prawnych — odpowiada szef TK.
Procesem przejmowania działalności polskich operatorów przez TK zaniepokojeni są mniejszościowi udziałowcy TB.
„Telekomunkacja Kablowa (...) podjęła działania zmierzające do przejęcia kontroli nad działalnością operacyjną Telefonów Brzeskich. (...) Podmiot ten w sposób nielegalny (...) próbował występować w roli operatora telekomunikacyjnego (...)” — piszą w liście skierowanym do Ministerstwa Infrastruktury gminy będące akcjonariuszami brzeskiej spółki.
Ich zdaniem, taka sytuacja zagraża dalszemu jej istnieniu, interesom jej akcjonariuszy oraz interesom Skarbu Państwa. TB jest w trakcie realizowania postępowania układowego z wierzycielami. Zobowiązania wobec SP przekraczają 100 mln zł.
Zarówno gminy, jak i TB uważają też, że działania TK są zbyt wczesne — nie wynikają one bowiem z przeprowadzonych zmian właścicielskich.
Poza zmianami na płaszczyźnie operacyjnej trwają też przygotowania do odkupu od syndyka PTO udziałów w polskich operatorach stacjonarnych. W tym celu w Holandii zarejestrowano spółkę o nazwie Emerita.
— Ten podmiot odkupuje obecnie akcje polskich operatorów od syndyka PTO — twierdzi prezes Telekomunikacji Kable.
Kto jest właścicielem Emerity?
— Udziałowcami są fundusze inwestycyjne. Nie chcę jednak wnikać w szczegóły. Nie znam ich — ucina krótko Andrzej Rogowiecki.
— Z tego, co mi wiadomo, za pośrednictwem Emerity inwestują renomowane instytucje europejskie i amerykańskie — podpowiada Wojciech Kamieniecki.
Po naszym dziennikarskim śledztwie okazało się, że właścicielem Emerity jest amerykańska spółka EVL. Ta z kolei należy do holenderskiego podmiotu CHP Investment. Prawdopodobnie to nie koniec łańcuszka. Ślady ponownie prowadzą do USA i Holandii.
Właścicielskie zmiany w PTO może skomplikować trwający od 2000 r. spór między PTO a Elektrimem. W 1999 r. Elektrim pożyczył PTO 12 mln USD. Warszawski holding zamierzał wówczas przeprowadzić konsolidację operatorów niezależnych. PTO miało tę strategię uzupełnić. Plany Elektrimu spaliły jednak na panewce, a dług pozostał.
— Zabezpieczeniem pożyczek jest poręczenie PTO oraz zastaw rejestrowy na akcjach PTO w spółkach Telefony Brzeskie, Teler, Retel i Telekomunikacja Dębicka. Działania Telekomunkacji Kablowej dotyczące konsolidacji traktujemy jako niezgodne z prawem — mówi Maciej Radziwiłł, prezes Elektrimu.
Mimo złych doświadczeń Elektrimu, w projekt konsolidacji operatorów PTO zaangażował się jeden z funduszy NFI — kontrolowana przez BRE Bank Fortuna. W listopadzie 2001 r. spółka poinformowała, że udzieli 5 mln USD (ponad 20 mln zł) pożyczki temu, kto zostanie właścicielem podmiotów należących do upadłego PTO. Warunkiem wypłacenia pieniędzy był pozytywny wynik badania stanu finansowo-prawnego przejmowanych operatorów. Due diligence przeprowadzono bardzo szybko —już po dwóch tygodniach pieniądze zostały przekazane zarejestrowanej w Guernsey spółce YTD.
— Naszą intencją jest zamiana pożyczki na akcje w nowej spółce — deklaruje Jerzy Maślankiewicz, prezes NFI Fortuna.
Nie wiadomo jednak, kiedy i ile akcji obejmie kierowana przez niego spółka. Tajemnicą pozostają również zależności właścicielskie między np. Emeritą a YDT.