Wczorajszy dzień w Road Town, stolicy Brytyjskich Wysp Dziewiczych, upłynął leniwie — 27 stopni w cieniu, lekki wiatr, słońce. To tu, w tym podatkowym raju, zarejestrowane są setki firm z Polski.
Część z nich, jak np. Kinomaniak.tv, przeżywa właśnie gorące chwile. To czołowy serwis internetowy, za którego pomocą dziesiątki tysięcy Polaków oglądało najnowsze hollywoodzkie hity. Kinomaniak.tv na samym tylko Allegro sprzedawał nawet tysiąc kodów dostępu do strefy premium filmowego serwisu miesięcznie.
Dawało to kwotę ponad 50 tys. zł w 30 dni, choć sam Kinomaniak.tv nie płacił ani grosza na rzecz właścicieli praw autorskich filmów. Od kilku dni zwrotu swoich pieniędzy domagają się setki osób korespondujących na profilu Kinomaniaka na Facebooku. Wcześniej zaczęli ścigać go właściciele praw do filmów.
— Serwis został zablokowany decyzją polskiego sądu — poinformował Oles Van Herman, właściciel francuskiego hostingowego giganta OHV, na którego serwerach działał Kinomaniak.
Wiatr za miliony
W modelu podobnym do Kinomaniak. tv działa w Polsce kilkanaście innych serwisów. Czołowa dziesiątka tego typu stron, według danych Megapanelu, miała w listopadzie 2011 r., aż 6 mln unikatowych użytkowników. Do tego dochodzi ponad milion fanów na Facebooku.
— Szacuję, że miesięcznie ta szara strefa rynku kinematograficznego w internecie osiąga około 10 mln zł przychodów, ponosząc jedynie koszty utrzymania stron internetowych. Zero kosztów marketingu filmów, opłat licencyjnych, ryzyka i podatków — zaznacza jeden z właścicieli legalnie działających serwisów VOD, od kilku miesięcy śledzący kinematograficzne podziemie w sieci.
— Trudno jednoznacznie oszacować, ile traci np. Warner w Polsce przez to, że gdy do sprzedaży wejdzie DVD z „Hobbitem”, to już kilkaset tysięcy osób zdąży obejrzeć film w internecie, gdzie jest on dystrybuowany bez zgody i wiedzy producenta — zauważa Tomasz Kopeć, wiceprezes Galapagos, przedstawiciel Warner Home Video w Polsce. Jego zdaniem, walka z piratami to walka z wiatrakami, jednak siła pirackiego wiatru jest w Polsce porażająca.
— Cały czas współpracujemy z prokuraturą i policją, jednak nie ma sensu, żebyśmy głównym profilem naszej działalności uczynili ściganie piratów — mówi Tomasz Kopeć.
Ryzykanci z Tuvalu
Na pierwszy rzut oka dotarcie do właścicieli lub założycieli serwisów VOD kwitnących w szarej strefie nie jest proste. Zwykle zarejestrowane są w rajach podatkowych, z serwerami poza granicami Polski oraz domenami np. na Tuvalu (końcówka .tv) i bez informacji o osobach, posiadających domeny typu ekino.tv czy zalukaj.tv (łącznie ponad 2,5 mln użytkowników co miesiąc). Po głębszym wertowaniu baz domen powiązanych z tymi serwisami pojawiają się jednak polskie nazwiska i adresy. To np. programiści z okolic Olsztyna, Włocławka czy Żor, od lat prowadzący działalność gospodarczą.
— Ekino.tv? Tak, kupiłem ten serwis dwa lata temu. Ale zaraz go sprzedałem, mam na to faktury, tłumaczyłem się już z tej sprawy policji. Sprzedałem serwis, bo oceniłem, że to prawnie niepewna działalność — mówi Jarosław Krawczuk, posiadacz ponad tysiąca domen, którego nazwisko łączone jest właśnie z serwisem Ekino.tv. Przedsiębiorca z Warmii przekonuje, że z racji ryzyka, jakie niesie za sobą prowadzenie serwisów typu Kinomaniak.tv, ich wyceny nie są szokujące. Dużo poniżej rocznych zysków z tego typu biznesu.
— To stawki oscylujące wokół wartości nowego samochodu — mówi Jarosław Krawczuk. Marcin Kuśmierz, prezes Home.pl, lidera hostingu w Polsce, zaznacza, że coraz częściej do Home.pl trafiają pisma z wnioskiem o zablokowanie witryn ze względu na naruszenie praw autorskich.
— Jednak jedyne pisma, które wywołują naszą reakcję, to te od policji czy sądów — przyznaje Marcin Kuśmierz.
— To jest jak w Tour de France. Dopingowicze zawsze będą przed ścigającymi ich kontrolerami — dodaje wiceprezes Galapagos, pytany o możliwości polskich organów ścigania.
Tym samym serwisy VOD Onetu czy Polsatu „kuszą” właśnie widzów kinowymi przeciętniakami sprzed roku. Nowszych filmów wytwórnie nie dopuściły jeszcze do internetowej dystrybucji lub zaproponowały za nie wysokie stawki. Dziesiątka naśladowców Kinomaniaka. tv ma w swojej ofercie świeżutkiego kinowego Tarantino oraz „Hobbita”, i to za pół ceny.