Hossa na Wall Street jest niezagrożona

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-04-29 00:00

Amerykańskie spółki zaskakują wynikami, więc indeksy będą bić rekordy — uważają eksperci.

Pierwszy kwartał 2015 r. miał być dla spółek zza oceanu najgorszym od pięciu lat. Tymczasem po dwóch tygodniach od rozpoczęcia sezonu wyników okazuje się, że zyski amerykańskich firm są wyraźnie lepsze od oczekiwań, więc indeksy na Wall Street kontynuują rajd, a Nasdaq pobił rekord z marca 2000 r.

— Analitycy nieco przesadzili z pesymizmem, co oznacza, że rynek zdyskontował już zły scenariusz, a pozytywne zaskoczenia są motorem wzrostu indeksów. Widać też, że rynek wewnętrzny w USA jest bardzo silny i przynajmniej na razie relatywnie odporny na mocnego dolara i niskie ceny ropy, co widać po bardzo dobrych wynikach firm o wysokim udziale przychodów z rynku krajowego po wyłączeniu sektora energetycznego — tłumaczy Sebastian Słomka, zarządzający z Eques TFI.

Nie taki diabeł…

Średni spadek zysku spółek amerykańskich przypadający na jedną akcję wyniósł dotychczas 2,8 proc., ale gdy spojrzymy na firmy, których przychody w ponad połowie realizowane są w USA, to nie ma mowy o spadku, lecz wzroście sięgającym 2,3 proc. To potwierdza, że duży wpływ na wyniki ma silny dolar.

— Drugim czynnikiem ciążącym na wynikach amerykańskich firm są niskie ceny ropy. Po wyłączeniu firm z sektora energetycznego zysk na akcję dla pozostałych spółek wzrósł średnio o 5,6 proc. W tym przypadku nawet firmy z ponad 50-procentowym udziałem eksportu zanotowały wzrost o 0,5 proc. Natomiast zyski firm, które ponad połowę przychodów osiągają na rynku amerykańskim, rosły w solidnym tempie 9 proc. — mówi Sebastian Słomka.

Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI, uważa, że choć silny dolar ma negatywne przełożenie na wyniki amerykańskich spółek, to jednak przy obecnych poziomach kursów nie ma poważnych konsekwencji dla gospodarki USA, gdzie popyt konsumpcyjny wspomagany jest niskimi cenami ropy.

— Co do zasady 10-procentowy wzrost kursu dolara obniża zyski spółek amerykańskich o 3-4 proc., więc nie jest to czynnik aż tak znaczący — uważa Tomasz Bursa.

Daleko do mety

Konsens rynkowy na kolejne kwartały w dalszym ciągu jest jednak pesymistyczny, a analitycy nie przewidują dodatniej dynamiki zysków firm wcześniej niż w czwartym kwartale 2015 r. Zdaniem ekspertów jest więc szansa, że pozytywnych zaskoczeń nie zabraknie, a rynek będzie kontynuował marsz w górę.

— Hossa w USA jest na razie niezagrożona. Wiele się mówi o bańce w segmencie firm biotechnologicznych, a rosnąca liczba przejęć i poziom wycen w tym sektorze rzeczywiście skłania do zachowania ostrożności. W przeciwieństwie jednak do bańki internetowej z przełomu wieków oraz bańki biotechnologicznej z początku lat 90., wiele firm po raz pierwszy może pochwalić się realnymi zyskami, a nie jedynie ich perspektywą — podkreśla Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Eksperci zwracają też uwagę, że przepływ kapitału z Wall Street do Europy obserwowany w ostatnich miesiącach nieco spowolnił dynamikę zwyżek w USA, dzięki czemu akcje nie są jeszcze wyraźnie przewartościowane.

— Wskaźnik cena do zysku na 2015 r. wynosi 17,7 przy historycznej średniej 16,8, a tempo wzrostu gospodarczego i jakość spółek są wyższe niż na rynkach strefy euro. W przypadku Nasdaq jesteśmy powyżej średnich historycznych (C/Z wynosi 21,5 przy średniej 20), ale wciąż znacznie poniżej poziomów bańki internetowej (około 30). Ponadto w skład tego indeksu wchodzi dużo spółek z ekspozycją na rynek wewnętrzny w USA, niezwiązanych z ryzykiem silnego dolara — tłumaczy Tomasz Bursa.

Jarosław Niedzielewski przekonuje, że trendu wzrostowego na Wall Street nie zakończą nawet działania Fedu. Mogą jedynie przyczynić się do wejścia rynku w kolejną korektę lub przy pozytywnym rozstrzygnięciu — spowodować szybsze wybicie się S&P500 z długiej konsolidacji.

— Podwyżki stóp procentowych w USA są już przesądzone, gra toczy się jedynie o kilka miesięcy opóźnienia, co może wpłynąć na osłabienie dolara i dać chwilę oddechu amerykańskim eksporterom — uważa Jarosław Niedzielewski.