Hotel Victoria intensywnie się odmładza
Warszawski hotel Victoria nie pamięta takiej fety od momentu przecięcia wstęgi inaugurującego jego działalność w 1976 r. Przywitanie milionowego gościa zbiegło się z oficjalnym otwarciem zupełnie odmienionych po remoncie sal balowych. Gwoździem programu był unikatowy pokaz wędrujących (we wnętrzu) sztucznych ogni. To dla ducha. Dla ciała zaserwowano bogaty wybór smakołyków. W opinii zgromadzonych gości zmiany dokonane w hotelu są odpowiedzią na oczekiwania rynku.
Do tej pory w Victorii przebudowano i unowocześniono pokoje dla gości. Zmodernizowane sale bankietowe można dowolnie aranżować, dostosowując je do potrzeb klienta: od kameralnego spotkania, przez wideokonferencję (zainstalowano połączenia w systemie ISDN) po imprezę targowo-wystawienniczą. Przeobrażono też dwa poziomy techniczne. Ta część inwestycji kosztowała 18 mln USD. Szacuje się, że remont części recepcyjnej i restauracyjnej pochłonie kolejne 12 mln USD. Przeznaczono na to środki własne i Orbisu. Część finansowana jest z kredytu. Inwestycja zwróci się prawdopodobnie za 10 lat.
— Hotel budowano od razu dla systemu Inter-Continental, toteż był jak na owe czasy znakomicie wyposażony. Po latach trzeba było jednak m.in. wymienić klimatyzację, stację uzdatniania wody, zamontować nowoczesny system przeciwpożarowy i oszczędzania energii. Konkurencja depcze nam po piętach. Toteż staraliśmy się, by to, co jest ukryte w murach, było najnowszej generacji. Pod tym względem już wyprzedziliśmy Sheraton — zapewnia Marek Stopczyk, dyrektor hotelu.
Gośćmi hotelu byli m.in. George Bush, Jimmy Carter, senator Edward Kennedy, Artur Rubinstein, David Rockefeller, Juliet Greco, Marcelo Mastroiani, Louis Armstrong, Krzysztof Penderecki. W salach balowych i restauracjach hotelowych organizowano wiele znaczących imprez. Od momentu oddania do użytku nowych sal miały już miejsce takie wydarzenia, jak Bal Sukcesu, Bal Polskiego Klubu Biznesu, Człowiek Roku Ő99 „Wprost”, Bal Mistrzów Sportu czy konferencja UNESCO Edukacja dla wszystkich.
— Przyjeżdżam tu od 1977 r. Ten hotel jest dla mnie prawie domem. Chwalę sobie duże przestrzenie, ciepłą atmosferę i dobre jedzenie. Ubolewam jedynie, że przestano podawać do śniadania taki zwykły polski razowiec — mówi Tadeusz Bugaj, właściciel firmy TMB Associates z Los Angeles, niegdyś członek narodowej reprezentacji Polski w koszykówce — milionowy gość hotelu Victoria.
SATYSFAKCJA: Maciej Grelowski, prezes Orbisu, wspólnie z szefem hotelu Markiem Stopczykiem przecina symboliczną wstęgę tymi samymi złotymi nożycami, które posłużyły do podobnego celu 24 lata temu. Dla niego to szczególna satysfakcja, bo przed laty jako adept hotelarstwa wnosił tu meble (obok Tadeusz Bugaj, milionowy gość).
BRAWO KONKURENT: Cieszymy się, że jest coraz więcej tak znakomitych sal bankietowych i konferencyjnych, bo to szansa, że Warszawa będzie wielkim centrum kongresowym — mówią zgodnie (na fotografii od lewej) Katarzyna Tkaczyk, zastępca dyrektora Holiday Inn, Grzegorz Zientkowski, szef hotelu i Katarzyna Gontarczyk, szef PR w Sheratonie.
POWRÓT DO ŚWIETNOŚCI: Kiedyś, w 1985-86 roku miałem okazję tu mieszkać. Od tego czasu hotel bardzo się zmienił. Szczęśliwie nie ma już Czarnego Kota, który nie najlepiej się kojarzył. Teraz czuje się klasę Inter-Continental — cieszy się Marek Gąsiewski, prezes Marco Polo.
NIESPODZIANKA: Wprawdzie Ronald Reagan jest w Los Angeles moim sąsiadem, ale mieszkać w tym samym apartamencie co on to jednak przyjemne — twierdzi Tadeusz Bugaj, milionowy gość hotelu, którego dyrektor Stopczyk zaprosił do korzystania z ogromnego (około 200 mkw.!) apartamentu prezydenckiego na koszt hotelu.
W SAMO SEDNO: Z podziwem patrzę i cieszę się, że przybył nam jeszcze jeden pięciogwiazdkowiec. Warszawa cierpi na głód hoteli tej klasy, jeszcze większy jest niedosyt wielofunkcyjnych sal konferencyjnych — mówi Andrzej Bartkowski, prezes Mazurkas Travel (na fotografii po prawej z Grzegorzem Sitakiem, szefem spółki Goldregen, któremu impreza zawdzięcza znakomitą oprawę sztucznych ogni).