„To przesąd by wierzyć, że luzowanie polityki monetarnej jest panaceum. Część inwestorów chyba nie zapamiętała lekcji z przeszłości” – powiedział analityk.
Wskazuje, że inwestorzy zapomnieli o tąpnięciu na giełdzie w latach 2001-02, kiedy indeks S&P500 zjechał z ponad 1,3 tys. do około 800 punktów, czemu przecież towarzyszyły stymulacyjne działania podejmowane przez Fed. Podobnie było też w okresie 2008-09. Wtedy też wspomniany indeks zapikował z 1550 do zaledwie 650 punktów, zaś polityka Fed nie była w stan ie powstrzymać 55 proc. przeceny akcji.
Hussman twierdzi, że nie chodzi o to, że łagodna polityka monetarna jest bez znaczenia. W jego opinii, ma pewien pozytywny wpływ na rynek akcji, ale nie nieograniczony.
„Oznacza to tylko, że nie jest wszechmocna i nie jest lekiem na wszystko, zarówno odnośnie gospodarki, jak sytuacji na giełdzie” – wyjaśnia analityk, który trafnie przewidział recesję w latach 2008-09. Przyznaje, że działania banku centralnego mogą czasem pomóc gospodarce, bo przykładowo wspierają i zapewniają odpowiednią płynność.