Stoczniowy krach o mało nie spowodował finansowej katastrofy. Spółka wchodzi jednak na nowe rynki.
Zamknięcie stoczni w Gdyni i Szczecinie oraz spowodowane kryzysem kłopoty producentów statków na całym świecie mocno zaszkodziły należącej do ISD, ukraińskiego inwestora, Hucie Częstochowa.
— W 2008 r. podpisano na świecie 2,8 tys. kontraktów na statki, a w ubiegłym roku już tylko 400. Dotyczyły głównie jednostek offshore, czyli małotonażowych, wymagających niewielkich dostaw blach grubych. Tymczasem, inwestując w hutę, liczyliśmy, że do samych polskich stoczni będziemy dostarczać rocznie około 300 tys. ton blach grubych. Obecnie roczna produkcja wysokości 50 tys. ton to już nieźle — mówi Konstanty Litwinow, prezes ISD Polska, właściciela huty.
Mimo problemów związanych z krachem stoczni huta wychodzi na prostą.
— W ostatnich miesiącach byliśmy już mocno pod kreską, ale już powoli wychodzimy na prostą. Szukamy niszowych rynków — dodaje Konstanty Litwinow.
Przykłady?
— Dostawa blach do produkcji rur do gazociągów, na przykład dla North Stream i South Stream, dostawa nowych gatunków blach na rynki egzotyczne, na przykład do Indii — wylicza prezes ISD Polska.
Spodziewa się także, że poprawa kondycji u innych konsumentów blach pomoże hucie przetrwać.
— Zaczyna drożeć węgiel, więc powinien pojawić się popyt na maszyny górnicze, a do ich budowy trzeba naszych blach. Wykonywanych jest coraz więcej inwestycji infrastrukturalnych. Jeśli więc zwiększy się zapotrzebowanie na maszyny budowlane, my także sprzedamy więcej blach — podkreśla Konstanty Litwinow.
Ale nie ukrywa, że w ostatnich miesiącach w hucie było bardzo ciężko. Musiała zawrzeć z bankami porozumienie, bo kryzys przyniósł problemy płynnościowe. Zatrzymano także część wynagrodzeń z Karty hutnika i nie przedłużono umów o pracę tym, którzy mieli je podpisane na czas określony.