HUTA KATOWICE MA APETYT NA HOLDING

Jaźwińska Katarzyna, Trepińska Maria
opublikowano: 2000-03-07 00:00

HUTA KATOWICE MA APETYT NA HOLDING

Spółka, nie mogąc ściągnąć 50 mln zł długów, stworzy więc Hutę Królewską

UTONĄĆ W DŁUGACH: Mirosław Wróbel, szef Huty Katowice, wesprze Adama Doeringa, prezesa Huty Kościuszko przejmując akcje za długi. Gdyby odmówił, Kościuszko mógłby upaść. fot. Grzegorz Kawecki

Huta Katowice przejmie za długi udziały w Hucie Kościuszko. Obie firmy stworzą spółkę o nazwie Huta Królewska. Katowice nie zamierzają jednak inwestować w przymusowo nabywaną firmę. Nie wiadomo też, czy Królewska może liczyć na pieniądze Corus Group, który jest potencjalnym inwestorem huty z Dąbrowy Górniczej.

Huta Katowice z Dąbrowy Górniczej zamierza przejąć za długi udziały w Hucie Kościuszko. W konsekwencji na rynku pojawi się nowa spółka pod nazwą Huta Królewska. Jeszcze niedawno HK planowała konsolidację z Cedlerem oraz hutami Andrzej i Kościuszko. Zwolennikiem tego projektu był także Emil Wąsacz, minister skarbu. Stwierdził on jednak w ubiegłym roku, że na kapitałowe łączenie polskich firm jest już zbyt późno, bo mogą one odwlec prywatyzację sektora.

Przymusowa konsolidacja

Okazuje się jednak, że sytuacja finansowa branży wymusza jej konsolidację. Huta Katowice stworzy więc stalową grupę — nieco inną niż pierwotnie planowano — wspólnie z hutami Batory i Kościuszko. Powód? Obie spółki są jej dłużnikami. Choć nie płacą za dostawy, Huta Katowice nie pozwoli im jednak upaść.

Nie mogąc odebrać 60-80 mln zł zobowiązań od Huty Batory, przejmie część akcji. Nie wiadomo jednak, jaka część udziałów wchodzi w grę, bo z zadłużonej firmy zostanie wydzielona walcownia blach, która trafi w ręce Huty Katowice.

Królewskie rozdanie

Z kolei Huta Kościuszko jest winna przedsiębiorstwu z Dąbrowy Górniczej ponad 50 mln zł. Dlatego też 1 kwietnia obie firmy stworzą nowy podmiot, Hutę Królewską. Będzie ona zatrudniać około 900 osób. Katowice obejmą w spółce 52 proc. udziałów, reszta pakietu zostanie zaś w Hucie Kościuszko.

Ostatnia z wymienionych firm będzie jedynie zarządzać nową firmą. Pozostanie jej również spłata reszty zobowiązań. Są one szacowane na około 100 mln zł.

Adam Doering, prezes Huty Kościuszko, deklaruje, że uda się spłacić długi, jeśli znajdą się nabywcy nieprodukcyjnego majątku. Pieniędzy z jego sprzedaży lub dzierżawy ma podobno wystarczyć.

Pusta kiesa

Szef Huty Kościuszko twierdzi również, że choć będzie właścicielem mniejszościowego pakietu, zamierza w Królewską inwestować. Nie chce jednak ujawnić jak duże środki przeznaczy. Nieoficjalnie szacuje się je na kilkadziesiąt milionów złotych. Adam Doering nic również nie mówi o źródle ich pochodzenia. Tymczasem trudno spodziewać się, że po zbyciu gruntów i spłacie długów, Kościuszce pozostaną jeszcze wolne środki inwestycyjne.

Złudzeń nie pozostawia natomiast Jarosław Zwoliński, rzecznik prasowy Huty Katowice. Kategorycznie twierdzi, że spółka na inwestycje w Królewską pieniędzy nie da.

— Powstanie jednak nowy, zdrowy podmiot. Być może wtedy łatwiej będzie Hucie Królewskiej uzyskać kredyt — łagodzi.

Nadzieja w Corusie

Niewykluczone, że pieniądze na inwestycje w produkty pomocnicze do wytwarzania wyrobów długich (m.in. szyny) da Królewskiej brytyjsko-holenderski Corus Group. Królewska bowiem, podobnie jak teraz Kościuszko, będzie ich produkować 140 tys. ton rocznie.

Analitycy z branży wątpią jednak, by Corus poszerzył zakres swoich inwestycji.

Mike Hitchcock, rzecznik prasowy koncernu, potwierdza, że Corus jest zainteresowany w inwestowaniu w wyroby długie z Huty Katowice. Ma na to wydać 500 mln USD.

— Rozmowy Huty Katowice o budowie holdingu z innymi partnerami nie leżą w polu naszych inwetycyjnych zainteresowań — dodaje.

Wejście Katowic może być jednak Corusowi na rękę. Koncern wygrał bowiem kontrakt na dostawę szyn i akcesoriów kolejowych do Izraela (250 mln USD).