Hutmen bardzo chce ograniczyć straty

Magdalena Graniszewska
20-10-2008, 00:00

GieŁda Hutmen pochwali

Producent rur miedzianych skończy ten rok na minusie

GieŁda Hutmen pochwali

się nieco lepszymi wynikami

po trzecim kwartale.

Ale potem nie będzie lekko

— zaszkodzi kryzys

w branży budowlanej.

Kazimierz Śmigielski, który od początku lipca pełni obowiązki prezesa miedziowej spółki, nie kryje, że jego głównym zadaniem jest zarządzanie firmą w taki sposób, by nie przynosiła strat. Mało ambitnie? Raczej nie. Hutmen boryka się z problemami wynikającymi z wahań cen miedzi i mocnego złotego. Po pierwszym półroczu ma prawie 13 mln zł jednostkowej straty netto, przy 560 mln zł przychodów. Zarząd realizuje plan ograniczania strat, ale stopniowo.

— Widać już poprawę, choć nie są to rewelacje. Jednostkowe wyniki Hutmenu w trzecim kwartale będą lepsze na wszystkich poziomach od tych, które pokazaliśmy w drugim kwartale. Rentowność sprzedaży jest wyższa, zmniejszeniu uległa też strata operacyjna i netto. Jeśli chodzi o cały rok, to zakończymy go jednak na minusie — szacuje Kazimierz Śmigielski.

Czuć kryzys

Niewiele wskazuje na to, by dalej miało być łatwiej. A wszystko z powodu spowolnienia gospodarczego.

— Kryzys już nas dotyka. Przecież 70 proc. produkcji Hutmenu idzie do branży budowlanej, a w niej załamanie jest teraz wyraźnie widoczne — mówi Kazimierz Śmigielski

Lepiej od Hutmenu radzi sobie zależna Walcownia Metali w Dziedzicach, która w trzecim kwartale osiągnęła zyski wyższe od zeszłorocznych.

— Pamiętajmy jednak, że Dziedzice przejmują po prostu sukcesywnie od Hutmenu produkcję wyrobów mosiężnych — przypomina Kazimierz Śmigielski.

Podkreśla też, że na wynikach Hutmenu ciążą wymagane przez audytora odpisy wartości majątku nieprodukcyjnego, które w pierwszym półroczu obniżyły zysk operacyjny o 5 mln zł.

— Dlatego staramy się w jak największym stopniu dzierżawić ten majątek. Już wynajęliśmy część zabudowań uczelni wyższej — wyjaśnia Kazimierz Śmigielski.

Plan na 40 ha

Zarząd pracuje więc nad lepszym wykorzystaniem aktywów, np. projektem wyprowadzenia produkcji Hutmenu z Wrocławia. Na zwolnionym terenie w centrum miasta miałby zostać zrealizowany projekt deweloperski, obejmujący nie tylko "hutmenowskie" 20 ha gruntu, lecz także działki przylegające do zakładu (ich łączna powierzchnia to dodatkowo około 20 ha).

— Porozumieliśmy się w tej sprawie z sąsiadami i razem wystąpiliśmy z wnioskiem o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego — informuje Kazimierz Śmigielski.

Dokąd miałby się wynieść Hutmen?

— Przygotowujemy z KGHM wspólny projekt, zakładający zlokalizowanie naszej produkcji w nowym miejscu, najlepiej w Hucie Miedzi Legnica lub przy niej. Takie przedsięwzięcie dobrze wpisuje się w ogłoszoną niedawno strategię KGHM, zakładającą konsolidację hut i kopalń. Koszty na pewno wyniosą ponad 100 mln zł, a wstępny plan zakłada, że obie strony będą w nich uczestniczyć, najlepiej w równym stopniu — przewiduje Kazimierz Śmigielski.

Skarb skarży

Hutmen likwiduje też zależną Hutę Metali Nieżelaznych Szopienice. W grę wchodzi sprzedaż huty inwestorowi lub wyprzedaż majątku.

— Szacujemy konserwatywnie, że wyjdziemy na tym na lekki plus — twierdzi Kazimierz Śmigielski.

Proces likwidacji może jednak zakłócić skarb państwa (ma 32 proc. akcji Szopienic), który zaskarżył właśnie wrześniową uchwałę walnego zgromadzenia, dotyczącą likwidacji huty.

— Działalność operacyjna Szopienic jest od lat nierentowna i, naszym zdaniem, dalsze istnienie tej firmy jest ekonomicznie nieuzasadnione — broni decyzji walnego Mieczysław Wicherski, szef biura zarządu Hutmenu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Hutmen bardzo chce ograniczyć straty