Huty złapią oddech

opublikowano: 05-11-2019, 22:00

Turcja wykorzystała już europejski limit importowy, a Rosja wkrótce go wypełni. Zyskają krajowi dostawcy, przynajmniej tymczasowo

W trzecim kwartale tego roku produkcja stali przekroczyła nieco 2 mln ton, czyli była o 13,8 proc. mniejsza w stosunku do podobnego okresu ubiegłego roku. Spadek po 9 miesiącach wynosi 8,4 proc.

Koniec limitu

Załamanie w Polsce jest m.in. wynikiem ograniczenia zamówień z branży budowlanej, w której unieważniono wiele przetargów (ceny ofert przekraczały kosztorysy), oraz spowolnieniem w gospodarce niemieckiej.

— Sytuacja w branży budowlanej zaczyna się jednak nieco poprawiać. Odczuwamy wzrost zamówień i niewielkie zwyżki cen. Jeszcze niedawno tona prętów do zbrojenia betonu kosztowała 1,8 tys. zł, a na listopad kontraktujemy po 1,9 tys. zł. Pod koniec 2018 r. sięgała natomiast prawie 2,3 tys. zł za tonę — mówi Krzysztof Zoła, członek zarządu Cognoru.

Problemy światowego hutnictwa są natomiast pokłosiem rozpętanej przez Stany Zjednoczone wojny celnej. Ucierpieli w niej zwłaszcza europejscy, w tym polscy, dostawcy. Po ustanowieniu kontyngentów importowych przez Komisję Europejską Turcy i Rosjanie, którym ograniczono dostęp do amerykańskiego rynku, szybko zaczęli wykorzystywać limity przyznane na Starym Kontynencie. Zostały ustanowione od lipca 2019 r. do końca czerwca 2020 r. Według stanu na koniec października Turcja wykorzystała cały przyznany jej kontyngent, a Rosji z 237,4 tys. ton pozostało jeszcze 71,3 tys. ton. Krzysztof Zoła zakłada, że w listopadzie jej limit się wyczerpie. W efekcie przez najbliższe miesiące dostawcy z tych krajów nie będą mieć dostępu do europejskiego rynku.

— Powinno to dać trochę oddechu producentom w Polsce i nieco poprawić ich sytuację — uważa Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu.

Od kwietnia do lipca 2020 r. dostawcy tureccy czy rosyjscy będą mogli jednak wykorzystać 30 proc. ogólnego limitu przewidzianego na ten okres, a później skorzystać z kontyngentu na kolejny rok, o ile Bruksela nie zmieni zasad.

Polscy przedsiębiorcy uważają, że Komisja Europejska powinna zaostrzyć działania ograniczające import, zwłaszcza z krajów, które produkują stal nie dbając o środowisko.

— Komisja Europejska kładzie duży nacisk na ograniczanie emisji w procesie produkcji hutniczej, a jednocześnie dopuszcza na rynek wyroby z państw, które do restrykcyjnej polityki środowiskowej nie muszą się dostosować — mówi Jerzy Bernhard.

Europejski tygiel

W efekcie europejscy producenci coraz częściej sygnalizują plan ograniczenia mocy. Amerykański US Steel zdecydował się ograniczyć m.in. potencjał w słowackich Koszycach. ArcelorMittal kilka miesięcy temu ogłosił plan wygaszenia pieców w Hiszpanii oraz w Krakowie, decyzję motywując m.in. wysokim importem oraz słabą ochroną rynku przez unijne władze. Niedawno jednak decyzję o wygaszeniu polskiego pieca odłożył na później. Jest nadzieja, że na razie nie zostanie wyłączony. ArcelorMittal może bowiem wycofać się z zakupu zakładów hutniczych we Włoszech, w których planował inwestycje w rozwój produkcji oraz ochronę środowiska.

Jednym z warunków ich realizacji było jednak udzielenie przez włoski rząd ochrony prawnej w okresie poprzedzającym wykonanie prośrodowiskowych inwestycji. Obecne włoskie władze nie chcą jej jednak udzielić. Polscy eksperci mają nadzieję, że jeśli koncern nie będzie rozwijał produkcji we Włoszech, chętniej w długim okresie utrzyma ją w Polsce. Ograniczenia produkcji nie przewiduje na razie Cognor, choć kryzys mocno mu doskwiera. Krzysztof Zoła ma nadzieję, że po wyczerpaniu kontyngentów tureckiego i rosyjskiego spółce łatwiej będzie ulokować na rynku produkcję i ograniczyć zapasy narosłe w III kw. Cognor ostatnio zwiększył nawet moce produkcyjne, ale na razie trudno mu będzie w pełni je wykorzystać, zwłaszcza w Stalowej Woli. Zwiększył tam zdolności z 261 do 300 tys. ton rocznie, ale Krzysztof Zoła zakłada, że produkcja będzie zbliżona do mocy przed zwiększeniem — spadają bowiem zamówienia z rynku motoryzacyjnego, zwłaszcza niemieckiego. Negatywnie wpływa to na tzw. spready, czyli różnice w kosztach sprzedaży i produkcji. W Stalowej Woli spadły o 170 zł, 7,1 proc. mniej niż w III kw. 2018 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu