FRANKFURT (Reuters) - Prezes HVB Group zaprzeczył w czwartek, że drugi co do wielkości bank Niemiec podjął decyzję o emisji obligacji zamiennych. Jednak dodał, iż HVB rozważa różne możliwości wzmocnienia kapitału.
Akcje banku spadły w czwartek o 15 procent do najniższego poziomu od 20 lat. Inwestorów zaniepokoiły doniesienia niemieckiej prasy, według której HVB zamierza wyemitować obligacje, które muszą zostać obowiązkowo zamienione na akcje, czyli faktycznie chce podwyższenia kapitału na sumę czterech miliardów euro.
"Nie podjęliśmy żadnej decyzji o emisji obligacji obowiązkowo zamiennych na akcje. Oczywiście rozważamy różne możliwości poprawy naszej sytuacji kapitałowej" - napisał prezes HVB, Dieter Rampl w liście do pracowników, do którego dotarł Reuters.
W swoim liście prezes Rampl wspomina o rosnącym zaniepokojeniu klientów sytuacją banku, jednak zaprzeczył jakoby sytuacja finansowa HVB była gorsza niż wcześniej podawano.
Ubiegły rok drugi co do wielkości niemiecki bank zakończył pierwszą w historii stratą i aby obniżyć koszty zamierza do końca 2004 roku obniżyć zatrudnienie o łącznie 10.100 pracowników.
Na koniec 2002 roku współczynnik wypłacalności, uważany za podstawowy wskaźnik sytuacji finansowej, HVB wyniósł 5,6 procent. Uczestnicy rynku uważają, że minimalna wartość tego wskaźnika powinna wynosić sześć procent.
Fala bankructw przedsiębiorstw, dekoniunktura na rynkach finansowych oraz wysokie koszty przesądziły o tym, że ubiegły rok trzy z czterech największych niemieckich banków zakończyły pod kreską.
W czwartek przedstawiciele niemieckich władz po raz drugi w ciągu zaledwie pięciu miesięcy pospieszyli z zapewnieniami, że sektorowi bankowemu największej gospodarki europejskiej nie grozi kryzys.
Członek rady Bundesbanku, Edgar Meister wydał oświadczenie, w którym poinformował, że HVB nie musi podwyższać kapitału, a płynność finansowa grupy i jej wypłacalność są pewne.
"Z punktu widzenia Bundesbanku, HVB już dawno podjął właściwe kroki by wzmocnić swoją pozycję finansową" - napisał Meister.
Takie samo zdanie wyraził przewodniczący urzędu nadzoru finansowego BaFin - Jochen Sanio, który stwierdził, że HVB nie musi podwyższać kapitału. W październiku 2002 BaFin podobnie zareagował na spekulacje o kłopotach Commerzbanku.
Kanclerz Gerhard Schroeder spotkał się w tym miesiącu z szefami największych niemieckich banków by przedyskutować sytuację na rynkach finansowych. Równocześnie rząd zapewnił, że nie przygotowywany jest żaden plan na wypadek wybuchu kryzysu bankowego.
"Stowarzyszenie bankowców i jego członkowie nie zwrócili się o gwaracje rządowe lub inną formę pomocy ze strony państwa" - powiedział w rozmowie z Reuterem Manfred Weber, sekretarz bankowego lobby - BdB.
GRUNTOWNE ZMIANY
Prezes HVB, Dieter Rampl zamierza w tym roku przywrócić bankowi rentowność oraz podwyższyć współczynnik wypłacalności do poziomu siedmiu procent.
Od początku ubiegłego roku kapitalizacja HVB zmniejszyła się o ponad trzy czwarte i jest obecnie niższa od pięciu miliardów euro. To mniej niż jedna piąta wartości księgowej banku.
Rampl zapowiedział ostatnio, że w tym roku grupa ma wyjść na plus po stracie w wysokości 858 milionów euro w 2002. Rezerwy na niespłacone kredyty mają spaść do trzech miliardów euro z rekordowych 3,79 miliarda w ubiegłym roku.
Rampl chce sprzedać aktywa obciążone ryzykiem o wartości 100 miliardów euro, które stanowią 30 procent portfela kredytowego banku, by poprawić jego kondycję finansową, jednak dotychczas wykluczał możliwość podwyższenia kapitału.
Analitycy szacują, że HVB musi pozyskać dodatkowe 1,5 miliarda euro by osiągnąć współczynnik wypłacalności na poziomie siedmiu procent. Ich zdaniem bank mógłby to osiągnąć przez sprzedaż części aktywów i niewielką emisję obligacji.
Według osób z kręgów bankowych lista aktywów, których ewentualnie mógłby pozbyć się HVB jest znacznie ograniczona. Wśród nich wymieniają bank Norisbank, udzielający kredytów konsumenckich, którym zainteresowany mógłby być niemiecki Postbank oraz hamburski Vereins-und Westbank.
"Szansa na uzyskanie premii ze sprzedaży tych aktywów jest raczej ograniczona" - powiedziała jedna z osób z kręgów bankowych. Jego zdaniem Rampl będzie wolał osiągnąć niższy niż założono współczynnik wypłacalności niż zwrócić się do inwestorów po dodatkowe fundusze.
"Mówi się o siedmiu procentach, jednak Rampl będzie zadowolony, jeżeli na koniec roku współczynnik wyniesie 6,5 procent" - dodaje.
((Tłumaczył: Piotr Skolimowski; Redagowała: Barbara Woźniak; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))