Ibanq idzie na przebój

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2008-10-27 00:00

Ma być jednym z największych domów maklerskich. Kapitału poszuka na giełdzie. Może przyciągnie do Polski duży bank zagraniczny.

Usługi finansowe Nowi właściciele Penetratora zapowiadają wielki skok

Ma być jednym z największych domów maklerskich. Kapitału poszuka na giełdzie. Może przyciągnie do Polski duży bank zagraniczny.

Prezes i akcjonariusz polskiego oddziału bankowości inwestycyjnej BNP Paribas, zastępca dyrektora MeesPierson, banku inwestycyjnego z grupy ABN Amro, i prezes Wizji TV. To Andrzej Sykulski, Wojciech Pątkiewicz i Przemysław Schmidt, partnerzy w firmie doradczej Trigon. Chcą tchnąć drugie życie w krakowski Dom Maklerski Penetrator.

— Chcemy, by firma powstała na bazie Penetratora była firmą międzynarodową, oferującą szeroki zakres usług. Celem jest wejście do pierwszej piątki domów maklerskich w perspektywie 2-3-letniej — mówi Przemysław Schmidt, partner w Trigonie i członek zarządu Penetratora.

Rewolucja w nazwie

Penetrator obsługuje klientów detalicznych, zajmuje się zarządzaniem aktywami i przygotowuje prospekty emisyjne niewielkich spółek. Największym sukcesem ostatnich lat było uczestnictwo w ofercie publicznej Cyfrowego Polsatu, którą pilotował Trigon.

— W Penetratorze powinno być wszystko — od corporate finance (fuzje i akwizycje), poprzez przejmowanie długu, zdobywanie kapitału przez spółki, oferty publiczne, po emisje prywatne, sprzedaż instytucjonalną i szeroki profil produktów inwestycyjnych dla klienta indywidualnego — informuje Przemysław Schmidt.

Najpierw dom maklerski powinien zmienić nazwę — na Ibanq.

— Obecna nazwa wśród osób anglojęzycznych budzi humorystyczne skojarzenia — zauważa Przemysław Schmidt.

Zwiększenie skali działania oznacza, że Penetrator będzie musiał znaleźć nowych pracowników. Będzie ich szukał wszędzie — we własnej firmie, wśród konkurencji, poszuka też za granicą fachowców, którzy myślą o powrocie. W dalszej perspektywie pomyśli o giełdzie, a nawet o pozyskaniu partnera zagranicznego.

— Jestem zwolennikiem połączenia kapitałowego z dużą instytucją finansową, której jeszcze nie ma w naszym kraju, taką jak Merrill Lynch, Santander czy Royal Bank of Scotland — mówi Przemysław Schmidt.

Na razie Penetrator musi poczekać na złagodzenie światowego kryzysu finansowego i poprawę koniunktury giełdowej oraz na zgody Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

— Dzisiaj robienie czegokolwiek to puszczanie powietrza w gwizdek — twierdzi Wojciech Pątkiewicz, partner w Trigonie.

Spokojny wzrost

W międzyczasie Penetrator stawia na spokojny wzrost organiczny.

— Chcemy wykorzystać ukryte rezerwy i zwiększyć wskaźnik sprzedaży na pracownika — mówi Wojciech Pątkiewicz.

Analitycy odnoszą się do tych planów dość przychylnie, choć z rezerwą.

— Jak pokazał przypadek Ipopemy, możliwe jest wywrócenie rynku, ale poprzez specjalizację. Z głębszym wejściem na rynek masowy może być ciężko. Domy maklerskie pozyskują nowych klientów głównie przy okazji debiutów giełdowych, a obniżki prowizji nie przyciągają klientów zbyt skutecznie. Poza tym moment na wejście na rynek nie jest teraz zbyt dobry — ocenia Roland Paszkiewicz, dyrektor działu analiz CDM Pekao.