Dziś walne PLL LOT. W planach jeden ważny punkt: zmiany w składzie rady nadzorczej. — Odbyły się wybory przedstawicieli pracowników do rady nadzorczej. Wygrały trzy osoby: Andrzej Rymut, Wojciech Kownas oraz Irena Sączek, którzy już zajmowali te funkcje. Te osoby na najbliższym walnym zostaną dokooptowane do rady — mówi Stefan Malczewski, szef Solidarności w PLL LOT.

Związkowiec przypomina, że reprezentantów załogi brakuje w radzie od początku 2014 r. Jego zdaniem, resort skarbu i zarząd zrobiły wszystko, by ten stan trwał jak najdłużej. Dopiero w marcu tego roku rada nadzorcza podjęła decyzję o przeprowadzeniu wyborów.
Polecą głowy?
Stefan Malczewski nie wyklucza, że — podobnie jak w innych spółkach skarbu państwa — przy okazji dojdzie do kolejnych zmian w składzie rady nadzorczej. W jej skład wchodzą: Paweł Łatacz, były prezes PPL, Maciej Witucki, były szef TP, Tomasz Dziedzic, ekspert turystyczny, Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny, oraz pracownicy MSP: Andrzej Relidzyński, Małgorzata Molas i Bartosz Sosnowski.
— Nic mi na ten temat nie wiadomo — twierdzi wysokiej rangi urzędnik MSP. 21 grudnia planowane jest pierwsze spotkanie rady w nowym składzie, a jednym z punktów jest ocena zarządu LOT.
— To oznacza, że na przełomie stycznia i lutego może dojść do zmian w zarządzie — przewiduje jeden z ekspertów. Inny sądzi, że nastąpi to jeszcze wcześniej. — Rada nadzorcza w nowym składzie może zdecydować się na spotkanie od razu po walnym i od razu delegować kogoś ze swojego grona do zarządu. Marcin Celejewski jest pełniącym obowiązki prezesa. Pozostaje członkiem zarządu ds. handlowych, na którego zostały delegowane dodatkowe zadania. Dlatego powołanie prezesa może zostać przeprowadzone ekspresowo — twierdzi inny rozmówca.
Potrzebny pilot
Jednak rozkład lotu może okazać się zupełnie inny.
— Zmiany w radzie nadzorczej nie muszą oznaczać automatycznych zmian w zarządzie. LOT nie jest wielkim koncernem energetycznym, tylko przewoźnikiem, który ma trudności. Nie będzie łatwo znaleźć osobę, która spełni kryteria merytoryczne, będzie mieć wiedzę, doświadczeniei pomysł na tę spółkę. Niewykluczone, że trzeba się będzie zwrócić do zagranicznych specjalistów — ocenia Sebastian Gościniarek z firmy doradczej BBSG. Fachowca oczekują pracownicy.
— Będziemy się przyglądać, żeby trafiła tu osoba, która ma kompetencje. To nie jest fabryka guzików. Podam prosty przykład: wśród członków zarządu Lufthansy nie ma ludzi z ulicy, tam są osoby z 25-letnim doświadczeniem w spółce, a do nas przychodzą ludzie z browaru, banku czy firmy doradczej — uważa Stefan Malczewski. Marcin Celejewski zapowiada, że w tym roku wynik LOT-u będzie oscylował wokół zera.
W ubiegłym roku LOT po raz pierwszy od siedmiu lat zarobił na lataniu 99,4 mln zł i miał 291 mln zł EBITDA. W tym roku kończą się ograniczenia związane z otrzymaniem 527 mln zł pomocy publicznej. Od 2016 r. zapowiada zwiększenie oferty o 40 proc.