Ostatnie sesje na warszawskim parkiecie poprawiły nieco nastroje inwestorom. Wyprzedany rynek i znaczna przecena niektórych „wigotwórczych” spółek musiała skutkować wzrostami, jakich doświadczyliśmy w ostatnich dniach. Niestety, aprecjacja największych spółek naszego rynku doprowadziła indeks WIG20 w strefę oporu wyznaczonego przez szczyty z 25 stycznia i 8 marca br., w związku, z czym najbliższe dni pokażą czy wystarczy determinacji do dalszych wzrostów.
Początek dzisiejszych notowań na WGPW był kontynuacją ostatnich wzrostów. WIG oraz WIG20 zyskały ok. 0,5 proc. na wartości. Było to po części reakcją na notowania za oceanem. Jednak popołudniowe notowania należały już do niedźwiedzi. Tradycyjnie już wzrosty stały się udziałem sektora bankowego (i w sumie tylko tego sektora). Około trzydziestopięcioprocentowy udział przedstawicieli tej branży (PEKAO, BRE, BZWBK, BPHPBK) w obliczaniu indeksu WIG20 nie pozostaje bez znaczenia. W gorszym nastroju parkiet opuszczali akcjonariusze spółek technologicznych. Techwig niemal przez całą sesję notowany był poniżej wczorajszego kursu odniesienia, kończąc ostatecznie notowania 2,2 proc. spadkiem. Oprócz tracącej TP S.A. (- 5 proc.) znacznie potaniał Prokom, Grupa Onet, Optimus, nie wspominając o Netii, czy systematycznie tracącym na wartości Apeximie
(- 6,7proc.).
Konsekwentnie wraz z upływem czasu rosła chęć do pozbywania się akcji. Na wartości trąciły akcje KGHM. Spółka ta poinformowała, iż zamierza utworzyć w I Q rezerwy na zaległości podatkowe, co będzie skutkować niższym zyskiem. Tendencji spadkowej oparło się Świecie, zyskując 7,7 proc.
W mojej ocenie najbliższe sesje na warszawskiej giełdzie przebiegać będą – w najlepszym wypadku – pod znakiem stabilizacji notowań powyżej poziomu (WIG20) 1300 pkt. Negatywnym elementem jest brak szerokości rynku, co utwierdza mnie w przekonaniu, ze poziom oporu, o którym wspomniałem na początku może stanowić poważne zagrożenie dla rynku. Przed podejmowaniem decyzji inwestycyjnych powstrzymywać inwestorów również będzie oczekiwanie na zbliżający się termin publikacji raportów finansowych oraz dalszy rozwój sytuacji na bliskim wschodzie i związane z nią notowania ropy naftowej.
TOMASZ ZAJĄC