Igrzysk nie będzie — źle czy dobrze

opublikowano: 27-05-2014, 00:00

Krakowianie zdecydowali: igrzyska zimowe w 2022 nie odbędą się w ich mieście. To dobrze, czy źle?

ŹLE (Kamil Zatoński)

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

W niedzielnym referendum lokalnym w Krakowie 69,72 proc. głosujących opowiedziało się przeciwko ubieganiu się miasta o zorganizowanie XXIV Zimowych Igrzysk Olimopijskich w roku 2022. Do urn poszło 35,96 proc. uprawnionych, ponad ustawowe 30 proc. — zatem zbiorowa decyzja jest dla władz miasta wiążaca.

Ale to zła decyzja. Złote żniwa naszych sportowców na igrzyskach w Soczi nie przekonały krakowian do zafundowania Polakom szansy na przeżywanie podobnych emocji na naszej ziemi. Wynik referendum był łatwy do przewidzenia, bo nieśmiałe głosy „za”, m.in. Justyny Kowalczyk i Adama Małysza, zagłuszyło ujadanie większości mediów, które skoncentrowały się na kosztach starań o imprezę i jej ewentualnej organizacji. Częściej słyszeliśmy o miliardach, które pochłonie m.in. budowa toru bobslejowego niż o korzyściach, które na konkretne kwoty trudno przeliczyć.

Dwie trzecie Polaków deklaruje, że uprawia sport, a lekarze przekonują, że to najlepszy sposób na zadbanie nie tylko o zdrowie fizyczne, ale też na poradzenie sobie ze stresem. Sport uczy zdrowej rywalizacji, ale również współpracy, czego w naszym społeczeństwie w nadmiarze nie mamy. Nie mamy też zbyt wielu sportowych idoli, bo wyczynowi sportowcy nie mają gdzie trenować. Nie mamy też innej metody na zbudowanie czegoś pozytywnego niż tylko dzięki zrywom. Bez EURO 2012 nie byłoby ani tylu dobrych dróg, ani Stadionu Narodowego, który nawet jeśli jest mało piłkarski, to służy wielu innym dyscyplinom i tworzy modę na ruch. Bez igrzysk w Krakowie wciąż łatwiej będzie dojechać w Alpy (dzięki euroautostradom) niż do Zakopanego, które ze sportowej infrastruktury ma dziś tylko skocznię. A na następców Stocha, Kowalczyk i Bródki przyjdzie długo czekać.

DOBRZE (Jacek Zalewski)

Przyklejone do eurowyborów referendum w Krakowie wykazało wielki zbiorowy rozsądek mieszkańców królewskiego grodu. Idea zorganizowania w 2022 r. tatrzańskiej olimpiady ze stolicą w Krakowie traciła społeczne poparcie dosłownie z każdym miesiącem. Dla wielu rozsądnie myślących ludzi igrzyska coraz bardziej stawały się inicjatywą wąskiej grupki z mocarstwowymi ambicjami, która chciała ukręcić swoje propagandowe oraz bardzo konkretne finansowe lody. Na pewno istotną rolę odegrało w ostatnim czasie ujawnienie realiów organizacyjnych igrzysk w Soczi, które stały się zabawką kremlowskiego cara za 50 mld USD — co rzecz jasna nie ujmuje ani grama z chwały polskich sportowców.

Wynikiem referendum Kraków potwierdził swoją przynależność do ekstraklasy europejskich metropolii. Do promocji turystycznej nie jest mu absolutnie potrzebna tak kosztowna impreza, podobnie jak bardzo usportowionym i kochającym zimowe dyscypliny takim miastom, jak Monachium i Sztokholm. Ich mieszkańcy również zgasili w referendach ambicje lokalnych włodarzy ubiegających się o zimowe igrzyska 2022. Bardzo realne, że tak samo skończy się to w Oslo. Wynik w Krakowie to zwycięstwo samorządności — przypomijmy, że zgodnie z kartą olimpijską o igrzyska stara się i otrzymuje od Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego ich organizację miasto, oczywiście pod warunkiem otrzymania rządowych gwarancji finansowych. A najwyższym suwerenem w Krakowie jest nie prezydent, nie rada, nie żaden komitet, nawet nie premier rządu centralnego — lecz wspólnota mieszkańców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski, Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy