Ile złoty straci na grexit

KZ
opublikowano: 2012-05-29 00:00

BNP Paribas szacuje, że po wyjściu Grecji ze strefy euro waluty państw Europy Środkowo-Wschodniej stracą od 5 do 15 proc.

Wczoraj kurs EUR/PLN lekko zniżkował do 4,34 zł, a USD/PLN do 3,45 zł. Gdyby prognoza analityków francuskiego banku miała się sprawdzić i wyjście Grecji ze strefy euro miało nastąpić już dziś, euro najpóźniej za 3 miesiące podrożałoby do 4,55-5 zł, a dolar do 3,62-4 zł. W skrajnym scenariuszu notowania rodzimej waluty znalazłyby się na poziomiezbliżonym do tego po upadku banku Lehman Brothers. Różnica byłaby jedynie w skali deprecjacji: na przełomie 2008 i 2009 r. złoty stracił mniej więcej jedną trzecią wartości, teraz byłoby to niemal 15 proc. BNP Paribas szacuje wzrost rentowności obligacji na nawet 250 pkt baz. Kraje regionu odczułyby negatywne skutku wyjścia Grecji nie tylko przez rynki finansowe i sektor bankowy, ale także eksport — ocenia BNP Paribas.

Przy czarnym scenariuszu polski PKB zmniejszyłby się o 1-2 proc. — Polska wydaje się bardziej podatna na odpływ zagranicznegokapitału na dużą skalę, biorąc pod uwagę, że między II kw. 2009 r. a I kw. 2012 r. na rynek akcji i obligacji przyciągnęła 47,2 mld EUR — napisano w komentarzu. Dodatkowo w tym samym okresie tzw. inne napływy kapitałowe, np. odnoszące się do rynku pieniężnego lub finansowania filii zagranicznych banków w Polsce, sięgnęły 19 mld EUR.

— Jednak polskie rezerwy walutowe w połączeniu z dostępem do elastycznej linii kredytowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego wyglądają na wystarczające dla zapobieżenia nagłemu spadkowi kursu waluty — uważają analitycy BNP Paribas. Specjaliści banku dodają, że region poradziłby sobie nawet w sytuacji, gdyby suma wycofanego kapitału miała się okazać dwukrotnie wyższa niż w latach 2008- 09 i sięgnąć 40 mld EUR. Ważną rolę odgrywają nie tylko rezerwy, pokrywające z dużą nawiązką krótkookresowe zobowiązania finansowe, ale także uzgodnienia w sprawie swapów walutowych z Europejskim Bankiem Centralnym i Szwajcarskim Bankiem Narodowym, zapewniające dostęp do euro i franka, a tym samym zapobiegające „wąskim gardłom płynnościowym”.

W przypadku rosnącego ryzyka delewerowania ze strony banków (w latach 2008-09 banki wycofały z regionu około 50 mld EUR) BNP Paribas zakłada, że pojawiłaby się inicjatywa na szczeblu międzynarodowych instytucji finansowych i banków, która zapobiegłaby odpływowi kapitału z regionu.

— Taki odpływ nie byłby w interesie Unii Europejskiej — ocenia BNP Paribas. Wyjście Grecji z eurostrefy dałoby się pośrednio Europie Środkowo-Wschodniej we znaki poprzez osłabienie eksportu, ponieważ wywołałoby recesję w reszcie eurostrefy. Jeśli PKB eurostrefy obniżyłby się np. o 5 proc. (nieco więcej niż w 2009 r.), to eksport regionu zmniejszyłby się o 10-15 proc. Spadłby także import.

— Przy założeniu, że skala delewerowania ze strony zachodnich banków w Europie Środkowej sięgnęłaby 100 mld EUR (dwa razy więcej niż w latach 2008-09), a eksport spadłby o 10-15 proc. i biorąc pod uwagę konieczne dostosowanie popytu krajowego, przewidujemy, że PKB Czech i Węgier skurczyłaby się o około 5 proc., Bułgarii i Rumunii o 7 proc., zaś Polski o 1-2 proc. — przewidują analitycy BNP Paribas.