W ostatnim roku, mimo poprawy zewnętrznej koniunktury, "jakość polityki gospodarczej w Rosji nie polepszyła się, lecz pogorszyła" - uważa doradca prezydenta Rosji Władimira Putina, Andriej Iłłarionow. Mówił on o tym w Moskwie na wtorkowej, międzynarodowej konferencji poświęconej sprawom ekonomicznym.
Zdaniem Iłłarionowa, o tym, że idzie ku gorszemu, świadczy większość wskaźników i zjawisk, które wyglądają gorzej niż w 2003 roku. Dotyczy to m.in. bezrobocia, inflacji oraz nasilającego się ruchu strajkowego.
Prezydencki doradca twierdzi, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest zależność Rosji od eksportu ropy naftowej, co prowadzi do "dużego napływu zasobów finansowych", który w ubiegłym roku wyniósł 58 mld dolarów czyli sześć razy więcej niż na początku lat 90.
Jednocześnie jednak, sytuacja taka prowadzi do "rozkładu instytucji polityki gospodarczej", owocując wzrostem cen, obniżeniem stopy rozwoju oraz korupcją".
W opinii Iłłarionowa, zbyt duży napływ pieniędzy z zagranicy "rozluźnia władze oraz powoduje gorączkę na rynkach papierów wartościowych".