Problemy z brakiem rąk do pracy dają szanse na wyższe pensje, ale mogą wkrótce uderzyć w wyniki firm.
Wyniki finansowe firm były w I kwartale bardzo dobre: udało się zmniejszyć koszty działalności, co poprawiło rentowność. Coraz więcej firm wykazuje zysk netto (w I kwartale 69 proc., o 10 pkt proc. więcej niż rok wcześniej).
Barometry optymizmu konsumentów i przedsiębiorców są na wysokich poziomach. Potwierdzają to dane o rosnącej konsumpcji i produkcji. Dobrze mają się eksporterzy.
Ekonomiści optymistycznie patrzą na gospodarkę: majowy indeks biznesu Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP) wzrósł w ujęciu rocznym o 1 pkt do 78 pkt. Zdaniem Małgorzaty Krzysztoszek z PKPP, firmy nie muszą się obawiać, że wyniki pogorszą się wskutek bariery popytowej czy kapitałowej.
— Problemem jest duże wykorzystanie mocy wytwórczych, które sięga 82 proc., a także bariera podaży pracy, związana z migracją zarobkową, niską aktywnością ludzi starszych i niedopasowaniem struktury kształcenia do potrzeb rynku pracy — uważa Małgorzata Krzysztoszek.
Według Bohdana Wyżnikiewicza z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową nie powinniśmy zbytnio przejmować się napięciami na rynku pracy.
— Rynek sobie z tym poradzi „wysysając” pracowników z bezrobocia i importując ich z zagranicy — uważa Bohdan Wyżnikiewicz.
Odmiennego zdania jest Małgorzata Krzysztoszek.
— Ten rynek jest zbyt mocno regulowany. Bez zmian systemowych sobie nie poradzi. Samo otwarcie rynku pracy nie załatwi sprawy — dodaje ekspert PKPP.