Czytasz dzięki

Import równoległy lekiem dla pacjentów i budżetu

  • Materiał partnera
opublikowano: 02-02-2020, 22:00

Rozmowa z Marzeną Idzikowską, Agatą Zalegą-Bernaciak i Sławomirem Bernaciakiem — założycielami Inpharmu, firmy specjalizującej się w imporcie leków z krajów Unii Europejskiej, która w ubiegłym roku już po raz siódmy z rzędu została wyróżniona w rankingu Gazel Biznesu.

Czym zajmuje się Inpharm?

Spółka Inpharm, którą założyli Marzena Idzikowska, Agata
Zalega-Bernaciak i Sławomir Bernaciak, dostarcza do polskich aptek leki pochodzące
z krajów Unii Europejskiej.
Zobacz więcej

IMPORT RÓWNOLEGŁY:

Spółka Inpharm, którą założyli Marzena Idzikowska, Agata Zalega-Bernaciak i Sławomir Bernaciak, dostarcza do polskich aptek leki pochodzące z krajów Unii Europejskiej. Fot. ARC

AZB: Importem równoległym leków. Oznacza to, że dostarczamy do polskich aptek produkty pochodzące z krajów Unii Europejskiej. Mamy rozbudowaną sieć kontaktów w UE. Są to nasi partnerzy biznesowi, którzy pomagają nam uzyskać najlepsze oferty. Kupujemy od nich w możliwie najniższych cenach, transportujemy leki do kraju, przepakowujemy w polskie opakowania i dostarczamy do aptek. Od 10 lat jesteśmy największym importerem równoległym na polskim rynku farmaceutycznym.

W jaki sposób sprowadzacie z UE tańsze leki, skoro podobno są tam droższe? W obiegowej opinii może to budzić podejrzenia, że są po prostu gorszej jakości.

SB: Leki z naszego portfolio są identyczne jak te z Polski. Produkują je te same koncerny farmaceutyczne, najczęściej w tych samych fabrykach i kierują na różne rynki krajów UE. Nie ma możliwości, aby różniły się jakością. Gdyby było inaczej, polski Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych nie pozwoliłby na wprowadzanie ich do obrotu. Z naszej strony zapewnienie jakości także zawsze było i jest priorytetem. Pracujemy w systemie podwójnej kontroli, posiadamy własną przepakowalnię, spełniamy wszystkie normy i standardy — zarówno polskie, jak i europejskie. W pełni wdrożyliśmy też serializację.

Właśnie, serializacja, czyli tzw. ustawa antyfałszywkowa — co się za tym kryje?

SB: Serializacja to mechanizm specjalnego oznaczania leków. Każde opakowanie, które wprowadzane jest do obrotu w UE, posiada unikalny kod zabezpieczający przed ewentualnym fałszowaniem. W Inpharmie zawsze duży nacisk kładliśmy na jakość i zapewnienie bezpieczeństwa. Problem „fałszywek” nigdy nas nie dotyczył, serializacja to po prostu kolejny element w naszym systemie zabezpieczeń. Warto jednak zaznaczyć, że jej wprowadzenie było dużym wyzwaniem dla wszystkich uczestników rynku. Wymagało od nas sporych nakładów, ale w pełni się dostosowaliśmy i jesteśmy z tego dumni. Nie było to łatwe, ale cała nasza firma świetnie się spisała.

Wrócę do pytania — dlaczego więc leki z importu równoległego są tańsze?

AZB: Tak działa rynek europejski. Ceny tych samych produktów różnią się w poszczególnych krajach Unii Europejskiej. Wynika to najczęściej z polityki cenowej koncernów farmaceutycznych, która dla każdego kraju może być inna. Często jednak, wbrew obiegowej opinii, to w Polsce ich cena jest wyższa niż za granicą. W takiej sytuacji jesteśmy w stanie sprowadzić je w atrakcyjniejszych cenach. Na przestrzeni lat wyspecjalizowaliśmy się właśnie w takim działaniu. Od tego, ile znajdziemy takich możliwości, zależy nasz sukces.

Kto na tym zyskuje?

MI: Konsekwencją naszej działalności są oszczędności zarówno dla pacjentów, jak i dla budżetu państwa. Pacjent mniej płaci w aptece i to jest najważniejsze. Natomiast państwo oszczędza na kwocie refundacji, ponieważ leki objęte refundacją także sprowadzamy taniej. Rządy wielu krajów UE bardzo wspierają działalność importową, bo to jest korzystne dla budżetu państwa. W Polsce skala importu produktów objętych refundacją mogłaby być większa, ale do tego potrzebne są zmiany legislacyjne. U nas korzystne zmiany następują powoli. Liczymy na to, że ustawa refundacyjna weźmie pod uwagę importerów równoległych, co pozwoli nam być jeszcze bardziej konkurencyjnymi.

Brak leków w aptekach to temat, który regularnie co jakiś czas rozgrzewa media. Z czego wynika?

MI: Przede wszystkim z tego, że koncerny działające w Polsce nie są w stanie zaspokoić popytu, jaki wynika z potrzeb polskich pacjentów. Inpharm traktuje bardzo priorytetowo trudno dostępne leki. Dzięki temu w ubiegłym roku mieliśmy w ofercie pozycje, które znajdowały się na urzędowych listach z brakami. Obecnie w naszym portfolio znajduje się ok. 80 leków objętych refundacją, dostarczanych w niższych cenach, których lista częściowo pokrywa się z listą braków. Są to leki kardiologiczne, antyalergiczne i przeciwastmatyczne oraz antybiotyki. To pokazuje, jak ważny jest import równoległy.

Nie wszyscy jednak rozumieją mechanizmy importu równoległego.

MI: To prawda, ciągle staramy się to zmieniać. Współpracujemy z większością aptek obecnych na polskim rynku, oferując im nasze produkty. Równolegle edukujemy pacjentów, aby sprawdzali ceny w aptekach, pytali o produkty z importu równoległego, a w konsekwencji korzystali z większej dostępności leków i niższych cen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

COFACE

Polecane