IMPORTERZY PREFERUJĄ PRZELEWY BANKOWE

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 22-06-1999, 00:00

IMPORTERZY PREFERUJĄ PRZELEWY BANKOWE

Prawie 90 procent transakcji handlu zagranicznego jest rozliczane za pomocą poleceń wypłaty SWIFT

Zagraniczne operacje finansowe dokonywane przez banki na zlecenie osób prywatnych i firm, mimo że opierają się na tych samych mechanizmach, przeprowadzane są według odmiennych procedur. Jest to związane z różnicami w rodzaju operacji, przeznaczeniu, sposobach rozliczania i kwotach.

Różnice uwidaczniają się przede wszystkim w sposobach wyjaśniania, na co pieniądze są przeznaczone (tzw. tytuły płatności) i stosowanych formach rozliczeń z zagranicą. Obowiązujące od początku bieżącego roku przepisy dewizowe zezwalają na nieudokumentowany transfer kwot nie przekraczających 20 tysięcy euro. Jeśli są większe, konieczne jest formalne udokumentowanie płatności. O ile klient indywidualny pisze jedynie oświadczenie, które dla banku staje się dowodem, że transakcja jest legalna, o tyle klient instytucjonalny zobowiązany jest przedstawić nie zwykłe oświadczenie, lecz fakturę, fakturę pro forma czy po prostu kontrakt zawarty z eksporterem.

To może potrwać

Najprostszym sposobem przesłania pieniędzy za granicę jest przekaz na wyznaczony rachunek zagraniczny. Klient wpłaca gotówkę, a bank korzysta z międzynarodowego systemu przekazu (swift). O szybkości transakcji decyduje liczba umów korespondenckich podpisanych przez dany bank z bankami na świecie — im ich więcej, tym szybciej i taniej pieniądze dotrą do punktu przeznaczenia.

— Najkrócej taka operacja trwa dwa dni. Jednak niekiedy droga, którą musi pokonać przekaz, jest długa. Jeśli rachunek adresata znajduje się w małym banku, polska instytucja przekaże pieniądze do jego centrali, a dopiero stamtąd trafią one do właściwego banku. Im więcej transferów, tym dłużej wędruje przekaz. Jeśli firma dokonuje wiele operacji za granicą, powinna wybierać bank, który ma kontakty na świecie. W przypadku, gdy niezbyt dobrze radzi sobie on z obsługą operacji zagranicznych, warto otworzyć rachunek pomocniczy w innym — radzi Sebastian Łuczak z Pekao SA, banku, który podpisał umowy korespondenckie z 54 instytucjami na świecie.

Przekaz za pomocą systemu swift stosowany jest też w przypadku przelewu z rachunku. Można go dokonać w dowolnej walucie, bez względu na to, czy posiada się rachunek złotówkowy czy walutowy.

— Klient decyduje o rodzaju rachunku bankowego: można mieć rachunek walutowy i dodatkowo ROR w złotych, albo tylko jedno z tych dwóch kont. W przypadku konieczności dokonania płatności w złotych lub walucie obcej pieniądze przelicza się według średniego kursu sprzedaży lub skupu z danego dnia — mówi Tatiana Kuwak-Frentzel z Banku Śląskiego.

Przy walutowych płatnościach wpływających na rachunki klientów banku, pobierana jest prowizja. Jej wysokość waha się między 10 a 20 zł w zależności od banku, rodzaju klienta (osoba prywatna, firma) oraz tego, czy jest on klientem banku. Jednak, jeżeli polecenie przekazu nie zostało sformatowane poprawnie — czyli odpowiednia informacja nie znajduje się w odpowiednich miejscach i operacja nie może być wykonana komputerowo, lecz wymaga ingerencji operatora, należy zapłacić dodatkowo (np. w PKO BP 20 lub 10 zł).

Istotnym problemem dla osoby zlecającej polskiemu bankowi wysłanie polecenia wypłaty za granicę może być opóźnienie w przekazaniu pieniędzy na rachunek odbiorcy. Przedstawiciele polskich banków utrzymują, że winę za opóźnienia ponoszą banki zagraniczne, ponieważ instytucje krajowe przekazują bankom zagranicznym odpowiednie informacje i środki pieniężne w ciągu dwóch lub trzech dni roboczych od dnia przyjęcia zlecenia.

— Przezorni klienci biorą z banku kopię polecenia wypłaty, faksują ją do partnera zagranicznego, który dzięki temu dowodowi może od swojego banku żądać wypłaty we właściwym terminie — tłumaczy Adam Poniatowski, dyrektor departamentu operacji zagranicznych w PKO BP.

Nowością na rynku polskim jest oferowany przez PKO BP eurotransfer. Klient ma możliwość wysłania niewielkiej kwoty do krajów Europejskiej Unii Walutowej lub wybranych krajów europejskich za minimalną opłatą.

— W przypadku eurotransferu to osoba wysyłająca przekaz pokrywa wszystkie koszty — zarówno ponoszone przez nasz bank, jak i przez wszystkie banki pośredniczące. Zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej, eurotransfery przetwarzane są przez systemy informatyczne, a nie operatora, nie kosztują tyle, co normalny przelew. Jednak w związku z tym klient musi spełnić pewne warunki: podać pełen rachunek beneficjenta oraz przesyłać kwotę nie przekraczającą ustalonej górnej granicy — informuje Adam Poniatowski.

Czek czekowi nierówny

Banki oferują również możliwość przekazania pieniędzy za pomocą czeku bankierskiego. Jest on tańszy od polecenia wypłaty. Koszty jego realizacji spadają na osobę otrzymującą czek za granicą.

— Dbamy jednak, by właściciel czeku nie ponosił wygórowanych kosztów. Wystawiamy je na blankietach wybranych banków zagranicznych, co powoduje, że mogą być rozliczane automatycznie. Czeki mają specjalny pasek magnetyczny, który umożliwia natychmiastowe skierowanie czeku do banku płatnika — tłumaczy Przemysław Pachówka, dyrektor działu zagranicznego w BISE.

Natomiast euroczek — wydawany standardowo przez Pekao SA i na życzenie w PKO BP (za opłatą 20 zł) wraz z magnetyczną kartą gwarancyjną pozwala na podejmowanie gotówki i regulowanie płatności za granicą w wybranych krajach. Kwota, na którą czek jest wystawiony, nie może przekraczać 650 zł (lub równowartości 200 dolarów). Niektóre banki ograniczają liczbę wydanych blankietów euroczeków (np. w PKO BP to 10 sztuk). Ponadto jednorazowo klient może zrealizować najwyżej trzy euroczeki.

— Euroczeki są bezpieczne dla ich posiadaczy, bowiem w momencie realizacji klient jest proszony o okazanie dokumentu tożsamości ze zdjęciem i ważnej, podpisanej karty gwarancyjnej. Na euroczeku znajduje się numer karty i numer dokumentu tożsamości. Tak więc w przypadku zagubienia blankietów euroczekowych lub karty gwarancyjnej, pobranie pieniędzy przez niepowołaną osobę jest praktycznie niemożliwe — mówi Adam Poniatowski.

Wadą euroczeków jest natomiast to, że nie można ich zrealizować bez karty gwarancyjnej, a więc niemożliwe jest wypisanie takiego czeku dla kogoś.

Uniknąć fałszerstw

Tylko w przypadku, gdy czek dla firmy zagranicznej wystawia renomowany bank, następuje jego skup w Polsce i bank wypłaca gotówkę lub przenosi pieniądze na rachunek beneficjenta w momencie skupu, choć pieniądze dotrą do banku po 2-3 tygodniach. Z reguły czeki inne niż bankierskie są inkasowane — bank wypłaca pieniądze dopiero, gdy wpłynie zapłata za czek. Powodem takiej ostrożności są częste fałszerstwa. Dlatego do sprawdzenia wiarygodności czeku służą podpisy osób upoważnionych przez bank do jego wystawienia. Ale podpisy, niestety, nie zawsze wystarczają.

— Zdarzyło się, że oszust przerobił kwotę 300 dolarów na 38 000 dolarów. Podpisy były właściwe. Na szczęście czeki przekraczające ustaloną przez banki kwotę muszą być dodatkowo awizowane: bank wystawiający musi poinformować bank, który czek ma zrealizować — podkreśla Przemysław Pachówka.

Niebezpieczne dewizy

Dodatkowymi, obok akredytyw i inkas, produktami dla firm, a szczególnie dla importerów, którzy stanowią główną grupę klientów polskich banków, są kredyty walutowe i złotowe, ustalanie kursu terminowego i opcje walutowe.

— Kredyty złotowe, choć droższe od walutowych, są bardziej popularne, ponieważ nie są związane z ryzykiem kursowym. Jednak osoby, które w zeszłym roku zaciągnęły i spłaciły kredyt walutowy mogą być zadowolone — oprocentowanie wynosiło około 10 procent, a ryzyko kursowe (jak się później okazało) było równe zeru — zauważa Adam Poniatowski.

Istnieją formy zabezpieczenia się przed ryzykiem kursowym: można zakupić walutę na wymagane zobowiązanie od razu i zamrozić pieniądze na rachunku. Bardziej dogodne dla klientów jest ustalenie kursu terminowego. Ta operacja polega na tym, że klient uzgadnia z bankiem datę zakupu określonej kwoty po zaproponowanej przez bank cenie. Istnieje jednak ryzyko, że wyznaczony kurs będzie wyższy od realnego, a klient będzie zobowiązany kupić walutę zgodnie z umową. Korzystniejsze jest więc skorzystanie z opcji walutowych — jest to zawarcie z bankiem umowy, że w określonym terminie bank sprzeda określoną kwotę po ustalonym kursie, lecz w tym przypadku można zrezygnować z transakcji, jeśli okaże się, że kurs jest niższy. W wypadku opcji walutowej banki pobierają jednak negocjowaną indywidualnie prowizję już przy podpisaniu kontraktu.

UPRZYWILEJOWANI FRANCUZI: Oferujemy specjalną usługę dla klientów francuskich — wystawione przez nich czeki na kwoty do pięciu tysięcy franków skupujemy, a nie inkasujemy, jak w przypadku czeków wystawionych przez osoby lub firmy z innych krajów. Dzieje się tak dlatego, że na tym rynku mamy większe możliwości dochodzenia swoich praw, gdyby okazało się, że nie ma środków na pokrycie czeku — mówi Przemysław Pachówka, dyrektor działu zagranicznego w BISE. fot. Małgorzata Pstrągowska

DROGO, ALE BEZPIECZNIE: Akredytywa dokumentowa jest droga, ale bezpieczniejsza dla importera i eksportera. Średnia wysokość kwot w akredytywach jest kilkukrotnie wyższa niż w przypadku poleceń wypłaty — mówi Adam Poniatowski, dyrektor departamentu operacji zagranicznych PKO BP. fot. Małgorzata Pstrągowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Birnbaum

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / IMPORTERZY PREFERUJĄ PRZELEWY BANKOWE