Importerzy załatają dziurę

Paweł Janas
opublikowano: 2005-02-10 00:00

Nowe przepisy mają wyeliminować źródła opóźnień w tworzeniu zapasów. Importerzy alarmują, że uderzą ich po kieszeni.

W ubiegłym tygodniu rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o państwowych i obowiązkowych zapasach paliw płynnych. Nowe zapisy ostro krytykują importerzy.

— Zmiana zasad dochodzenia do poziomu zapasów wymaganego przez Unię Europejską spowoduje nagły i znaczący wzrost kosztów. Obawiamy się zmniejszenia konkurencyjności — twierdzi Jacek Wróblewski, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Importerzy nie obliczyli ewentualnych wydatków. Precyzyjne szacunki będą gotowe, gdy projekt trafi pod obrady Sejmu.

Problem dotknie m.in. J&S Energy, Slovnaft czy Możejki Nafta.

— Jeśli nowe rozwiązania wejdą w życie, nasze zyski będą mniejsze. Taki wariant już jednak wkalkulowaliśmy — mówi Włodzimierz Olbrycht, prezes polskiego przedstawicielstwa Możejek.

Dotychczas na koniec roku firma zobowiązana była do utworzenia 4,6 tys. t zapasów.

— Nowe zapisy zwiększą tę ilość pięciokrotnie — dodaje prezes.

Paliwowa arytmetyka

W ramach negocjacji akcesyjnych Polska uzyskała do końca 2008 r. okres przejściowy na wdrożenie unijnej dyrektywy dotyczącej minimalnych zapasów ropy i paliw. Umożliwia on firmom rozłożenie kosztów związanych z rozbudową zapasów do wymaganego poziomu 90-dniowej konsumpcji wewnętrznej. W dokumencie uwzględniono 76 dni, które będą musiały stworzyć firmy paliwowe, oraz 14-dniowe rezerwy państwowe.

— Krajowi producenci w chwili wejścia w życie obecnej ustawy dysponowali już pewnymi zasobami paliw. Aby wyrównać szanse, rząd zgodził się, aby importerzy dopiero w ostatnim roku doszli do wymaganego poziomu — tłumaczy dyrektor Wróblewski.

Według niego, na koniec 2004 r. importerzy powinni stworzyć zapasy na 21 dni, a producenci — na 51.

— Nowelizacja obliguje nas w tym roku do skokowego uzupełnienia zapasów — twierdzi Jacek Wróblewski.

Skąd ta presja na importerów? Polska ma kłopoty z dotrzymaniem harmonogramu. Według danych resortu gospodarki, poziom zapasów gromadzonych na czarną godzinę na koniec listopada ubiegłego roku odpowiadał 60 dniom zużycia.

Beneficjenci przepisów

Nie wszyscy stracą na zmianie przepisów. Importerzy będą musieli gdzieś przechowywać dodatkowe zapasy.

— Jesteśmy w stanie w trzy miesiące zbudować nowe zbiorniki — mówi Marek Stoń, prezes niemieckiej firmy IVG.

Beneficjentami będą także państwowe Naftobazy. Pozostaje pytanie: czy obecny Sejm zdąży przed wyborami z nowelizacją ustawy.

Możesz zainteresować się również: