Wysoki wzrost importu w lipcu i wciąż silny eksport są kolejnymi sygnałami ożywienia. Martwi tylko masowe wycofywanie się inwestorów zagranicznych z polskich obligacji.
Dane NBP na temat lipcowego bilansu płatniczego poruszyły ekonomistów. Nie chodzi jednak o wzrost deficytu obrotów bieżących, który powiększył się ze 100 mln EUR w czerwcu do 239 mln EUR w lipcu.
— To dane, które nie zmieniają pozytywnego obrazu rachunku obrotów bieżących — twierdzi Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
Grzegorz Wójtowicz, członek Rady Polityki Pieniężnej, szacuje, że deficyt sięgnął po lipcu 2,9 proc. PKB, a na koniec roku może wzrosnąć do nieco ponad 3 proc PKB. Zaskoczeniem jest przyczyna wzrostu deficytu obrotów bieżących, czyli gwałtowny skok importu. Był on wyższy w stosunku do lipca 2002 r. o 8,7 proc. i wyniósł 4,12 mld EUR.
— Taka dynamika importu świadczy o wzroście inwestycji. Potwierdzają to dobre wyniki firm i dane dotyczące produkcji przemysłowej i budowlanej — twierdzi Łukasz Tarnawa, główny analityk PKO BP.
Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK, dodaje, że to dobra wiadomość, jeżeli chodzi o perspektywy wzrostu gospodarczego. Także Grzegorz Wójtowicz uważa, że lipcowe dane dotyczące eksportu i importu potwierdzają, że ożywienie stało się faktem. Pozytywną wymowę statystyk NBP mącą tylko dane dotyczące inwestycji portfelowych.
W lipcu zagraniczni gracze zrezygnowali z inwestycji w polskie obligacje skarbowe warte 784 mln EUR. W ciągu siedmiu miesięcy 2003 r. napływ kapitału z tytułu zagranicznych inwestycji portfelowych był aż o 1,2 mld EUR niższy niż w tym samym okresie rok temu.
— Pokazuje to, jakie problemy może mieć Ministerstwo Finansów z pozyskiwaniem środków poprzez duże emisje obligacji — twierdzi Łukasz Tarnawa.
Odpływu środków z obligacji nie jest w stanie zrekompensować napływ inwestycji w akcje, który w lipcu wyniósł 82 mln EUR.