Impreza GT pozwala marzyć o rajdzie
Spełnienie marzeń o uczestnictwie w wyścigach rajdowych dane jest tylko nielicznym. Zdecydowana większość skazana jest na szarą egzystencję, która każe się cieszyć substytutami. Zdarza się jednak, że namiastka prawie niczym nie różni się od oryginału. Tak dzieje się w przypadku Subaru Impreza GT. Nawet z zewnątrz seryjnie produkowany samochód przypomina swojego wyczynowego kuzyna.
Jak w każdym modelu Subaru, także Impreza jest standardowo wyposażona w napęd na cztery koła (AWD). Ma to pomóc w urzeczywistnieniu reklamowego hasła, które głosi, że „świat Subaru Impreza zaczyna się naprawdę dopiero tam, gdzie kończy się asfalt”.
Dzikus ogładzony
Zarówno konstrukcja podwozia, zawieszenia, jak i wygodne fotele, pozwalają na bezbolesną jazdę nawet po leśnych bezdrożach. Jednak żeby docenić osiągi Subaru Impreza, trzeba znaleźć kawałek — najlepiej prostej i szerokiej — jezdni.
Czterocylindrowy silnik typu bokser ma pojemność „zaledwie” 2 litrów, ale osiąga moc 218 KM.
Uwaga na gaz
Dzięki jednostce napędowej przyspieszenie spada na człowieka niczym cios w ciemnościach. Prędkość 100 km na godzinę uzyskujemy po 6,4 sekundach. Większość z nas jednak nie dorównuje umiejętnością prowadzenia auta Krzysztofowi Hołowczycowi, dlatego radzę traktować pedał gazu delikatnie, gdyż przejażdżka może skończyć się bardzo szybko. Może się jednak okazać, że nawet przy ostrożnej jeździe nie starczy nam umiejętności na pozostanie w obrębie drogi. Nie pomogą wtedy, skądinąd świetne, hamulce tarczowe.
Droga droga
Innym odstraszającym czynnikiem mogą być koszty utrzymania samochodu. Impreza nie należy do aut najtańszych w eksploatacji. Z danych fabrycznych wynika, że spalanie paliwa w cyklu mieszanym wynosi około 10 litrów na 100 km. Jednak w praktyce okazuje się, że wartość ta wzrasta nieraz nawet do 15 l/100 km. 60-litrowy zbiornik paliwa jest zdecydowanie za mało pojemny, przynajmniej na dłuższe trasy.