Korekta nie nastąpi z dnia na dzień, ani nie będzie miała gwałtownego przebiegu - uważają analitycy z serwisu.
“Na urealnienie oczekiwań sprzedających, czyli dostosowanie stawek do nowych realiów rynkowych, przyjdzie nam jeszcze poczekać” - wynika z raportu Morizona.
Wartość ICM wzrosła w lipcu o 1,3 pkt do 1483,2 pkt. W kwietniu odnotowano rekord na poziomie 1498 pkt., a później nastąpiły dwa miesiące spadku.

Zdaniem Marcian Drogomireckiego z Morizona sygnały o zmianie trendu na rynku mieszkaniowym zdopingowały zwlekających dotąd z decyzją właścicieli mieszkań do wystawienia na sprzedaż swoich lokali i „załapania się” na końcówkę dobrej koniunktury.
– Dlatego ostatnie tygodnie upływały pod znakiem zwiększonej podaży ofert wycenianych na kwoty, które jeszcze niedawno były normą, a dziś w wielu przypadkach okazują się już nieosiągalne. Splot szeregu czynników - z rekordowym wzrostem stóp procentowych, wzrostem rat kredytów oraz spadkiem zdolności kredytowej - sprawił, że nie tylko spadł popyt na mieszkania, ale także zmniejszyła się skłonność klientów do akceptowania dotychczasowych stawek. Rozbieżność oczekiwań (i możliwości) obu stron powoduje impas - właściciele nie chcą (jeszcze?) schodzić z cen, a klienci nie chcą już (lub nie mogą) na nie przystać, co w konsekwencji prowadzi do wydłużania się czasu sprzedaży mieszkań - napisał analityk w komentarzu do danych.
Według danych Morizona, liczba internetowych ogłoszeń sprzedaży wzrosła o 9 proc. r/r.
