Ceny konsumpcyjne wzrosły w lutym zaledwie o 3,6 proc. Złoty tracił już od rana, a przed godziną 17.00 za euro płacono powyżej 4 zł.
Inflacja coraz szybciej zmierza do celu wyznaczonego przez Radę Polityki Pieniężnej (2,5 proc.). Według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego, wskaźnik cen konsumpcyjnych wyniósł w lutym 3,6 proc., czyli znacznie niżej niż prognozowano. Skorygowano także dane o inflacji w styczniu: wyniosła ona w rzeczywistości 3,7, a nie 4 proc., jak pierwotnie podawano.
— To głównie zasługa niższej dynamiki cen żywności i napojów alkoholowych. Stabilne były przy tym koszty transportu. Warto także zwrócić uwagę na spadek cen obuwia i odzieży, co wskazuje na słabnącą siłę nabywczą konsumentów — mówi Wojciech Kuryłek, ekonomista Kredyt Banku.
Jego zdaniem, te dane spowodują, że RPP będzie cięła stopy szybciej, także po to, by przeciwdziałać wzrostowi kursu złotego. Wczoraj złoty tracił, choć analitycy tłumaczą to przede wszystkim odwrotem inwestorów zagranicznych od rynków wschodzących. Za euro płacono momentami nawet 4,01 zł (w piątek 3,95 zł), za dolara 2,99 zł (w piątek 2,95 zł). Inflacja nie spowodowała jednak większych ruchów na rynku walutowym. Zdrożały za to obligacje. Ich rentowności powróciły na poziomy z piątku, choć w poniedziałek od rana dochodowości mocno rosły.
— Inflacja mocno różniła się od prognoz, więc reakcja inwestorów mogła być tylko jedna: wobec dalszego oczekiwanego mocnego spadku inflacji i perspektywy szybkich obniżek stóp obligacje cieszą się niesłabnącym powodzeniem — uważa Przemysław Magda, analityk Banku Handlowego.