Inflacja roczna spadła do poziomu 5,1 procent

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2001-09-18 00:00

Inflacja roczna spadła do poziomu 5,1 procent

Zgodnie z oczekiwaniami analityków sierpień był kolejnym miesiącem spadku inflacji. Główny Urząd Statystyczny podał, że wyniosła ona 5,1 proc.

GUS podał, że w sierpniu ogólny poziom cen był niższy niż w lipcu 2001 r. o 0,3 proc. Inflacja roczna wyniosła zaś 5,1 proc. przy 5,2 proc. w lipcu. Podobnie jak w poprzednich miesiącach do spadku inflacji przyczyniły się sezonowo spadające ceny żywności oraz wciąż słaby popyt wewnętrzny. Ekonomiści są zgodni. W polskiej gospodarce nie ma na razie silnych impulsów inflacyjnych, co nie oznacza, że istnieje szansa na obniżenie stóp procentowych.

— Podobnie jak w poprzednich miesiącach inflację ciągnęły w dół spadające sezonowo ceny żywności — twierdzi Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

Sezonowość

Ceny żywności spadają latem, gdy przy urodzaju pojawia się nadpodaż i sprzedawcy obniżają ceny.

— Tendencja ta nie powinna się jednak długo utrzymać, gdyż kończy się lato, a ceny żywności zaczną rosnąć — prognozuje Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.

Obaj ekonomiści zgadzają się, że spadającym cenom żywności pomógł wciąż słaby popyt wewnętrzny.

— Popyt na żywność jest mało elastyczny, jednak inne składniki inflacji nie rosną tak szybko jak choćby przed rokiem, dzięki czemu inflacja spada — uważa Mirosław Gronicki.

— Sytuacja ta raczej utrzyma się, bo nie widać impulsów popytowych — dodaje Marcin Mróz.

Słabość popytu potwierdzają ruchy cen artykułów, o których nie decyduje się na szczeblu centralnym. Choćby odzież i obuwie (-0,5 proc.) czy mieszkania (0 proc. po wyłączeniu energii).

Co ciekawe, kolejny miesiąc z rzędu taniały paliwa, mimo że ruchów tych raczej nie widać na stacjach benzynowych.

— To zależy gdzie się patrzy. Rafinerie prowadzą bowiem politykę różnicowania klientów: podnoszą ceny w dużych miastach, gdzie klienci są bogatsi, obniżają zaś w mniejszych, a właśnie poza głównymi ośrodkami sprzedaje się najwięcej paliw — uważa Mirosław Gronicki.

Pod kontrolą

Ekonomiści są zgodni, że do końca roku raczej nie powinny pojawić się impulsy inflacyjne.

— Żywność na pewno nie będzie już taniała, co nie przeszkodzi inflacji spaść w najbliższych dwóch miesiącach poniżej 5 proc. Trudno oczekiwać jakiegoś nagłego wzrostu popytu, a bez tego nikt nie zacznie podnosić cen, które nie są regulowane — uważa Marcin Mróz.

Mirosław Gronicki dodaje, że wydarzenia w USA raczej nie będą miały negatywnego wpływu na poziom cen w Polsce.

— Jedyny związek, jaki zauważam, to ceny paliw. Jeśli wzrośnie kurs ropy naftowej, to będzie oznaczać impuls inflacyjny w Polsce — tłumaczy ekonomista BIG BG.

Dodaje jednak, że na razie — zgodnie z deklaracjami krajów wydobywających ropę — nie należy się spodziewać wzrostu cen tego surowca. Nie należy się też spodziewać obniżenia stóp procentowych.

— Sytuacja jest niepewna. Po pierwsze świat jeszcze nie uporał się z szokiem po zamachach w USA i nie wiadomo, jakie będą ich długofalowe skutki dla gospodarki. Po drugie zaś sytuacja wewnętrzna, zwłaszcza związana z budżetem w tym i przyszłym roku, nie skłania do poluzowywania polityki monetarnej — twierdzi Mirosław Gronicki.

Fed obniża

Tymczasem wczoraj bank centralny USA — Fed — obniżył stopy procentowe o 50 punktów bazowych.

— W przeciwieństwie do wielu analogicznych gremiów na świecie Komitet Otwartego Rynku Fed, odpowiedzialny za politykę monetarną, troszczy się o stabilność gospodarki USA, jej wzrost, oraz sytuację na rynkach finansowych — uważa ekonomista BIG BG.

Jego zdaniem, Fed chciał przede wszystkim wspomóc inwestorów, którzy po raz pierwszy od ubiegłego poniedziałku grali na Wall Street.

— Fed chce zachęcić wszystkich do trzymania akcji spółek — uważa Mirosław Gronicki.

Jego zdaniem, szansa na redukcję stóp w Polsce zaistnieje tylko wtedy, gdy także Europejski Bank Centralny zdecyduje się na rozluźnienie polityki monetarnej. Tak się stało. Kilka godzin po Fed ECB zdecydował się na redukcję stóp o 50 pkt bazowych.