Ekonomiści są zgodni — inflacja w czerwcu przekroczyła 4 proc. i to nie koniec jej wzrostu. Przyspiesza też produkcja.
Przed nami wysyp danych makroekonomicznych obrazujących stan gospodarki w czerwcu. W tym tygodniu dowiemy się, jak kształtowały się wynagrodzenia, zatrudnienie, podaż pieniądza i inflacja, a po weekendzie — jak bardzo rośnie produkcja i jej ceny. Najważniejsze są dane dotyczące inflacji. A tu może być niemiła niespodzianka.
Nawet 6 proc.
Analitycy twierdzą, że już w czerwcu inflacja przekroczy 4 proc. Średnia prognoz wynosi 4,25 proc. Wynika to ze wzrostu cen spowodowanego wejściem Polski do Unii Europejskiej. Dodatkowo na świecie podniosły się ceny surowców i ropy naftowej. Drożeje też żywność.
Ekonomiści ostrzegają, że inflacja nie osiągnęła jeszcze maksymalnego poziomu.
— Mamy przed sobą roczny okres wyższej inflacji. Może ona sięgnąć 5 proc. — twierdzi Jacek Wiśniewski, szef zespołu analityków w Pekao SA.
— Do końca roku nie będzie deflacji cen żywności i w lecie inflacja może zbliżyć się nawet do 6 proc. Rok zakończymy na poziomie 4,9- -5 proc. — prognozuje Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH.
Nie brakuje jednak optymistów.
— Wzrost inflacji nie jest ani długoterminowy, ani trwały. Nie idzie za nim wzrost wynagrodzeń. Warto też zauważyć, że podaż pieniądza rośnie wolniej od PKB. Niespodzianki mogą za to przynieść ceny żywności — twierdzi Stanisław Kluza, główny ekonomista BGŻ.
Trudna dola RPP
Równocześnie — zdaniem ekonomistów — we wrześniu produkcja przemysłowa znów przyspieszy, po lekkim przyhamowaniu w maju. Zgodnie z ich przewidywaniami, wzrośnie średnio o 16,35 proc. wobec 12,3 proc. w maju.
— To po części efekt większej liczby dni roboczych. Sądzimy jednak, że mimo spowolnienia popytu krajowego, gospodarkę napędza import, zwłaszcza w branżach korzystających z wejścia do UE — twierdzi Piotr Kalisz, ekonomista PKO BP.
Utrzyma się też wysoki poziom cen produkcji, których dynamika podobnie jak w maju przekroczy 9 proc.
W tej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej musi walczyć o obniżenie inflacji, która wymknęła się z ram celu RPP (do 3,5 proc.) Leszek Balcerowicz, prezes banku centralnego, deklaruje, że zrobi wszystko, by nie dopuścić do nakręcenia spirali inflacyjnej. Sprzyjałby jej głównie wzrost płac, którego na razie nie widać.
— Polityka pieniężna nie powinna zostać nadmiernie usztywniona. Rada powinna wytrzymać presję liczb, które są incydentalne — uważa Stanisław Kluza.
Jacek Wiśniewski i Marcin Mrowiec uważają jednak, że do kolejnych podwyżek stóp może dojść już w sierpniu.