Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2016 r. wzrosły o 0,8 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2015 r. Był to pierwszy miesiąc z dodatnią inflacją od czerwca 2014 r. Podobne informacje napływają także z pozostałych krajów Unii Europejskiej. W Niemczech inflacja w ujęciu rocznym w grudniu wyniosła 1,7 proc. w porównaniu z 0,8 proc. miesiąc wcześniej. Ekonomiści mBanku spodziewają się, że to nie koniec wzrostu cen.

— Silne podbicie inflacji to przede wszystkim efekt niskiej bazy, stworzonej przez spadek cel paliw przed rokiem. Teraz ceny te odbijają, choć nie jest to jedyny czynnik mający wpływ na inflację. Trend, choć na razie niewyraźny, zaczyna zarysowywać się w cenach żywności, mamy do czynienia także z dobrą sytuacją na rynku pracy, co wywołuje presję płacową. Już w marcu-kwietniu inflacja może wzrosnąć do 2 proc. i na tym wcale nie musi się skończyć, a ożywienie gospodarcze w Polsce i na świecie będzie tworzyło dodatkową presję — ocenia Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku. Od 30 listopada, czyli od spotkania OPEC w Wiedniu, na którym ustalono ograniczenie wydobycia ropy naftowej przez sygnatariuszy umowy o 1,8 mln baryłek dziennie, cena ropy Brent wzrosła o ponad 20 proc., osiągając we wtorek poziom 58,2 USD za baryłkę. W Polsce ten wzrost jest dodatkowo wzmacniany przez rosnącego w siłę dolara. Przez ostatni rok jego kurs względem złotego wzrósł o około 8 proc.
— Największy wpływ na ogólny poziom cen w gospodarce ma ropa naftowa, która jest ważnym czynnikiem w wielu procesach produkcyjnych. Zwyżki na jej rynku przekładają się na wzrost kosztów produkcji wielu dóbr, a także innych surowców. Ropa stanowi istotny składnik kosztów przy produkcji chociażby węgla, miedzi czy płodów rolnych — mówi Michał Sikorski, zarządzający funduszami BPH TFI.
Zwyżkę na rynkach surowcowych nakręca listopadowe zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Spodziewany wzrost inwestycji infrastrukturalnych oraz przewidywane ożywienie gospodarcze wywołało wówczas hossę na rynkach metali przemysłowych.
— Inflacja na świecie jest generalnie pozytywna dla rynków surowcowych. Jeżeli spełnią się oczekiwania względem polityki Donalda Trumpa, będziemy mieli do czynienia z przyspieszeniem wzrostu gospodarczego. Do tego w Europie Zachodniej i Chinach poprawiają się wskaźniki wyprzedzające koniunktury (PMI). Możemy oczekiwać znaczącego wzrostu PKB na świecie, co zwiększy konsumpcję surowców. Jeśli nie będzie negatywnego zaskoczenia, to dojdzie także do znaczącej korekty — dodaje Michał Sikorski.
Wzrost poziomu cen będzie wpływał także na rodzimy rynek kapitałowy. Zdaniem Ernesta Pytlarczyka, od połowy roku inwestorzy mogą zakładać podniesienie stóp procentowych przez NBP, co negatywnie odbije się na rynku obligacji. Lepsze są oczekiwania względem rynku akcji.
— Inflacja na jedne spółki wpłynie bardziej, a na inne mniej korzystnie. Ogólnie jest ona pozytywnym sygnałem dla gospodarki, więc plusy powinny przeważać. Najwięcej zyska z pewnością sektor bankowy, który ma znaczący udział w większości indeksów na GPW. Za wzrostem inflacji docelowo pójdą zwyżki stóp procentowych, co tworzy dobre środowisko dla instytucji finansowych i będzie miało przełożenie na ich wyniki, co dźwignie cały rynek — podkreśla Maciej Kik, zarządzający funduszami Union Investment TFI. Zdaniem eksperta, rynek już wycenia ten scenariusz, na co wskazuje zwyżka indeksu WIG- -Banki o prawie 3,5 proc. od ogłoszenia przez GUS danych dotyczących inflacji. © Ⓟ