Inflacja zjada zyski z depozytów

Kamil Zatoński
opublikowano: 2011-07-27 00:00

Niepewna sytuacja na giełdzie zniechęca do podejmowania ryzyka. Jak w takiej sytuacji pokonać wysoką inflację?

Polacy najchętniej wybierają lokaty, które są coraz mniej opłacalne. Podpowiadamy, jak zainwestować bezpiecznie i wyjść na plus

Niepewna sytuacja na giełdzie zniechęca do podejmowania ryzyka. Jak w takiej sytuacji pokonać wysoką inflację?

Według danych z końca czerwca Polacy ulokowali w depozytach bankowych rekordowe 426 mld zł. Niezmiennie to zdecydowanie najpopularniejsza forma oszczędzania. Dla porównania: w akcje spółek giełdowych Polacy zainwestowali dziesięć razy mniej, w krajowe fundusze inwestycyjne ponad pięć razy mniej, a w obligacje — 40 razy mniej.

Przeciętny Kowalski jest więc raczej tradycjonalistą, być może nieświadomym tego, że niechęć do innych form inwestowania i podjęcia minimalnego ryzyka przynosiła mu ostatnio straty. Wszystko przez wysoką inflację.

Miliardy na lokatach

Zdecydowana większość najpopularniejszych lokat bankowych od wielu miesięcy nie spełnia bowiem podstawowego zadania, jakim jest ochrona kapitału. Wszystko przez wysoką inflację — w maju dobiła ona do 5 proc. i dopiero w czerwcu trend się zmienił, a wskaźnik cen wyniósł 4,2 proc. Po jego uwzględnieniu i odliczeniu 19- -proc. podatku średnia realna rentowność lokat zakładanych w czerwcu 2010 r. wyniosła minus 0,34 proc. — wynika z obliczeń analityków Open Finance. Zaledwie w jednym banku realny zysk przekroczył 1 proc. Jeden proc. realnej straty przyniosły lokaty w aż pięciu instytucjach. Większość posiadaczy lokat ponosi realne straty od czterech miesięcy. Wcześniej też nie było zresztą dużo lepiej. Przez kilkanaście poprzednich miesięcy średni zysk z zakończonych lokat nigdy nie przekroczył 2 proc., zwykle oscylując wokół 1 proc. (patrz wykres). Do takiego też mniej więcej poziomu wróci rentowność lokat w najbliższych kilkunastu miesiącach, jeśli sprawdzą się prognozy NBP dotyczące spadku cen.

Lepsi i gorsi

Inflacja zamieszała też w portfelach tych, którzy wybrali fundusze inwestujące w obligacje. Średnia stopa zwrotu wyniosła w ostatnich 12 miesiącach 5,6 proc., ale…

— Po urealnieniu, czyli odjęciu inflacji i opłat przy zakupie jednostek, wyszła już strata w wysokości 0,5 proc. W przypadku funduszy rynku pieniężnego realna strata wyniosła 0,6 proc. — szacuje Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.

Tak jednak jak z lokatami, tak i z funduszami bywa różnie. Są takie, które wyróżniają się pozytywnie, i takie, które odstają od reszty stawki. Najlepszy fundusz obligacji dał zarobić 2 proc., najlepsza lokata 1,4 proc., przy czym lepiej radziły sobie fundusze lokujące część aktywów w obligacje korporacyjne, a także lokaty z kapitalizacją dzien-ną (tzw. antypodatkowe). W przypadku funduszy ceną za wyższy zysk jest też wyższe ryzyko.

W przypadku inwestycji w fundusze o dłuższym horyzoncie każdy moment do startu jest dobry. Trzeba tylko wybrać odpowiedni horyzont inwestycji do funduszu i do akceptowalnego przez nas ryzyka. Biorąc pod uwagę kilkuletni czas inwestycji, warto zastanowić się nad włączeniem do portfela funduszy akcyjnych. Poświęcimy im w "PB" osobny artykuł.

Obligacje kuszą…

Alternatywą dla lokat bankowych i funduszy są obligacje detaliczne skarbu państwa. W ofercie Ministerstwa Finansów są cztery rodzaje papierów skarbowych. Pierwszy — tradycyjnie najpopularniejsze wśród inwestorów — to obligacje dwuletnie o stałym oprocentowaniu. Wypłacane raz w roku odsetki wyniosą 4,5 proc. wartości nominalnej (czyli 4,5 zł za każde 100 zł, minus 19 proc. podatku od zysku). Zmienne oprocentowanie mają natomiast obligacje trzy-, cztero- i dziesięcioletnie. Ich oprocentowanie w pierwszym okresie odsetkowym wynosi od 4,28 do 5,75 proc. Odsetki wypłacane od obligacji dziesięcioletnich ustalane są raz w roku na podstawie bieżącego wskaźnika inflacji powiększonego o marżę. W pierwszym okresie odsetkowym wynosi ona 0,75 pkt proc., w kolejnych — już 3 pkt proc. To ciekawa oferta dla tych, którzy dysponują dużym kapitałem i mają długi horyzont inwestycyjny. Krótsze papiery czteroletnie w pierwszym okresie odsetkowym zapewniają tyle, ile wyniosła inflacja w maju, czyli 5 proc., a w kolejnych okresach wysokość kuponu będzie ustalana w zależności od wskaźnika cen, powiększonego o 2,5 pkt proc. Realny zysk będzie więc przyzwoity, jeśli przyjąć, że inflacja będzie spadać w kolejnych kwartałach (i latach). Obligacje detaliczne na tych warunkach sprzedawane są do 31 lipca. Dzień później resort przedstawi kolejną ofertę, która ze względu na spadek inflacji w czerwcu będzie już nominalnie niżej oprocentowana.

…ale mają też wady

W przypadku obligacji trzeba jednak pamiętać, że ich zakup oznacza zamrożenie pieniędzy na kilka lat — 2,3,4 lub nawet 10.

— Przedterminowy wykup jest oczywiście możliwy, ale to koszt 1 zł od obligacji, a to całkiem sporo. Przewagą funduszy obligacji nad lokatami czy obligacjami jest więc lepsza płynność. Prowizję płaci się na starcie, ale potem można wycofać pieniądze w dowolnym momencie. Istnieje też wiele możliwości, by uniknąć płacenia prowizji — pojawiają się promocje, tańsze są internetowe kanały sprzedaży. Sprawny zarządzający, z wyczuciem rynku i dobrym timingiem, ma duże szanse na to, by nawet w niesprzyjających warunkach rynkowych wypracować realny zysk —ocenia Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.

Jego zdaniem przy budowaniu bezpiecznego portfela warto więc lokować środki w każdej z trzech kategorii — funduszach obligacji, lokatach i obligacjach detalicznych.

Igranie z ogniem – czyli czego inwestorzy indywidualni powinni unikać i o czym pamiętać

Inwestowanie własnych, ciężko zarobionych pieniędzy, nie jest łatwe, szczególnie w burzliwych czasach może być opłacone sporą dawką stresu. Jednak odrobina zdrowego rozsądku i kilka praktycznych wskazówek mogą skutecznie pomóc w naszych inwestycjach. Oto one:

1 Kupuj tanio, sprzedawaj drogo

Najtrudniej jest nie ulegać zgubnym emocjom, a jak wiadomo, to emocje rządzą rynkiem kapitałowym. Strach i chciwość są sprawcami odwiecznego braku nierównowagi panującego na giełdach. Przy inwestowaniu warto zachowywać się jak zwykły, zdrowy konsument, który nie lubi przepłacać i wybiera towar tańszy zamiast zbyt drogiego tej samej jakości.

2 Kryzys może być jak wielka letnia wyprzedaż w galeriach handlowych

Niestety, zachowania inwestorów indywidualnych często przeczą zdrowemu konsumenckiemu rozsądkowi, ponieważ wielu z nich decyduje się na inwestycje, kiedy spółki są już bardzo drogie. Jak rynek jest już na dnie, nie wykazują z kolei najmniejszego zainteresowania jakąkolwiek inwestycją.

3 Nie łap górek i dołków

Nie mając na wyposażeniu szklanej kuli, nie próbujmy przewidywać z aptekarską precyzją najlepszego momentu na rozpoczęcie lub zakończenie naszej inwestycji. To się po prostu nie udaje, nawet najlepszym profesjonalistom. Statystyka w tym przypadku jest niezwykle brutalna. Okazuje się, że w trakcie hossy tylko kilka procent dni sesyjnych (w rzeczywistości kilkanaście — kilkadziesiąt sesji) decyduje o kierunku rynku i możliwej do uzyskania stopie zwrotu. Badania w USA dowodzą, że w latach 1969-1993 tylko 1 proc. sesji giełdowych odpowiadało za 95 proc. wzrostu indeksów (Źródło: Ralph Wanger, "Zebra w krainie lwów").

4 Rynek jest jak indyk…

Kryzysy przychodzą niezapowiedziane i nieproszone. Najczęściej boleśnie zaskakują rynek i jego uczestników. Nassim Taleb zwykł ilustrować to zjawisko na przykładzie indyka, który na początku ma stworzone idealne warunki do wzrostu, jest karmiony, ma ciepły kurnik, wodę i witaminy. Kiedy jest już w pełni sił, pewny siebie i obrośnięty kolorowymi piórkami, staje się to, co nieuniknione, a czego sam indyk przewidzieć nie był w stanie…

5 Rynek i magiczna szklana góra

Ciężko odgadnąć, kiedy jesteśmy na szczycie, i czy indeksy będą wspinały się dalej. A może jesteśmy na krawędzi i przed nami głęboka przepaść? Dywersyfikacja środków, zajmowanie pozycji partiami (regularne inwestowanie) może być najlepszym lekarstwem na takie dylematy.

Korzystajmy więc bardziej ze zdrowego rozsądku, nie ulegajmy zgubnym emocjom, bądźmy konsekwentni w realizowaniu własnych strategii, korzystajmy z porad specjalistów, nie bądźmy zbyt chciwi i pamiętajmy, że czasem warto trochę zaryzykować.

Rafał Madej

PKO TFI